Kieleckie problemy w rozmowie z radnym Michałem Braunem

Kielce to miasto z wieloma problemami, które dostrzegają nawet mało zaangażowani w lokalną społeczność mieszkańcy. Właśnie te problemy będą tematem rozmowy z Michałem Braunem.


Kieleckie problemy w rozmowie z radnym Michałem Braunem

Jakiś czas temu miałem przyjemność uczestniczyć w rozmowie z Michałem Braunem, który jest radnym miasta Kielce. Warto zauważyć, iż w Kielcach jest bardzo wiele problemów i zaniedbań z którymi nowa administracja musi sobie poradzić. Między innymi, Kielce zmagają się z problemem wyludniania się. Według statystyk w województwie świętokrzyskim liczba ludności zmniejsza się najszybciej w kraju. Innym problemem jest chociażby kumulacja roczników, czy brak jakiekolwiek polityki związanej z młodzieżą.

Michał Braun został wybrany do rady miast z ramienia Koalicji Obywatelskiej w wyborach samorządowych w 2018 roku. Uzyskał 1623 głosów (9.22% wszystkich w okręgu). Pracuje w Regionalnym Centrum Wolontariatu na stanowisku wiceprezesa oraz należy do Gabinetu Cieni ds. organizacji pozarządowych.

Źródło: PAP/Paweł Supernak

Stanisław Kumor: Podjął Pan decyzję o kandydowaniu do Rady Miasta. Nie robi się tego ot tak, na pewno przyświecały temu, jakieś cele. Czy mógłby się Pan z nami nimi podzielić?

Michał Braun: Ja traktuję tę radę miasta jako narzędzie do zmian w Kielcach. Od kiedy wróciłem po studiach, staram się działać na rzecz miasta. Do tej pory głównie w organizacjach pozarządowych, między innymi, w Regionalnym Centrum Wolontariatu oraz kilku innych, ale też w Radzie Pożytku Publicznego, której jestem współzałożycielem. Nie jestem osobą, która siedzi i narzeka, ale taką, która chce coś zmienić. Wybory samorządowe były takim momentem, który mógł pozwolić na to, by realnie coś w Kielcach zacząć zmieniać. Rada miasta to są to dużo większe możliwości. Działam w kilku obszarach, jednym z nich są właśnie kwestie związane z zaangażowaniem mieszkańców w podejmowanie decyzji. Widzę bardzo wiele problemów związanych ze współpracą miasta z organizacjami pozarządowymi. Przez lata w Kielcach ta współpraca była zaniedbywana. Po pierwszym miesiącu pracy w radzie miasta mogę powiedzieć, że podjęliśmy wiele kroków, aby to zmienić. Przygotowałem razem z organizacjami pozarządowymi zmianę miejskiego programu współpracy z nimi. Program współpracy to uchwała, która reguluje współpracę miasta z organizacjami pozarządowymi. Ten dokument nie był zmieniany przez lata, a przedstawiciele tych organizacji apelowali, o jego modernizację. Dzięki zmianom możemy wprowadzić, na przykład, łatwiejsze konkursy dla organizacji, rozszerzyć zadania które mogą być finansowane przez miasto albo chociażby uregulować kwestie pracy z młodymi ludźmi, kwestie polityki senioralnej oraz wolontariatu czy wiele innych spraw. Dzięki temu dokumentowi można zacząć pracować nad powołaniem Centrum Organizacji Pozarządowych. Uważam, że w radzie miasta potrzebne są osoby związane z organizacjami społecznymi, które rozumieją ich genezę i chcą na ich rzecz działać. Jeśli chodzi o moje otoczenie, to jako mieszkaniec Pakosza, Baranówka znam problemy tych osiedli. Niektóre domy nie są podłączone do kanalizacji, gazu oraz występuje tam ogromny problem ze smogiem. W ramach całej kampanii poznałem mnóstwo ludzi w moim okręgu, którzy opowiedzieli mi o swoich problemach i teraz po kolei staram się je rozwiązywać. Dzięki nowemu prezydentowi naprawdę mamy szansę, aby coś w tym mieście zmienić i cieszę się, że mogę być częścią tego procesu.

S.K: Czyli z tego co zrozumiałem, właśnie projekt zmian zasad współpracy z organizacjami pozarządowymi można nazwać sztandarowym?

