Zeskłotowali teren lotniska i hodują truskawki [WYWIAD]

Grupa aktywistek i aktywistów rozpoczęła okupację terenu należącego do właścicieli londyńskiego portu lotniczego w wiosce Sipson. Ekspansywna polityka zarządu spółek miała doprowadzić do przesiedlenia mieszkańców z blisko 1000 domów.


Zeskłotowali teren lotniska i hodują truskawki [WYWIAD]

Ponad dziewięć lat temu grupa aktywistek i aktywistów o poglądach lewicowych oraz skrajnie lewicowych protestujących od dłuższego czasu przeciwko dalszej ekspansji lotniska Heathrow przeszła do radykalnych czynów - rozpoczęli okupację terenu należącego do właścicieli londyńskiego portu lotniczego w wiosce Sipson. Ekspansywna polityka zarządu spółek będących w posiadaniu lotniska Heathrow miała doprowadzić do przesiedlenia mieszkańców z blisko 1000 domów.

Ewikcyjna polityka nie była jednak jedynym powodem, dla którego grupa aktywistyczna rozpoczęła okupację tego terenu. Budowa kolejnego pasa lotniska Heathrow, oprócz kosztów gospodarczych i społecznych niosła za sobą również koszty środowiskowe. I właśnie sprzeciw wobec uciskowi ekonomicznemu, społecznemu i środowiskowemu za cel wzięły i wzięli sobie inicjatorzy ruchu okupacyjnego Grow Heathrow - Transition Heathrow.

Udało im się wybudować budynki mieszkalne oraz własną kuchnię, szklarnie oraz centrum kulturalno-koncertowe.

Ludzie zamieszkujący różne podobne strefy autonomiczne, wyjęte tak naprawdę spod władzy państwa, od zawsze mnie interesowali. Z mieszkańcami Grow Heathrow udało mi się nawiązać kontakt. Po krótkich ustaleniach zgodzili się oni na udzielenie mi wywiadu. Mając na uwadze wrażliwość danych osobowych, zwłaszcza po ostatnim skandalu, pierwsza litera imienia została zmieniona.

Jak długo mieszkasz tu, na Heathrow?  

H: Przyjechałem tu 1 grudnia 2014 roku, więc już przez ponad 4 lata. Przeżyłem 5 zim bez ogrzewania, haha.  
X: Żyję na Grow Heathrow od 11 miesięcy. Ale squat istnieje tu od 9 lat,  na początku marca, na początku marca obchodziliśmy urodziny. To wspaniale widzieć Grow o każdej porze roku, ponieważ ciągle wszystko się tu zmienia, i natura i ludzie.

Czy kiedykolwiek mieszkałeś na skłotach lub w innych autonomicznych wioskach takich jak ta?  

H: O tak, przed przeprowadzką tutaj kilkukrotnie zatrzymywałem się na różnych skłotach itp, ale jeśli chodzi o coś w stylu eko-wioski, to Grow Heathrow jest pierwszą tego typu inicjatywą, w której uczestniczę.  
X: To pierwszy skłot, na którym przyszło mi żyć, ale zapewniam, że na pewno nie ostatni.

Jakie są plusy i minusy życia w taki sposób, w jaki żyjesz?  

