Ludzie i "bestie" – dehumanizacja w polskim internecie

Dehumanizacja stała się w ostatnich latach jedną z ulubionych rozrywek internetowych. Ta specyficzna zabawa jest bardzo prosta – wystarczy znaleźć post na Facebooku o jakiejś powszechnie nielubianej postaci lub powszechnie nielubianym czynie i można przystąpić do działania.


Ludzie i "bestie" – dehumanizacja w polskim internecie

Zagrajmy teraz w pewną grę, zapewne bardzo prostą. Weźmy dowolny popularniejszy post odnośnie złych warunków zwierząt. To dość proste – wystarczy wejść na stronę Otwartych Klatek na Facebooku. Nie trzeba długo szukać, żeby znaleźć określenia agresywne i dehumanizujące. „A może by tak wygłodzić gospodarza” – sugeruje jedna z komentujących pod postem o głodzeniu kur. „Szkoda że właściciele sami nie przestali jeść.” – twierdzi inny. Pod postem o zabiciu norek ktoś nazywa sprawców bestiami.

Podobnie w sprawach dla wielu ludzi poważniejszych – bestiami nazywa się morderców, pedofili, zbrodniarzy wojennych. Te występki jednak rzadziej podawane są do informacji publicznej i nie ma wielkich stron poświęconych gwałtom i morderstwom. Niemniej jednak obie z tych rzeczy ilustrują ten sam, oczywisty problem, którego nikt nie chce zrozumieć. W przypadkach ataków na zwierzęta występuje ten sam mechanizm co przy morderstwach, zbrodniach wojennych – osoby, czując zdecydowane poparcie społeczne na plecach, uznają za wspaniały pomysł odebranie godności ludzkiej jakiemuś złemu człowiekowi. Po prostu o jednych przypadkach dowiadujemy się częściej w miejscu, gdzie można zostawić komentarz, a w innych rzadziej. Nic więcej.

Dehumanizacja stała się w ostatnich latach jedną z ulubionych rozrywek internetowych, zwłaszcza w mediach społecznościowych. Ta specyficzna zabawa jest bardzo prosta – wystarczy znaleźć post na Facebooku o jakiejś powszechnie nielubianej postaci lub powszechnie nielubianym czynie i gotowe – można przystąpić do działania. „Bestia” to tylko najpopularniejsze określenie.

Określenie to jednak przywędrowało z mainstreamu. Za drugiej kadencji rządów PO ustawę, która dotyczyć miała najcięższych przestępców, media hucznie obwołały „ustawą o bestiach”. Gwałciciela Polki w Rimini nazwano właśnie „Bestią”, podobnie Wirtualna Polska nazwała zbrodniarzy nazistowskich.

I mógłby przyjść jakiś zwolennik tego typu określeń i zacząć wywód – czego ja chcę, przecież to normalne określenie na złą osobę, dajmy ludziom wyrażać emocje. Po pierwsze jednak – wyrażanie emocji nie powinno się wiązać z dehumanizacją drugiej osoby. Stalin, Hitler, Trynkiewicz, Ksiądz Jankowski, ci wszyscy ludzie są, choć zabrzmi to jak truizm, ludźmi. Posiadają lub posiadali duszę i sumienie (czymkolwiek te byty nie są), mają lub mieli uczucia, lepsze lub gorsze. Chcą lub chcieli mieć jak najszczęśliwsze życie i fakt, że robili złe rzeczy i zostali za nie ukarani lub nie. Ciągnący się obecnie wylew nienawiści wobec, bądź co bądź, ludzi jest po prostu okropieństwem, gdyż wylewa się je w dużej mierze na żyjących (jak pedofile, mordercy), natomiast martwym już po prostu nie szkodzi.

Po drugie – ciągłe wygłaszanie agresywnych formułek nie jest dobrym sposobem na życie ani nie zwiększa sumy dobra w rzeczywistości. Czas, który poświęca się na obrzydliwy hejt poświęcić można na zdobywanie wiedzy, wymianę rzetelnych opinii lub po prostu porozmawiać z kimś. Może i jest to podejście naiwne, jednak jakbyśmy na to nie spojrzeli, prawdziwe. Zatruwanie się własnym jadem, produkowanym aby społeczność jednego czy drugiego portalu pogłaskała Cię po główce, nie jest najlepszym z pomysłów. W obecnych czasach można robić masę naprawdę świetnych rzeczy, wyłącznie dzięki internetowi, który jest potrzebny również do pisania komentarzy.

Co jednak najważniejsze, powszechność dehumanizacji ma jednak jeszcze inny, gorszy skutek. Odbieranie człowieczeństwa jest w naszym społeczeństwie formą umywania rąk od wydarzeń. Łatwo powiedzieć – Hitler i Stalin to nie są ludzie, to bestie. Ciężko natomiast zauważyć paradoksalnie oczywisty fakt, że nie urodzili się oni zbrodniarzami, lecz raczej stali się nimi z czasem. Ponadto zdobyli ogromne zaufanie społeczne. Gdy jednak zamiast zastanawiać się nad przyczyną okrucieństwa inną niż „bo ludzie robią złe rzeczy i są źli”, wyszukuje się coraz wymyślniejszych słów i opisów tortur dla tychże złych ludzi, nie dojrzeje się do faktycznej eliminacji czy nawet redukcji zjawisk prowadzących do strasznych wydarzeń.

Jedni mówią, że jeden bóg osądzi nas po naszej śmierci i możemy trafić do nieba. Inni – że po śmierci nie ma niczego. Jedno jednak jest pewne – człowiek urodził się człowiekiem i człowiekiem umrze. Nawet zbrodniarz, pedofil, seryjny morderca czy głodzący zwierzęta hodowca.


Alternatywa jest miejscem swobodnej dyskusji i wymiany opinii. Polub i obserwuj nas na Facebooku. Jesteśmy także na Twitterze. Zapraszamy na naszą grupę dyskusyjną.

Chcesz podzielić się z nami swoimi przemyśleniami? Jeżeli tak, wyślij email do naszej redakcji.

WSPIERAJ NIEZALEŻNE DZIENNIKARSTWO