Boże Ciało... jest boskie [RECENZJA]

Nie wiedziałem do końca czego spodziewać się po Bożym Ciele, ale dostałem dzieło kompletne, wzruszające i prowokujące do myślenia.


Boże Ciało... jest boskie [RECENZJA]

Przez ostatni rok, twórcy filmowi z Polski zaczęli w końcu mówić głośno o Kościele Katolickim. We wrześniu poprzedniego roku premierę miał "Kler" Smarzowskiego, a kilka miesięcy później ukazał się dokument Sekielskich. Również Jan Komasa, jeden ze słynniejszych rodzimych reżyserów, postanowił dołożyć swoją cegiełkę. Choć, co trzeba zaznaczyć – Boże Ciało jest filmem zgoła odmiennym od ww. utworów, różniąc się zarówno tonalnie, jak i tematycznie.

Scenarzysta zaserwował nam bowiem przede wszystkim intymną historię o wierze, przebaczeniu i walce z samym sobą, zamiast pisać o instytucji Kościoła i jego grzeszkach. Obserwujemy więc historię Daniela – młodego chłopaka, który właśnie wychodzi z poprawczaka, chcąc obrać nową ścieżkę. Planuje zostać księdzem, choć jak szybko zostaje uświadomiony – "żadne seminarium nie przyjmie go z wyrokiem". Podstępem jednak ubiera się w koloratkę i zaczyna pełnić funkcję duchownego w małej wsi. Jak się jednak okazuje, nie tylko główny bohater skrywa mroczne tajemnice. We wiosce, w której postanowił zacumować, doszło rok temu do wypadku, w którym zginęło siedem osób. Odbiło to piętno na mieszkańcach i podzieliło ich.

Grany przez fenomenalnego Bartosza Bielenię samozwańczy ksiądz jest pełnokrwistą postacią. To autentyk, który swoimi czynami, nietypową aparycją czy słowami jawi się jako bohater niejednoznaczny. Choć dąży on do duchowej przemiany, wciąż musi walczyć z demonami przeszłości i żądzami cielesnymi. Nie wie do końca jak formalnie powinno pełnić się posługę, ale freestyle'ując inspiruje on mieszkańców wsi i stara się zażegnać obecne tam konflikty.

Odnośnie konfliktów jeszcze – tych w dziele jest mnóstwo, a jak przystało na dobry dramat społeczny, twórcy nie dają nam na żadne ze stawianych pytań bezspornych odpowiedzi. Zarówno scenariusz Pacewicza inspirowany prawdziwą historią, emocjonująca gra aktorska, symbolika, jak i reżyseria Komasy obfitująca w kadry nakręcone przy użyciu statycznej kamery stawiają nas w roli obserwatora, który musi wszystko poddać w wątpliwość. Czy istnieje boski plan i jeśli tak, to czy zawsze ma sens? Czym jest przebaczenie i kiedy powinno się przebaczać? Jaki tak naprawdę powinien być dobry ksiądz? Czy warto wierzyć w drugiego człowieka? Osobiście mogę powiedzieć, że gdy oglądałem ów obraz, w mojej głowie kłębiły się setki takich pytań. Jednak nie obawiajcie się – projekt mimo, że jest poważny, nie stroni od wstawek humorystycznych, które wyszły bardzo naturalnie i rozluźniały w odpowiednich chwilach atmosferę.

Jeśli więc lubicie filmy mocne, wzruszające, czasem przygnębiające, wgniatające w fotel i skłaniające do refleksji, nie zwlekajcie i wybierzcie się czym prędzej do kin obejrzeć Boże Ciało; bo nawet gdybym użył stu przymiotników, nie odda to emocji, które wypływają z tego dzieła.


Subskrybuj nas: Google News | Feedly


Recenzje w jednym miejscu. Polub i obserwuj nas na Facebooku. Jesteśmy także na Twitterze. Zapraszamy na naszą grupę dyskusyjną.

Chcesz opublikować swoją recenzję? Jeżeli tak, wyślij email do naszej redakcji.

WSPIERAJ NIEZALEŻNE MEDIA