H: Plusem zdecydowanie jest przyszłość, jaka czeka na mnie i moich współtowarzyszy z Grow Heathrow. Ta bardzo wygodna, oparta na technologii cywilizacja wkrótce się skończy i jestem przekonana, że nastąpi to zdecydowanie już w tym stuleciu. Moim zdaniem, pozostało nam maksymalnie 20-30 lat. I jestem prawie pewna, że wszyscy, którzy nie mogą żyć w inny sposób (taki jak my), wszyscy,  którzy tkwią w komforcie nowoczesnego stylu życia, nie będą w stanie przetrwać nadchodzącego kataklizmu.  Może trudno być sobie wyobrazić jakie mogą być minusy po przeczytaniu powyższego przykładu, ale tak, wady także istnieją. Szczególnie, jeśli mówimy o Grow Heathrow, to cóż, w mojej ocenie, poziom zorganizowania ludzi oraz etyka pracy zawsze były tu na krytycznie niskim pułapie. Ludzie stąd nie lubią być krytykowani za lenistwo. Ich zdaniem, powinniśmy mówić sobie tylko miłe i uprzejme rzeczy, a nawet jeśli bałagan w naszej okolicy osiąga apogeum, to i tak powinniśmy udawać, że wszystko co robimy, jest bardzo niesamowite  i piękne. Tak więc, moje oczekiwania dotyczące przyszłości, to lepiej zorganizowane życie pełne ciężkiej pracy w naszej eko-wiosce. Bo naprawdę warto włożyć w nią wszystkie swe siły. Poza tym, marzą mi się pełni wsparcia, rozsądni sąsiedzi, którzy także chcą zdobywać nowe umiejętności, nawet jeśli mają do czynienia z krytyką bardziej doświadczonych od siebie, a nie ludzi bez ambicji w stylu hippisów i ćpunów, którzy są bardzo zadowoleni z codziennych grzechów i nie dbają o naszą planetę...
X: Do plusów należy zaliczyć na pewno dostęp do ziemi, na której można uprawiać warzywa, naukę hodowli pszczół, spotkania z wieloma ludźmi, poprawę kondycji podczas rąbania drewna i ogólnie robienia wielu rzeczy dookoła. Przestrzeń daje poczucie wolności. Ponadto, chyba nigdy i nigdzie nie nabyłam lepszych umiejętności budowlanych.  Do wad należy zaliczyć sytuację kiedy próbujesz podejmować decyzje z wieloma ludźmi, gdyż to często prowadzi do napięć i kłótni. Mycie odzieży w naszych warunkach jest także momentami bardzo trudne. Nie mamy też niestety parytetów - kobiet zawsze jest mniej.  
Pomidory koktajlowe uprawianie na skłocie Grow Heathrow

Czy masz kontakt z innymi autonomicznymi społecznościami na świecie, takimi jak LA ZAD, Hambacher forst lub Rojava?

H: Grow Heathrow w czasach swojej świetności, co niestety było już jakiś czas temu, miało wiele takich kontaktów. Osobiście pamiętam gości z Hambi. Bardzo możliwe, że odwiedzę ich w przyszłości, ponieważ  w ostatnim czasie nie czuję się zbyt komfortowo mieszkając w Wielkiej Brytanii (no wiesz, Brexit itp.), a może nawet, w niedalekiej przyszłości  przeprowadzę się do Niemiec. Na razie jednak, to nic więcej niż mglisty plan.
X: Podczas ewikcji, która doprowadziła do zabrania nam  części naszego terenu kilka tygodni temu, wysłano do nas zdjęcia solidarnościowe z obozu w Preston New Road, z La Zad a także z Hambi. Wspaniale było wiedzieć, że jesteśmy częścią międzynarodowej siatki ludzi żyjących w podobnych, autonomicznych społecznościach na całym świecie. Dwa lata temu odwiedziłam skłot w lesie Hambacher po Ende Glende i nauczyłam się, że nasze społeczności są połączone pragnieniem życia w oporze wobec obecnej tendencji ekspansji systemu kapitalistycznego.
"Antykapitalistyczne ziemniaki"

Czy identyfikujesz się z ideologią anarchistyczną? Jakie masz poglądy polityczne?

