Fenomen alt-right

O alt-right słyszał każdy, ale mało kto wie, czym tak właściwie jest i jakie są jego korzenie. Na czym polega jego fenomen? Czy to w ogóle coś więcej niż trolling?


Fenomen alt-right

Aby odpowiedzieć na wyżej postawione pytania jak najlepiej, powinniśmy chyba poszukać u źródła, a więc u osób, które same się określają alt-prawicą. Kimś takim z pewnością jest Richard Bertrand Spencer, który nawet wymyślił pojęcie alt-right'u i jest z nim nieodłącznie związany.

Jego poglądy możemy opisać jako dziwaczną mieszankę prawicowego populizmu, autorytaryzmu, rasizmu, nacjonalizmu, czy uprzedzeń skierowanych w stronę kobiet, mniejszości seksualnych i etnicznych. Według niego, aby Ameryka pozostała Ameryką, musi być biała, chrześcijańska i konserwatywna.

Richard B. Spencer

Zastrzega on sobie jednak, że sprzeciwia się prawicowemu mainstreamowi, który jest za mało radykalny. Idealnie uwidacznia to fakt, że w 2007 został wyrzucony z dwumiesięcznika The American Conservative, właśnie przez skrajność swojego światopoglądu. Trzy lata później ukuł pojęcie alternatywnej prawicy.

Od tamtego czasu powoli rozwijał się ten "zbiór poglądów" – i choć można mówić tu o zasługach National Policy Institute, zdenerwowania podatnej na populizm amerykańskiej młodzieży na poprawność polityczną i pewnie jeszcze paru innych czynnikach, to najbardziej na rozpowszechnienie się tej "ideologii" wpływ miał Internet.

Internet sam w sobie jest potężnym narzędziem. Każdy tu jest anonimem, informacje szybko się rozpowszechniają, a granica pomiędzy memami, a prawdą często się zaciera. To smutne, ale prawdziwe. I to właśnie sprawia, że nie wiemy do końca, czy alt-right powinno traktować się jak ruch polityczny, zbiór idei, odrębną ideologię, pewne zjawisko, czy może nawet jako styl życia.

W końcu można byłoby to wszystko traktować też jako sposób na nastoletni bunt, wypowiedzenie wojny przeciwko normom społecznym, próbę znalezienia swojej niszy, czy zabawę przez odejście jak najdalej od konwencjonalnych poglądów. Nawet Milo Yiannopoulos, a więc osoba, która jest związana z tym środowiskiem (choć sam alt-right'em nie jest, co może potwierdzić choćby fakt, że poślubił czarnoskórego mężczyznę) podziela takie zdanie.

Na poparcie takiej tezy można też wskazać wszystkie memy tworzone właśnie na internetowych forach, takich jak 4chan, cuckservative (określenie na osoby, które tylko z pozoru są konserwatystami), okrzyk Deus Vult jako wyrażenie islamofobii, żabkę Pepe, czy też fikcyjne państwo – Kekistan.

Flaga Kekistanu

I tu właśnie leży fenomen, magia i otoczka tego wszystkiego. Po przybliżeniu sobie pojęć i poznaniu sprawy bardziej, należałoby jednak spytać – jakie powinniśmy wyrobić sobie do tego podejście? Czy to coś więcej niż jedynie niegroźne świry?

W większości przypadków tak. Należy jednak podchodzić do tego z ogromną dozą sceptycyzmu, gdyż niekiedy może przeradzać się to w prawdziwą nienawiść, a nawet terroryzm.

Amerykańska organizacja Southern Poverty Law Center podaje, że od 2014 roku popełniono trzynaście przestępstw motywowanych ideologią alt-right, gdzie zraniono sto osób. Przykładem może być masakra w Charleston w 2015, kiedy to sprawca zabił dziewięciu Afroamerykanów wykrzykując hasła jak: Muszę to zrobić! Gwałcicie nasze kobiety i zabieracie nam kraj!