Jak stworzyć biznes w czasach koronawirusa?

Weronika Matyka i Maks Sapór mają po 20 lat. Wspólnie założyli WMS x Korepetycje w lipcu, zeszłego roku.

· 4 min read
Jak stworzyć biznes w czasach koronawirusa?

Weronika Matyka i Maks Sapór mają po 20 lat. Wspólnie założyli WMS x Korepetycje w lipcu, zeszłego roku. Pomimo wielu obowiązków podjęli się zarejestrowania i ruszenia z własnym biznesem, bo jak mówi Weronika - „Nie ma lepszego momentu na podjęcie ryzyka, niż teraz”

https://www.facebook.com/wmsxkorepetycje/

I.B.: Jak to się stało, że pomimo pandemii, kryzysu gospodarczego i wielu obowiązków związanych ze studiami zdecydowaliście się na stworzenie firmy oferującej korepetycje?

W.M.: Każde z nas udzielało korepetycji. Jest to bardzo popularne zajęcie szczególnie wśród studentów, którzy jak wiadomo starają się dorabiać jak mogą. Oboje robiliśmy to „w studenckim stylu”, czyli szukając klientów i jeżdżąc do nich do domów. Problemem było to, że działaliśmy na małą skalę w związku z różnymi innymi obowiązkami (studia, praca etc.). Mieliśmy 2-3 klientów. Punktem zwrotnym była dla mnie utrata pracy w międzynarodowej korporacji. Stało się to w chwili gdy do Polski dotarł koronawirus. W związku z tym ciężko było znaleźć coś nowego. Pracowałam przy kilku mniejszych projektach na umowie zlecenie. Uznałam, że to właściwy czas, by zacząć robić coś swojego. W międzyczasie odnowiłam kontakt z Maksem, z którym znamy się jeszcze z liceum. Byliśmy zgodni w tym, że strajki i pandemia wpłynęły na coraz większe zaległości w materiale przerabianym w szkołach. Zastanawialiśmy się co z tym można zrobić.

I.B.: Jaki był pierwszy krok, który zrobiliście?

M.S.: Zaczęło się od imprezy, na której rozmawialiśmy o korepetycjach i o tym, że warto byłoby zwiększyć skalę naszych działań.

I.B.: Co takiego chcieliście zaoferować, co miało przebić dostępne już na rynku oferty korepetycji?

M.S.: Po pierwsze postawiliśmy na zatrudnianie wyłącznie studentów, którzy naszym zdaniem mają lepsze zrozumienie materiału, który jest przerabiany w szkołach. Po drugie mają go „na świeżo”, po drugie są na bieżąco z tym, na co szkoły i ministerstwo kładzie największy nacisk.

W.M.: Oczywiście sami również weryfikujemy kogo zatrudniamy i sprawdzamy wiedzę naszych wykładowców. Daje to naszym klientom gwarancję, że osoby, które prowadzą zajęcia faktycznie znają się na tematach, których uczą.

I.B.:Czy baliście się początków, czy jednak czuliście się na tyle pewni jako korepetytorzy, że podeszliście do tego na luzie?

W.M.:Na początku każdy się trochę boi, ale z czasem widzimy, że warto było podjąć się tych działań, bo rośnie nie tylko liczba naszych klientów, ale również zaufanie do naszego projektu.

Takiego obrotu spraw się nie spodziewaliśmy, bo okazało się, że rodzice mają dużo zaufania dla takiej studenckiej firmy, jak nasza i chętnie posyłają do nas swoje dzieci, żebyśmy przygotowali je do egzaminów/matury.

I.B.: Co stanowiło dla Was największą trudność podczas tworzenia firmy?

M.S.: Mogłoby się wydawać, że najtrudniejsze byłoby znalezienie miejsca do prowadzenia korepetycji, ale poradziliśmy sobie z tym zadziwiająco dobrze. Problemem było rozpromowanie naszej firmy, bo dobrzy wykładowcy i naszych kilku klientów od których zaczęliśmy nie wystarczało. Ważne jest znalezienie jakiegoś sposobu na zbudowanie swojej pozycji na rynku, szczególnie, że konkurencje jest w Warszawie bardzo duża. Roznosiliśmy ulotki, poprosiliśmy o pomoc naszych przyjaciół, którzy stali się ambasadorami marki, którzy wspierali nas w trudnych początkach w działaniach w social media i przy roznoszeniu ulotek i plakatów.

W.M.: Dla mnie największym problemem było zgranie czasowe wszystkich korepetytorów i sprawdzenie ich umiejętności. Jeżeli zatrudnia się osoby zajmujące się wyłącznie dawaniem korepetycji, to większych problemów nie ma, ale nasi korepetytorzy dodatkowo studiują. Dużym sukcesem było dogranie wszystkiego w 48 godzin.

I.B.: A jak oceniacie stronę formalną tworzenia firmy?

W.M.: W moim przypadku sporo dały mi podstawy przedsiębiorczości w liceum oraz podstawy prawa na studiach. Wszystko co robiliśmy miałam omówione.

M.S.: Jeżeli chodzi o samą rejestrację działalności to uważam, ze jest problem związany z uczelniami w Polsce, bo nie uczą one jak stworzyć i zarządzać własną działalnością, a bardziej jak odnaleźć się w księgowości w międzynarodowym korpo. Na początku pomagało nam jedno biuro księgowe, ale w celu zmniejszenia kosztów większość formalności staraliśmy się załatwiać samodzielnie.

I.B.: Jakie macie plany na najbliższy czas?

W.M.: Mówimy czy nie mówimy?

M.S.: Powiedzmy ;)


W.M.: Szykujemy książkę - repetytorium przygotowujące do egzaminu 8-klasisty. Chcemy stworzyć materiał na którym będzie można też pracować samodzielnie. Wśród dodatkowych planów jest następny lokal i dalsze trzymanie wysokiej jakości naszych kursów.

I.B.: Macie dużo ambicji i szerokie plany. Wydaje mi się, że sporo osób w okolicach 20tki tak ma, ale niewiele osób z nas stara się je realizować, często ze strachu przed ryzykiem, z obaw przed porażką. Co doradzilibyście innym osobom z pomysłami na własny biznes? Czy okres studiów to dobry moment?

W.M.: Zdecydowanie tak! To moment kiedy możemy popełniać błędy, bo nie wiążą nas jeszcze w tak dużym stopniu różne życiowe obowiązki. W najgorszym razie wrócimy z podkulonym ogonem do rodziny, stracimy swoje młodzieńcze oszczędności, ale nie będzie już nigdy później lepszego momentu na rozpoczęcie biznesu niż w momencie, kiedy nie wiążą nas kredyty na mieszkanie, ani konieczność utrzymywania własnej rodziny.

M.S.: Warto jest robić wiele rzeczy samemu, tak żeby zaoszczędzić. Niestety formalności są w Polsce odstraszające i często bardziej boimy się formalności, niż tego czy dany projekt wypali.

I.B.: Mam nadzieję, że wasze rady pomogą innym przełamać się i rozpocząć własny biznes. Trzymam kciuki za wasze plany i dziękuję za wywiad!

W.M.: Dziękuję

M.S.: Dzięki