H: Nie, raczej nie. Jakiś czas temu romansowałem trochę z myślą anarchistyczną, ale potem doszedłem do wniosku, że ok, może moje poglądy są zbliżone do tej ideologii, ale nie jestem anarchistą. Aczkolwiek, po moim ponad 4-letnim doświadczeniu, jakie nabyłem w Grow Heathrow, nie sądzę, abym mógł uwierzyć, że duże grono osób jest w stanie się oddolnie zorganizować, bez jakiegoś koordynatora lub kogoś w rodzaju przywódcy. Więc, jakie mam w końcu poglądy? Myślę, że żyjemy w obliczu nowej ery, w w której wszystkie dotychczasowe i znane nam idee polityczne tracą znaczenie. Zmiany klimatyczne nadchodzą wielkimi krokami i to wszystko  dzieje się TERAZ. To oczywiste, że trzeba być antykapitalistą, ponieważ zdecydowanie to kapitalizm jest JEDYNYM powodem, dla którego nasza planeta umiera. Ale być antykapitalistą w szerszym zakresie? To chyba dla mnie zbyt poważne pytanie i zbyt poważny problem aby odpowiedzieć jednym zdaniem.
X: Przede wszystkim, uważam się za aktywistkę. Jestem bardzo zainteresowana myślą o tym, jak możemy cieszyć się indywidualną autonomią, a także czuć się częścią społeczności… jakie są różne sposoby równoważenia woli jednostki z wolą kolektywu. Ludzie w nowoczesnym społeczeństwie coraz częściej czują się wyobcowani i samotni, a zatem należy stworzyć system, w którym mogliby się czuć się zjednoczeni z osobami wokół nich. Różnorodność pomaga nam się otworzyć i rozwijać. Ważne jest, aby otaczać się ludźmi w różnym wieku i pochodzącymi z różnych środowisk. Wszyscy chyba czujemy, że mają coraz mniej kontroli nad naszymi życiami. Ludzie mierzą swoją wartość poprzez swój sukces finansowy - w jaki bowiem inny sposób, jak nie w ten, w który robimy to my, możemy nadać ludziom sens i władzę nad ich własnymi życiami?

Jakie największe problemy zdarzały się waszemu kolektywowi (np. z policją itp)?

H: Mnie się takie problemy osobiście nie zdarzały. Może to wynikać z faktu, że  nie jestem obywatelem brytyjskim, więc zawsze starałem się nie angażować w najbardziej radykalne działania, aby nie mieć później większych problemów. Niektórzy z moich kolegów zostali skazani na karę więzienia za niektóre akcje bezpośrednie. Ja nigdy nie chciałem spróbować, co ze mną zrobią, bo mogli by mnie przecież nawet deportować z powrotem na Węgry (skąd pochodzę). Z tego też powodu zawsze mówiłem: lepiej zostać i pracować na tyłach. Szczerze mówiąc, to czasami zdarzało się, że policja nam pomogła. Przykładowo, był tu kiedyś taki ktoś, kto mieszkał na Heathrow wiele lat i nagle zmienił się w naprawdę paskudnego człowieka. Zaatakował nas i chciał zabić nas wszystkich. I wówczas właśnie zdarzyło się, że byliśmy tymi, którzy wezwali policję, aby nam pomogła.
X: Policja monitoruje Heathrow na bieżąco, przez co zawsze musimy być w pogotowiu. Raz zostałem zatrzymany i przesłuchany za zatrzymanie się i zrobienie zdjęcia, gdy jechałem rowerem po drodze wiodącej wokół ogrodzenia lotniska. Nie tak dawno temu wśród członków Grow Heathrow pojawił się strach przed dronem robiącym zdjęcia, a nad naszymi obiektami krążył wielokrotnie już helikopter. Podczas ewikcji frontowych terenów naszego podwórka policja postanowiła pozostawać jednak poza terenem, bo w eksmitowaniu lokatorów wyręczali ich komornicy.

Jak długo masz zamiar jeszcze zostać na Heathrow?

H: Właśnie zbieram się do finalnego opuszczenia Grow Heathrow . Muszę tylko zarobić trochę pieniędzy, żeby móc się ubezpieczyć na czarną godzinę i mieć na przeprowadzkę. To już ponad 4 lata gdy tutaj mieszkam, myślę, że mogę być z tego dumny, bo szczerze mówiąc, niewiele osób spędziło tu tak długi kawałek swojego życia, co ja.
X: Na pewno planuję pozostać do lata, aż do czasu zbiorów, a potem, to kto wie co los przyniesie…

Bądź zawsze na bieżąco. Polub i obserwuj nas na Facebooku. Jesteśmy także na Twitterze. Zapraszamy na naszą grupę dyskusyjną.

WSPIERAJ NIEZALEŻNE DZIENNIKARSTWO