Dwa wielkie pożegnania

Wczoraj swoje ostatnie mecze w karierze rozegrali Dwayne Wade oraz Drik Nowitzki, koszykarskie legendy Miami Heat i Dallas Mavericks.


Dwa wielkie pożegnania

Mają więcej niż trzydzieści lat. W nomenklaturze sportowej to już emeryci, zawodnicy wręcz niezdatni do gry, będący częścią zespołu tylko po to, aby przypomnieć "stare dobre czasy", ewentualnie kilka razy popisać się przestarzałymi zagrywkami. Ale ci dwaj nie są zwykłymi weteranami NBA. W swoich ostatnich meczach zarówno Wade, jak i Nowitzki, przypomnieli dlaczego będziemy za nimi tęsknić.

One last dance

Ostatnie mecze obu zawodników przypadły na wyjeździe. Dwayne Wade i jego Heat zmierzyli się z Brooklyn Nets, którzy ledwo co zagwarantowali sobie miejsce w fazie playoff NBA, zajmując 6. miejsce w Konferencji Wschodniej. Miami do końca miało szansę, aby wcisnąć się do finałowej ósemki, jednak zabrakło dwóch, trzech wygranych spotkań.

W hali Barclays Center zgromadzili się nie tylko fani Brooklynu, ale także śmietanka amerykańskiego świata celebrytów, w tym także jego przyjaciele: LeBron James (Los Angeles Lakers), Chris Paul (Houston Rockets) oraz Carmelo Anthony (wolny agent, wcześniej Houston). Wszyscy pragnęli pożegnać jednego z najlepszych koszykarzy ostatnich dwóch dekad. Cały mecz był nader spokojny. Po wyrównanym początku I kwarty, Nets szybko zdobyli prowadzenie, następnie odskoczyli na blisko dwadzieścia punktów, dzięki dużej skuteczności wykonywanych akcji.

Gdy Nets bezproblemowo powiększali różnicę punktową, Wade wykonywał swój "one last dance", innymi słowy - czarował tak jak za dawnych lat. Piękne rzuty z odejścia, dużo obrotów, zabójczo precyzyjne asysty, a także trochę wsadów i "trójek".  Taki Wade zapewniał Miami mistrzostwo w 2006 roku, a potem wraz z LeBronem James'em i Chrisem Bosh'em w 2012 i 2013 roku.

"One last dance" doprowadził go do zdobycia 25 punktów, 10 asyst i 11 zbiórek, co złożyło się na Triple-Double, pierwsze w tym sezonie oraz wyłącznie 5 w jego całej karierze.

Dwayne Wade zaprezentowany jako zawodnik Miami Heat po drafcie w 2003 roku.

Gdy w 2014 roku LeBron James opuszczał Miami, zespół przeszedł przez znaczne trudności - w końcu odszedł zawodnik, wokół którego miała być budowana drużyna. Wówczas Dwayne Wade stał się pełnoprawnym liderem zespołu, z przerwą na lata 2016-2018, kiedy to grał dla Chicago Bulls i Cleveland Cavaliers. Jego odejście będzie miało wpływ na rozwój młodych zawodników, takich jak Justice Winslow, czy Derrick Jones Jr., co oni sami sygnalizowali w wywiadach.

Nie wiadomo, jakie ruchy Miami wykona podczas letniego okresu wolnej agentury. Musimy poczekać do lipca, aby zobaczyć, czy pojawi się następca choć trochę godny Dwayne'a Wade'a.

"20 lat temu wyjechałem z Niemiec i od tego czasu jestem Teksańczykiem"

41. 21. 1. - to liczby Dirka Nowitzkiego. Pierwsza - numer niemieckiego silnego skrzydłowego, druga - tyle sezonów rozegrał, trzecia - jeden zespół, ukochane Dallas Mavericks. Niemiec został zdraftowany w zeszłym stuleciu (9 pick, 1 rundy Draftu 1998). Po jego odejściu z profesjonalnego sportu w NBA pozostaje jeden zawodnik wybrany przed blisko dwudziestoma laty. Jest to Vince Carter, który już zadeklarował, że będzie grał w przyszłym sezonie.

