Bezsilność czy wyrachowanie w celach biznesowych? - Słynna blogerka parentingowa Myka Stauffer oddała adoptowanego syna po dwóch latach

Znana blogerka adoptowała chłopca z Chin, zarabiała na prezentowaniu filmów z całą swoją rodziną i Hauxleyem, po czym oddała go innej rodzinie twierdząc, że nie radziła sobie z jego wychowaniem.


Bezsilność czy wyrachowanie w celach biznesowych? - Słynna blogerka parentingowa Myka Stauffer oddała adoptowanego syna po dwóch latach

Blogi parentingowe w Internecie cieszą się sporą popularnością. Słynni blogerzy mają po kilkaset tysięcy obserwujących i prowadzą niezły biznes na publikowaniu swoich treści.

Oddanie dziecka po dwóch latach

Znana blogerka i autorka filmów Myka Stauffer trzy lata temu zapowiedziała, że wraz z mężem zamierzają adoptować dziecko z Chin. Przed adopcją oboje mieli już trójkę biologicznych dzieci. W filmie przed adopcją wskazywali, że są w stanie pokochać każde dziecko oraz że są gotowi zaadoptować również chore dziecko. Przed adopcją Myka informowała, że zysk z jej filmów na YouTube zostanie przeznaczony na adopcję oraz zachęcała do wpłacania cegiełek po 5 dolarów, aby wesprzeć cały proces. Na jej kanale do teraz dostępny jest film prezentujący wyjazd całej rodziny, aby adoptować chłopca.

Film prezentujący proces adopcji 

Film obecnie ma ponad 5,5 mln wyświetleń. Pod filmem można przeczytać mnóstwo pozytywnych komentarzy wspierających rodzinę w tym procesie.

Dwa lata

Jakiś czas po adopcji Stauffer poinformowała, że chłopiec ma zdiagnozowany autyzm. Na kanale przez jakiś czas pojawiały się regularne filmiki z chłopcem, które gromadziły miliony widzów. Chłopiec Huxley w pewnym momencie jednak zniknął z jej filmów. Zniknęły również zdjęcia chłopca z Instagrama kobiety. 26 maja Myka wraz z mężem opublikowali na swoim kanale film, w którym tłumaczą, że oddali chłopca innej rodzinie, gdyż nie radzili sobie z jego wychowaniem. Wskazali, że próbowali spełnić wszystkie wymagania, jakie stawiało przed nimi wychowanie chłopca, jednak nie dali rady.

Film informujący o oddaniu dziecka

Po filmie na blogerkę spadła ogromna krytyka. Zarzucono jej, że potraktowała Huxleya jak zabawkę i jedyne, na czym jej zależało to na zarobku, a nie na dobru chłopca. W komentarzach pod filmem przeważają jednak komentarze wspierające dziecko. Widzowie deklarują modlitwę za chłopca i życzą mu powodzenia. Dużo komentujących zarzuca rodzinie Stauffer, że się po prostu poddali.

Petycje

W sieci pojawiły się petycje, które wzywają YouTube, aby zablokował kanał kobiety oraz uniemożliwił jej na zarabianie, na filmach, w których występuje chłopiec. Wniosek o uniemożliwienie zarobku Stauffer ma już ponad 111 tysięcy podpisów. Petycja o zamknięcie konta ma ponad 20 tysięcy podpisów. W sieci pojawił się również hashtag: #CancelMykaStauffer.

Zdjęcie główne: Myka Stauffer FB/ https://www.facebook.com/jamesandmyka.stauffer