Homofobia - zbrodnia w majestacie prawa

W Polsce homofobia jest nie tylko, w przeciwieństwie do nieheteronormatywności, zjawiskiem akceptowalnym. Znaczna część Polaków zdaje się potrzebować homofobii jak tlenu.


Homofobia - zbrodnia w majestacie prawa

Wyobraź sobie następującą sytuację. Para osób czarnoskórych nie może wziąć ślubu. Para osób czarnoskórych nie może być wpisana jako rodzice dziecka. W kraju gminy, powiaty i województwa przyjmują uchwały o "strefach wolnych od osób czarnoskórych", a prezes partii rządzącej wraz z premierem straszą osobami czarnoskórymi naród podczas exposé czy konwencji partyjnej. Telewizja publiczna zaprasza do siebie ludzi sugerujących, że istnieje powiązanie między kolorem skóry a gwałceniem dzieci. Z kolei marszałek Senatu, jedna z najważniejszych osób w największej partii opozycyjnej, mówi, że Polaków nie obchodzi ideologia osób czarnoskórych, która z tymi rzeczami walczy. Rasistowskie, prawda?

A teraz wyobraź sobie, że dokładnie w ten sposób traktuje się w Polsce osoby LGBT+. Bo tak, wszystkie omówione wyżej przypadki występują w naszym kraju, jeśli zamiast "osoby czarnoskóre" napisze się "osoby LGBT+". I może niewiele rozumiem z kontekstu, który Peter Sloterdijk trafnie nazywa psychospołecznym, ale dla mnie to nie jest temat zastępczy. W tym tkwi właśnie problem - ci, którzy już zechcą łaskawie spojrzeć na nas z wyżyn swojego niebiańskiego intelektu i stwierdzić, że może warto chociaż zasugerować, że jesteśmy ludźmi, zawsze znajdą sobie jakieś uzasadnienie, by się nie zaangażować.

A to trzeba zaprotestować przeciw zmianom w sądownictwie, a to porozmawiać o tym, że inflacja jest o 0,1 punktu procentowego wyższa, niż zakładano. Czasem ważniejsze jest straszenie akcyzą na alkohol. Jedno pozostaje niezmienne - nasza sprawa to ciągle "temat zastępczy".

I mógłbym próbować teraz wdawać się w długie analizy, dlaczego tak? Jak doprowadzić do zmian i w jakim czasie one nastąpią? Jaką rolę odgrywa w tym Kościół i jego polscy hierarchowie? Czy naprawdę mamy w ogóle szansę na zmianę? Jednak prawdę mówiąc, po pewnym czasie człowiek przestaje się tym kompletnie interesować.

Dlaczego miałoby się oczekiwać od tych, którzy chcą być w końcu traktowani jak ludzie, by tłumaczyli, dlaczego są dehumanizowani? Nie ma ku temu powodu. To, że nie mamy idealnej wiedzy w zakresie historii homofobii nie znaczy, że nie mamy racji twierdząc, że jest antyludzkim obrzydlistwem.

A żyjemy w kraju, w którym to antyludzkie obrzydlistwo jest absolutnie powszechne. Zatrważająca większość społeczeństwa wyznaje wiarę, której święta księga każe stosunki homoseksualne piekłem, a mniej więcej połowa Polaków głosuje na partie, którym nieobce jest oskarżanie osób LGBT+ o powszechną pedofilię i niszczenie cywilizacji. A wszystkie inne opcje polityczne, za wyjątkiem nienawidzonej przez wszystkich innych partii lewicowych, ma to kompletnie w poważaniu.

W Polsce nie da się izolować od homofobów. W Polsce co druga osoba, którą spotkasz na ulicy, w pracy, szkole czy kinie jest homofobem. Jedni są mniej jawni, inni bardziej, ale stwierdzenie to jest ogólnie prawdziwe.

Czy da się jednak coś z tym zrobić? Czy sytuacja się zmieni, a jeśli tak, to na lepsze czy na gorsze? Prawdę mówiąc, nie wiem. Nie zamierzam bawić się w proroka, a podobnie jak niemal wszyscy internetowi i telewizyjni dyskutanci, nie mam dostępu do odpowiednich badań, by to określić. Wiem jedynie, że chcę być traktowany jak pełnowartościowy człowiek przez państwo i społeczeństwo. Czego i ja wam życzę w Nowym Roku.


Subskrybuj nas: Google News | Feedly



Chcesz wiedzieć więcej? Polub i obserwuj nas na Facebooku. Jesteśmy także na Twitterze. Zapraszamy na naszą grupę dyskusyjną.

WSPIERAJ NIEZALEŻNE DZIENNIKARSTWO