Belgijski król po wyborach do PE szuka dobrych relacji z przeciwnikami

Po wyborach do Europarlamentu Filip I Koburg zaczął serię spotkań z przedstawicielami partii, które uzyskały mandaty. Nie byłoby w tym nic dziwnego, gdyby nie to, że ostatnie spotkanie między przywódcą partii skrajnie prawicowej a monarchą Belgii nastąpiło w 1936 roku.


Belgijski król po wyborach do PE szuka dobrych relacji z przeciwnikami

Mowa o partii Vlaams Belang (Interes Flamandzki, VB), która jest bezpośrednim spadkobiercą Bloku Flamandzkiego, zdelegalizowanego decyzją sądu najwyższego w 2004 roku przez rasizm i ksenofobię. W tym samym roku jej byli członkowie powołali Interes Flamandzki, reprezentujący skrajną prawicę, dążącą do separacji regionu Flandrii od reszty kraju. Odkąd rozpoczęła działanie, partia uzyskiwała sukcesywnie coraz mniej głosów, a podczas poprzedniej kampanii w wyborach krajowych, w 2014 roku, było to jedynie 3.7%.

Tom van Grieken, przewodniczący VB.

Wielu ekspertów spekulowało, że tegoroczne wybory do Parlamentu Europejskiego, ze względu na osłabioną rolę PE w ostatnich latach oraz Brexit, będą korzystniejsze dla ugrupowań nacjonalistycznych i eurosceptycznych. Dla VB stało się to zbawiennym uwarunkowaniem, dzięki któremu odbiła się od dna, zdobywając niemal 12% głosów, co jest drugim najwyższym wynikiem w skali kraju.

Nagły wzrost poparcia dla partii przedstawiającej niepodległościowe zapędy północnej części kraju, na której terenie znajduje się m.in. Bruksela, skłonił króla do rozmów z ugrupowaniem, które do PE oddeleguje trzech posłów. Dotąd monarchowie izolowali się od partii skrajnie prawicowych, ignorując możliwość dialogu z ruchami sugerującymi separację Flandrii. Ostatnie spotkanie między monarchą a skrajną prawicą odbyło się trzy lata przed wybuchem II Wojny Światowej, gdy Leopold III rozmawiał z szefem faszystowskiej partii Rex, która później wspierała okupację przez nazistowskie Niemcy.

Król Belgii oraz przewodniczący VB podczas spotkania.

Tom van Grieekem powiedział dziennikarzom w pałacu królewskim, że spotkanie było zupełnie zwyczajną rozmową, natomiast monarcha jak na razie nie zabrał głosu w tej sprawie. Wszystko wskazuje na to, że skrajni nacjonaliści będą stanowić znaczną siłę w krajowym rządzie, a spotkanie stanowiło wstępne rozpoznanie ich nastawienia wobec elektoratu i ewentualnej koalicji w bardzo rozdrobnionym parlamencie.


Bądź zawsze na bieżąco. Polub i obserwuj nas na Facebooku. Jesteśmy także na Twitterze. Zapraszamy na naszą grupę.

WSPIERAJ NIEZALEŻNE DZIENNIKARSTWO