Czy ktoś tu widział Boga?

Mdli mnie, gdy religia jest używana do siania pogardy wobec innych ludzi, gdyż przeczy to samym jej fundamentom, opartym na miłości i miłosierdziu.


Czy ktoś tu widział Boga?

Jeśli jedna osoba twierdzi, że dwa i dwa to cztery, a druga, że sześć, to wcale nie oznacza, że prawidłową odpowiedzią jest pięć. Arystotelesowa teoria „złotego środka”, choć w pewnych sytuacjach sprawdza się znakomicie, wcale nie jest uniwersalnym sposobem na rozwiązywanie sporów.

Śmieszą mnie komentarze całej masy „centrystów”, którzy z jednej strony, owszem, potępiają agresywnych kibiców, którzy zaatakowali białostocki Marsz Równości, ale z drugiej – chcąc pozować na nieskażonych ideologicznie racjonalistów, ostatnią myślącą odnogę tego narodu, jedynych sprawiedliwych, którzy nie dali się omamić żadnej ze stron – wspominają dosyć wyraźnie, że cały problem nie istniałby, gdyby tylko społeczność LGBT siedziała grzecznie w domach, zamiast blokować ulice w Białymstoku.

Ich poszukiwania wspomnianego wyżej „złotego środka” są nie tylko głupie (w jaki sposób można zrównywać pokojowy pochód z brutalnym atakiem dokonanym przez bandę kiboli?), ale i nieodpowiedzialne – przenoszenie części odpowiedzialności ze sprawcy na ofiarę to tzw. „victim blaiming”, spotykany niezwykle często w przypadku gwałtów czy nadużyć seksualnych, który doprowadzić może do zwiększenia ich społecznej akceptacji.

W całej historii tarć na linii LGBT – Kościół Katolicki nigdy tak naprawdę nie chodziło o religię. Pseudo-chrześcijańskie wartości pudrują czystą nienawiść, sprawiając, że sumienia naczelnych homofobów mogą pozostać krystalicznie czyste. Przecież oni tylko wypełniają „Wolę Bożą”!

Bogowie są niemi, w ich usta można włożyć dowolną bzdurę. Religia to świetny pretekst, by wskazać społeczeństwu wspólnego wroga – kiedyś byli nim Żydzi, teraz los ten spotkał mniejszości seksualne. Schemat jest ten sam od wieków, zmienia się jedynie obiekt powszechnej nienawiści.

Mdli mnie, gdy religia jest używana do siania pogardy wobec innych ludzi, gdyż przeczy to samym jej fundamentom, opartym na miłości i miłosierdziu. Tęczowa Matka Boska nie obraża katolicyzmu, obrażają go natomiast młodzieńcy w koszulkach z napisem „Armia Maryi”, którzy bezpardonowo obrzucają pokojową manifestację oceanem wulgaryzmów i wyzwisk, a przy okazji śmią twierdzić, że stają w obronie tradycyjnych, katolickich wartości.

„Zakaz pedałowania”, „Jebać pedałów”, „Pedały do domu” - takie hasła padały ze strony kontrmanifestantów na Marszu Równości. Przepraszam najmocniej, z którego fragmentu Biblii są to cytaty? Z Pierwszego Listu do Sebixan? Na litość – nomen omen – Boską, czy wy w ogóle wiecie, w jaki sposób wasza wiara odnosi się do homoseksualizmu? Cytując za „Katechizmem Kościoła Katolickiego”:

2358
Pewna liczba mężczyzn i kobiet przejawia głęboko osadzone skłonności homoseksualne. Skłonność taka, obiektywnie nieuporządkowana, dla większości z nich stanowi ona trudne doświadczenie. Powinno się traktować te osoby z szacunkiem, współczuciem i delikatnością. Powinno się unikać wobec nich jakichkolwiek oznak niesłusznej dyskryminacji. Osoby te są wezwane do wypełniania woli Bożej w swoim życiu i - jeśli są chrześcijanami - do złączenia z ofiarą krzyża Pana trudności, jakie mogą napotykać z powodu swojej kondycji.

Gdy słucha się wypowiedzi niektórych księży, można odnieść wrażenie, jakby ów przepis „Katechizmu...” kompletnie ich nie dotyczył. Przykład idzie z góry, jeśli arcybiskup krakowski mówi w swoim kazaniu o „tęczowej zarazie”, to przeciętny wierny nasiąknie tą nienawiścią i przekaże ją dalej.

Jeśli nazywasz siebie chrześcijaninem, to proszę, odłóż ten kamień.


Alternatywa jest miejscem swobodnej dyskusji i wymiany opinii. Polub i obserwuj nas na Facebooku. Jesteśmy także na Twitterze. Zapraszamy na naszą grupę dyskusyjną.

Chcesz podzielić się z nami swoimi przemyśleniami? Jeżeli tak, wyślij email do naszej redakcji.

WSPIERAJ NIEZALEŻNE DZIENNIKARSTWO