Powyższy cytat, pochodzący z wypowiedzi Nowitzkiego po ostatnim meczu rozegranym w AmericanAirlines Center w Dallas, dowodzi, jak bliski jego sercu jest team Mavericks. Mimo że od samego początku kariery prezentował umięjętności na pozaziemskim poziomie, połączone ze świetnymi warunkami fizycznymi (213 cm wzrostu, 111 kg wagi) niezdecydował się dołączyć do kilku potęg, których osiągnięć był świadkiem. Chciał zdobyć mistrzostwo dla Dallas, to był jego najważniejszy cel. Najbliżej był w 2006 roku, ale wtedy zatrzymali go Miami Heat i Dwayne Wade. Jedyny tytuł został wyszarpany w 2011 roku, także florydzkiej drużynie, zdobył wtedy tytuł MVP Finałów NBA.

Dirk Nowitzki po rozegraniu ostatniego meczu w Dallas, 10 kwietnia 2019 r.

Jemu także przypadło rozegrać ostatni mecz kariery na wyjeździe. O ile Wade pojechał do Nowego Jorku, to Nowitzki musiał po raz ostatni zmierzyć się z największym przeciwnikiem Dallas - San Antonio Spurs.

Podobieństwa się nie kończą. Mavs nie mogli liczyć na awans do fazy Playoff. Sezonu 2018/19 nie mogą zaliczyć do udanych, ale można to uzasadnić wielką przebudową. Ostatecznie skończyli na 14. miejscu Konferencji Zachodniej. San Antonio do grona faworytów nie należy, acz 7. miejsce zagwarantowało im udział w finałach. Mimo różnicy wyników i braku presji, w teorii nie powinniśmy byli oczekiwać spotkania lekkiego i przyjemnego, bądź co bądź, to wciąż derby Teksasu.

Jednak San Antonio zachowało się należycie i sprezentowało Nowitzkiemu porządne pożegnanie. Bez gwizdów i wyzwisk. Takiemu zawodnikowi, w takim momencie należało oddać szacunek.

Ten mecz także przeszedł spokojnie. Wyrównany początek, wyraźne odskoczenie punktowe Spurs, na koniec ostatnia, 49 porażka Mavs w sezonie zasadniczym. Dirk Nowitzki zdążył po raz ostatni użyć swych rakietowych rzutów, z wysoką parabolą - takiego "wystrzału" niesposób zablokować. Zdobył 20 punktów i 10 zbiórek, co złożyło się na Double-Double, pierwsze w tym sezonie i 411. w karierze. Przypomijmy, że Nowitzki ma 40 lat, a także przeszedł poważną kontuzję, przez którą zagrał tylko 51 razy, z czego w wyjściowej piątce, tylko 20.

Dallas traci lidera z 21 letnim stażem. Aczkolwiek w tym przypadku nie jest tak trudno, jak w Miami. Jak wspomniałem, zespół przechodzi przebudowę. W drafcie 2018 roku uzyskali jeden z największych talentów dzisiejszej NBA Lukę Doncicia. Słowieniec traktował Dirka jak mentora, więc nie będzie zdziwieniem, jeśli w ciągu kilku miesięcy Doncic zajmie miejsce lidera Mavs. Pozyskanie Kristapsa Porzingisa i Tima Hardaway'a Jr. z nowojorskich Knicks to porządne wzmocnienie. Do tego dochodzi tegoroczne lato. Dallas po pozbyciu się wysokokontraktowych graczy, jak DeAndre Jordan będzie dysponować budżetem wystarczającym na sprowadzenie kolejnego star player'a.

Dokąd zmierzamy?

Nie wiemy jeszcze, co będą robić dwie legendy po zakończeniu kariery. Obaj poważnie angażowali się w działalność charytatywną, choć to Wade jest z niej najbardziej znany. Dirk Nowitzki wielokrotnie stwierdział w wywiadach, że jeśli zakończy zmagania na boisku jako zawodnik to bardzo szybko powróci do Mavericks, zobaczymy na jakim stanowisko.

Drużyny obu panów będą kończyć procesy zmian kadrowych. Ich rezulat będziemy mogli obserwować dopiero od końcówki października. Poki co pozostaje skupić się na rozpoczynających się w sobotę, 13 kwietnia, playoffach, a także wyczekiwać na zastrzeżenie numerów 3 i 41.


Bądź zawsze na bieżąco ze światem sportu. Polub i obserwuj nas na Facebooku. Jesteśmy także na Twitterze. Zapraszamy na naszą grupę dyskusyjną.

WSPIERAJ NIEZALEŻNE DZIENNIKARSTWO