Demokracja płynna alternatywą dla parlamentaryzmu?

System, który zdominował dzisiejszą przestrzeń publiczną to demokracja przedstawicielska. Zawiera ona jednak wiele uchybień, stąd właśnie pewne środowiska proponują alternatywę...


Demokracja płynna alternatywą dla parlamentaryzmu?

Forma rządów, która wyraźnie dominuje w większości państw europejskich to demokracja przedstawicielska. Decyzje dotyczące funkcjonowania państwa podejmują w nim przedstawiciele społeczeństwa, wybrani uprzednio w wyborach. Pomimo jego popularności i powszechności, niektóre środowiska zaczęły wskazywać na jego niewydolność. Ruch Piracki natomiast, a konkretniej jego niemiecki odłam (Piratenpartei Deutschland) zaproponował ciekawą alternatywę, zwaną demokracją płynną. Czym właściwie jest, jaka jest jego historia i czy jest w stanie zastąpić dzisiejszy system? Na te, oraz inne pytania, postaram się odpowiedzieć w poniższym artykule. Zapraszam do lektury!


Czym w ogóle jest demokracja płynna?

Demokracja płynna to ustrój, który jest swoistym połączeniem demokracji bezpośredniej i pośredniej. Każdy obywatel ma w niej jeden głos, który może wykorzystać samemu lub w przypadku, w którym czuje, że nie ma odpowiednich kompetencji lub czasu, aby zapoznać się z aktualną sytuacją polityczną oddać politykowi. Może oddelegować go do danej tematyki, (np. gospodarki) czy konkretnego zagadnienia (np. podatek VAT). A wszystko to odbywałoby się cyfrowo, przez Internet. Jako tymczasowe rozwiązania piraci proponują także możliwość odwołania mandatu, kiedy okaże się, że parlamentarzysta nie spełnia wymagań wyborców oraz zwiększenie roli referendum.

Źródło: Medium

Trochę historii

W dzisiejszych czasach, tak jak wspomniałem na początku artykułu, z ww. rozwiązań korzysta Niemiecka Partia Piratów na platformie LiquidFeedback. Jednakże historia tego systemu jest o wiele dłuższa, choć nie do końca jasna, gdyż ewoluowała na przestrzeni lat. Pierwszych jej śladów możemy doszukiwać się już na końcu XIXw., a konkretniej w pracy Bryana Forda pt. „Delegative Democracy” – przedstawił tam jej główne zasady. Warto wymienić tu także nazwiska takich ludzi jak Lewis Carroll, który postulował możliwość oddania części swoich głosów przez jednego polityka dla drugiego, czy Gordon Tullock, który zasugerował cyfrowość (wykorzystanie przy tym Internetu) jako czynnik znacznie ułatwiający proceder głosowania.

Podsumowując...

Środowiska, które dzisiaj popierają ten system, argumentują, że m.in. w ten sposób znacząco wzrośnie kultura polityczna, a publiczne instytucje przybliżą się do ludzi i zaczną faktycznie wsłuchiwać się w ich potrzeby. Można w ten sposób również uniknąć niekorzystnych zjawisk, takich jak lobbing czy korupcja. Niektórzy ludzie jednak obawiają się, że będzie dochodziło do wymuszeń czy handlu głosami. Czy ich obawy są zasadne? Czy zalety tego systemu przyćmiewają jego wady? Czy demokracja płynna stanie się kiedyś faktycznym zamiennikiem demokracji przedstawicielskiej? Prawdopodobnie odpowiedzi na te pytania, udzieli nam dopiero przyszłość.