Facebook w Australii ukrywa liczbę polubień

Licznik polubień pod postami został usunięty, aby użytkownicy przestali ze sobą konkurować na lajki. Po testach funkcja prawdopodobnie pojawi się w Polsce.


Facebook w Australii ukrywa liczbę polubień

Gigant mediów społecznościowych, którym jest Facebook, jeszcze nie tak dawno temu zapowiedział, że ukryty zostanie licznik polubień pod postami użytkowników (o czym pisaliśmy tutaj). Zmiany mają na celu tworzenie mniej toksycznego środowiska dla użytkowników serwisu społecznościowego. Wcześniej pierwsze testy zostały rozpoczęte na Instagramie w nowej wersji aplikacji mobilnej.

Nowe rozwiązanie Facebooka opiera się na zasadzie, która mówi, że przy postach nie będzie wyświetlana liczba polubień, reakcji oraz wyświetleń. Informacja na temat liczby osób, które zareagowały na dany post, jest dostępna wyłącznie dla autora/autorki.

Firma Marka Zuckerberga ma zamiar walczyć ze zjawiskiem konkurowania na lajki, które sprawiało, że niektórzy użytkownicy zaczęli mieć problemy z własną samooceną oraz niechętnie publikowali treści na portalu. W przypadku innych zdarzało się także, że kasowali swoje posty, ponieważ nie uzyskały one wystarczającej ilości reakcji. Mia Garlick, rzeczniczka Facebooka powiedziała:

Chodzi o to, aby ludzie mogli się skupić na jakości swoich interakcji i jakości treści, a nie na liczbie polubień czy reakcji.

Dla portalu liczy się też, aby inni użytkownicy, którzy zdecydują na zareagowanie na post, np. poprzez naciśnięcie przycisku lubię to, zrobili to nie dlatego, że post został polubiony przez wiele innych osób, lecz po prostu z powodu tego, iż im się faktycznie podoba.

Aktualnie nowa funkcja jest testowana przez Facebooka w Australii. Jeżeli efekty testów będą pozytywne, to prawdopodobnie pojawi się ona także w Polsce. W przypadku zaś Instagrama licznik polubień został usunięty w ramach testów w Australii, Brazylii, Nowej Zelandii, Kanadzie, Irlandii oraz w Japonii, co spotkało się z dobrą oceną ze strony użytkowników.


Subskrybuj nas: Google News | Feedly



Chcesz wiedzieć więcej? Polub i obserwuj nas na Facebooku. Jesteśmy także na Twitterze. Zapraszamy na naszą grupę dyskusyjną.

WSPIERAJ NIEZALEŻNE DZIENNIKARSTWO