Berlin i Niemcy 30 lat po zjednoczeniu nie takie zjednoczone

Kilka dni temu w Berlinie odbyły się uroczyste obchody trzydziestolecia upadku muru Berlińskiego, a także zjednoczenia Niemiec. Media światowe okrzyczały ten proces wielkim sukcesem, lecz najnowsze dane pokazują inną sytuację.


Berlin i Niemcy 30 lat po zjednoczeniu nie takie zjednoczone

Mur Berliński znany jest każdemu Europejczykowi. To wielkie monstrum, które powstało po kryjomu w nocy 13 Sierpnia 1961, rozdzieliło tysiące rodzin mieszkających w Niemieckiej stolicy na ponad 28 lat. Dla świata pozostał on symbolem zimnej wojny. Dwóch prezydentów USA stało pod tym murem i postulowało o jego dekonstrukcje. Najpierw J.F. Kennedy w swojej mowie powiedział "Ich bin Berliner" (Jestem Berlińczykiem). Następnie Ronald Reagan, wzywając lidera ZSRR "Mr. Gorbachev, tear down this wall!" (Panie Gorbaczow, niech pan zburzy ten mur!). Jak na ironię 2 lata później przez błąd jednego z działaczy partii komunistycznej DDR, Güntera Schabowskiego, mur został otwarty w noc 9 listopada 1989 roku i już nigdy się z powrotem nie zamknął.

Widok na Checkpoint Charlie w Lipcu 2019 roku

Kilka dni temu obywatele Republiki Federalnej Niemiec obchodzili 30-lecie obalenia Muru Berlińskiego. Na ulice miasta wyszło tysiące osób, aby świętować tę rocznicę. Wszyscy byli bardzo wzruszeni, a kanclerz Angela Merkel wypowiedziała wspaniałą mowę o potrzebie utrzymania otwartości tego państwa. Wszędzie panowała wesoła atmosfera, niektórzy nawet płakali ze szczęścia, a liderzy z całego świata mówili o sukcesie zjednoczenia Niemiec, ale czy na pewno tak jest?

24 września 2017 roku w Niemczech odbyły się wybory do Bundestagu. Ich wyniki były zatrważające dla wszystkich. W Berlinie, mieście słynącym z otwartości i akceptacji, największą ilość miejsc z jakichkolwiek ugrupowań dostało skrajnie prawicowe ugrupowanie AfD (Alternatywa dla Niemiec), zresztą podobnie jak w większości Landów stanowiących starą Republikę Demokratyczną. Tam od lat wiele osób protestowało przeciwko koalicji rządzącej Chrześcijańskich Demokratów i Bawarskiej Unii Socjalistycznej przewodzonej przez Angelę Merkel, gdyż ich zdaniem rząd jest bardziej zainteresowany sprawami bogatszych zachodnich landów.

Wyniki wyborów do Bundestagu w 2017 roku

W wywiadzie dla niemieckiego DW News komisarz do spraw Niemiec wschodnich Christian Hirte pokazał, jak źle jest widziane zjednoczenie na wschodzie. 57% obywateli Niemiec wschodnich uważa się za obywateli drugiej klasy we własnym państwie i tylko 38% widzi zjednoczenie za sukces, a statystyki są jeszcze niższe u osób poniżej 40 roku życia, gdzie te liczby nie przekraczają 20%. W Berlinie jest bardzo podobnie, gdyż tam mentalność wschodu cały czas utrzymuje się wśród rodzin obywateli ex-radzieckiego sektora miasta. Według sekretarza Hirtego, obywatele wschodu po prostu mają psychologiczną stigmę związaną z niemożliwością wyrównania standardu życia w całych Niemczech, jak I poczucie bycia zostawianych samym sobie. Sytuacja ekonomiczna jest również nie najlepsza.

Po upadku DDR-u miliony obywateli państwa straciło pracę, a setki tysięcy po prostu wyemigrowało na zachód. Szacuje się, że tylko 20% osób zatrudnionych w 91 roku pracowało w tym samym miejscu w 94 roku. To stworzyło gigantyczne problemy dla tamtych regionów, które nigdy nie musiały się wcześniej zmagać z bezrobociem i nawet dzisiaj 30 lat potem widać tę nierówność.

Na szczęście jest światełko w tunelu. Mimo tego, że obywatele wschodu zarabiają 84% tego, co osoby na tym samym stanowisku na zachodzie, rozwój tych terenów idzie w bardzo szybkim tempie. Dla porównania w momencie zjednoczenia siła ekonomiczna Niemiec wschodnich bywała na poziomie 43% zachodnich, a w 2018 roku już 75%. Zdaniem sekretarza Hirta, zmiany zachodzą w dobrym tempie i bardzo widać rozwój tamtej części kraju w formie lepszej infrastruktury, poziomu życia i spadającego bezrobocia. Oczywiście te statystyki dotyczą się terenów wschodnich poza Berlinem, gdzie dzięki dobremu rozwojowi miasta wszyscy zarabiają tak jak na zachodzie i cieszą się podobnym poziomem życia.

Czerwony Ratusz, jeden z symboli Berlina

Podsumowując, ta przepiękna rocznica jest zarazem symboli walki narodu Niemieckiego o zjednoczenie, jak I idealną okazją do rozpatrzenia czy miała ona tak genialne wyniki, jak twierdzi wielu polityków. Faktem jest, że życie obywateli na wschodzie jest cięższe z wielu powodów. Z powodu lat zaniedbań i zastoju w latach komunistycznych siła ekonomiczna Niemiec wschodnich nie jest taka sama jak ich rodaków z zachodu. Z tych samych powodów niestety zarabiają oni mniej niż obywatele zachodu, lecz poziom zaczyna się wyrównywać, szczególnie jakby przyjrzeć się różnym projektom prowadzonym na tamtych terenach. Miejmy nadzieję, że już za niedługo zniknie podział ekonomiczny państwa, a z nim również wschodnia mentalność tamtejszych obywateli prawdziwie jednocząc ich w jedno Państwo Niemieckie.


Źródła; https://www.dw.com/en/former-east-germany-still-lags-behind-west/a-50583236, https://www.theguardian.com/commentisfree/2010/sep/30/east-germany-angela-merkel, https://www.youtube.com/watch?v=i9vRsWIN-kI, https://www.boeckler.de/pdf/p_imk_study_32_2013.pdf, https://en.wikipedia.org/wiki/2017_German_federal_election