Gdzie kończy się wolność twórcza, a zaczyna poprawność polityczna?

Czyli o masowej krytyce jaka spadła na Eminema za jego wers, w którym nawiązuje do zamachu terrorystycznego.


Gdzie kończy się wolność twórcza, a zaczyna poprawność polityczna?

Eminem zawsze był znany ze swoich niecenzuralnych i bezczelnych tekstów. Nigdy nie zawahał się przed obrażaniem w tekście celebrytów, mniejszości, ideologii... tak naprawdę całego świata. Sam hip-hop stanowi kontrkulturę, w swoich rdzennych założeniach miał być niecenzuralny i bezpośredni. Klasyczni raperzy w tekstach nie owijają w bawełnę, na każdym tracku mówią wprost swoje opinie na temat kontrowersyjnych spraw, wyrażają skrajne stanowiska i... uwielbienie do samych siebie. Tego też nigdy nie brakowało u Eminema, którego jedenasty album "Music to be murdered by" został wydany 17 stycznia i oczywiście podbija noworoczne listy przebojów. Podbija też nagłówki stron internetowych, głównie za sprawą utworu Unaccommodating (ang. nieuprzejmy/niezgodny), w którym rapuje przede wszystkim o tym, że ten świat zszedł na psy, ale on sam nadal trzyma swój, zgoła kontrowersyjny, poziom. W tym duchu pada ostatnie w drugiej zwrotce zdanie, które nawiązuje do zamachu w Manchesterze z 2017 roku, gdzie podczas koncertu, w wyniku ataku terrorystycznego, zginęły 22 osoby:

But I'm contemplating yelling "Bombs Away" on the game, like I'm outside of an Ariana Grande concert waiting

Te słowa mogą być ciężkie do zrozumienia nawet dla osób biegłych w angielskim. Dosłowne tłumaczenie brzmiałoby:

Zastawiam się nad krzyknięciem "zrzucić bomby!" w tej grze, jakbym stał przed koncertem Ariany Grande i czekał.

Co autor miał na myśli? Pierwsza interpretacja insynuuje przewagę sceny hip-hopowej (określonej jako "ta gra", która czeka przed koncertem), nad popem, gdyż ten pierwszy stoi z daleka od takich wydarzeń i poddaje je nieustannej krytyce. Druga wersja odbioru sugeruje, że płyty Eminema są jak bomby na koncercie, które przybywają niespodziewanie i robią równie wiele szumu, miażdżąc konkurencję (stoi przed koncertem Ariany Grande i czeka, aż będzie mógł zapowiedzieć publiczności swoją produkcję).

Sprawę nagłośnił internet i głos zabrał nawet burmistrz Manchesteru, mówiąc, że słowa rapera są niepotrzebne i krzywdzące wobec rodzin ofiar, które wstrzymują się od komentarza albo podzielają krytyczną opinię burmistrza.

Komentarza Eminema na próżno wyczekiwać, takie ofensywne porównania nie są niczym nowym i na płycie znaleźć można mnóstwo podobnych nawiązań. W samym Unaccommodating, kilka wersów niżej usłyszymy m.in. o Osamie Bin-Ladenie czy seryjnym mordercy Johnie Wayne Grace, jednakże krytyka koncentruje się tylko na powyższych słowach.  

Obrońcy Eminema zaznaczają, że było to tylko porównanie, a wiadomo, że taktowność i uprzejmość nigdy nie były czarnym koniem rapera (patrz tytuł utworu), a sam nigdy nie robił sobie nic z krytyki, jaka spotyka jego niecenzuralne teksty, bo nie dążył do kontrowersji ani popularności, jedynie prowadził nieostrożne gry słowne.  Co ciekawe, wykazano, że Eminem pomógł w uzyskaniu kwoty dwóch milionów dolarów, na charytatywną pomoc dla ofiar zamachu w Manchesterze.