Bogaci są zaradni

Nie podoba mi się panujące na lewicy przeświadczenie o tym, że bogaci ludzie nie należą do grupy ludzi zaradnych, a po prostu do grupy ludzi bogatych. Bogaci byli i są zaradni, ale my tę zaradność powinniśmy wykorzystać.

Bogaci są zaradni

Jak pokazuje raport TNYT, około 57% miliarderów to tzw. self-made-mani. Reszta swój majątek po prostu zgarnęła od rodziny. I zgadzam się z tym, że dziedziczenie bogactwa nie jest sprawiedliwą drogą do tego, aby samemu mieścić się w 1%. Nie mniej jednak, utrzymanie bogactwa po rodzinie nadal jest dowodem na czyjąś zaradność. Umiejętne korzystanie z tzw. obrotowych drzwi, omijanie podatków, dołączanie do niezliczonej ilości lobby również potwierdza tezę, iż 1% naprawdę jest zaradny.

Bogaci ludzie muszą jednak zrozumieć, że ich potężna fortuna nie została wypracowana wyłącznie przez nich. Gdyby nie setki, tysiące, a w niektórych przypadkach nawet miliony ludzi pracujących dzień w dzień w ich fabrykach lub innych zakładach pracy, to nie mieliby niczego. Muszą zatem zdać sobie sprawę, że akumulacja kapitału musi działać inaczej.

Skoro neoliberalne elity w tak łatwy sposób obchodzą państwowe granice i mając obywatelstwo np. brytyjskie przenoszą swoją produkcję do państw typu Bangladesz czy Indie, to nie powinny mieć pretensji, jeśli powstałaby ponadnarodowa struktura zbierająca podatki od najbogatszych i pomagająca najbiedniejszym. Teoria skapywania działa wyłącznie w mózgach wolnorynkowców i trudno zauważyć, aby poziom życia i warunki produkcji w krajach Trzeciego Świata rosły wprost proporcjonalnie do miliardowych majątków 1%.

Parafrazując, martwego już niestety, mema - żyjemy w społeczeństwie. I zaradność podczas życia w społeczeństwie jest cechą jak najbardziej pozytywną. Bogaci ludzie zatem, zamiast lobbować na rzecz obniżki podatków dla nich oraz ich biznesowych kolegów, powinni cieszyć się, że aktualnie w modzie są pomysły jak ograniczyć ich bogactwo nakładając odpowiednio wysokie podatki, a nie chęć odcięcia im głowy za pomocą gilotyny.

Bogaci powinni mieć swój wkład w to, jak rozwija się nasz świat i ludzkość. Jeśli Elona Muska cieszy fakt, że za "jego sprawą" turystyka marsjańska jest kwestią lat, to raczej nie powinien się smucić, jeśli osoby pracujące dla niego w różnych miejscach na całym świecie dostawałyby choćby dwukrotnie większą pensję. W końcu polepsza życie ludzkości, a na tym mu podobno zależy.

Na dziś brak miliarderów jest rzeczą mniej możliwą niż uniknięcie katastrofy klimatycznej. Dlatego też, skoro już 1% istnieje, to jako społeczeństwo powinniśmy brać od nich jak najwięcej, bo to właśnie oni najwięcej posiadają. Nikt mi nie wmówi, że 110 mld $ w kieszeni Jeffa Bezosa jest mu niezbędnie potrzebne. Jego majątek zależy od sieci powiązań, algorytmów i mikro-transakcji, które dokonują się bez przerwy. Różni się to zatem od zarobionego tysiąca przez przeciętnego człowieka, który te pieniądze wyda na dobra potrzebne mu do przeżycia z dnia na dzień.

Bogatych trzeba opodatkować, nałożyć na nich nawet wysokość maksymalną dochodów, ale jednocześnie trzeba im przyznać, że są zaradni. A my z tej zaradności powinniśmy korzystać.


Subskrybuj nas: Google News | Feedly


Alternatywa jest miejscem swobodnej dyskusji i wymiany opinii. Polub i obserwuj nas na Facebooku. Jesteśmy także na Twitterze. Zapraszamy na naszą grupę dyskusyjną.

Chcesz podzielić się z nami swoimi przemyśleniami? Jeżeli tak, wyślij email do naszej redakcji.

WSPIERAJ NIEZALEŻNE DZIENNIKARSTWO


Share Tweet Send
0 Komentarze
Loading...