M.B: Tak, ale nie chodzi o same organizacje pozarządowe. Do tej pory Urzędem Miasta w Kielcach kierowała polityka zabierania pewnych kompetencji obywateli zamiast przekazywania im kolejnych. Ja bardzo wierzę w to, iż - to też jest zapisane w naszej konstytucji - polityka powinna opierać się na zasadzie pomocniczości, czyli wszystko to co obywatele są w stanie zrobić sami, powinni móc wykonać osobiście. Gmina powinna robić to z czym nie radzą sobie obywatele, a rząd powinien robić to z czym nie radzą sobie gminy. To nam powinno przyświecać. W naszym mieście stało się coś innego. Kiedyś były organizacje kulturalne, które robiły swoje festiwale i w pewnym momencie miasto przejęło inicjatywę, przez to w mieście brak takich organizacji. Dla przykładu, wiele lat temu w Kielcach grupa kuglarzy zaczęła organizować festiwal Hasarapasa. To wydarzenie skupiało kuglarzy i fanów sztuk ulicznych. Miasto było tym mało zainteresowane, więc temat zignorowało. Ludzie, którzy to organizowali, wyjechali do innych miast. W Lublinie pojawiła się podobna inicjatywa, tylko tam miasto zaangażowało się i wspomogło organizatorów, więc z prawie takiej samej inicjatywy, wyrósł jeden z największych polskich festiwali - Festiwal Sztukmistrzów, który jest teraz wizytówką Lublina. Urząd Miasta w Kielcach, albo ignorował ciekawe inicjatywy, które w efekcie końcowym umierały, albo je przejmował i niszczył w ten sposób organizacje kulturalne. Uważam, że wiele zadań, które są teraz w Urzędzie Miasta powinni przejąć obywatele. Nie widzę przeszkody, aby to organizacje poprowadziły muzea, domy kultury, domy pomocy społecznej, żeby wiele zadań MOPRu przejęły organizacje obywatelskie.

S.K: To brzmi naprawdę dobrze i obiecująco. W swojej kampanii podkreślał Pan, iż wybrał Pan Kielce, wyjechał, ale wrócił i chce tutaj mieszkać, pracować, działać. Co, według Pana, Rada Miasta powinna zrobić, aby inni też mogli powiedzieć, że wybierają Kielce?

M.B: To prawda. Urodziłem się w Kielcach, tutaj chodziłem do szkoły i, szczerze mówiąc, jak byłem w liceum to w ogóle nie myślałem, aby wrócić do Kielc. Myślałem o tym, aby wyjechać. Zdobyć jakieś doświadczenie za granicą. Dopiero jak opuściłem Kielce to zacząłem to miasto doceniać oraz zastanawiać się nad powrotem. Myślę, że jednym z powodów, dlaczego ludzie chcą wracać do Kielc, jest to, że dobrze je wspominają i lubią. W tej chwili mamy taki rynek pracy oraz możliwości edukacyjne, że każdy młody człowiek może mieszkać gdzie tylko chce. Co możemy zrobić, żeby miasto mogło konkurować nie tylko z Krakowem, czy Warszawą, ale też z Londynem, Paryżem i innymi miastami świata?

Wydaje mi się, że powinniśmy rozbudzać lokalny patriotyzm, jak również sprawiać, aby to miasto było przyjazne i ciekawe dla młodych ludzi. Kielce są naprawdę świetnym miejscem do życia. To miasto jest w miarę małe, ale przy okazji oferuje dobre licea i, mam nadzieję, coraz lepsze uczelnie, dostęp do kultury, rozrywki ale też bardzo szybki dojazd do Krakowa czy Warszawy na jakieś dodatkowe wydarzenia lub studia. Miasto powinno dużo bardziej zainteresować się młodymi ludźmi. Świetnie, że powstała Młodzieżowa Rada Miasta. Oczywiście jest to dopiero początek, bo sam fakt, że powstała to jeszcze nie wszystko i musi jeszcze coś realnie zdziałać. Zobaczymy na ile urzędnicy będą otwarci na młodych ludzi. W Kielcach funkcjonuje dobra polityka senioralna, a praktycznie polityka na rzecz młodych nie istnieje. Tutaj jest bardzo wiele do zrobienia. Przez lata miasto ignorowało też studentów, którzy mieszkali w Kielcach. Kilka lat temu rozmawiałem z prezydentem Sygutem i mówiłem mu o tym, iż w Regionalnym Centrum Wolontariatu w którym pracowałem, i nadal pracuje, działamy na rzecz studentów i uważam, że Kielce powinny się jakoś bardziej nimi zainteresować. Na to prezydent odpowiedział, że to nie leży w kompetencjach miasta, więc nic na rzecz studentów nie robią. To jest ogromny błąd. Studenci przyjeżdżają czasami do Kielc z innych miejsc w Polsce, ale głównie z mniejszych miejscowości naszego regionu. Musimy zrobić wszystko, aby ich zatrzymać w Kielcach, gdyż nie ma nic złego w tym, aby licealiści z Kielc studiowali w innych miastach. Zaś dla tych którzy już wybrali Kielce, jako miejsce do skończenia uczelni wyższej , miasto musi zrobić wszystko, aby zainteresować ich tym miastem i sprawić, by zostali na dłużej.

Źródło: Facebook

S.K: Chciałem poruszyć problem wyludniania się Kielc, ale temat sam wyszedł już w rozmowie...

M.B: Nie da się ukryć, że miejsca pracy są tutaj kluczowe. To nie miasto ma zapewnić zatrudnienie, lecz osoby prywatne, które musimy w Kielcach zatrzymać lub ściągnąć tutaj. Firmy zakładają ludzie ambitni i gotowi na podjęcie ryzyka. Widzę ogromny problem w tym, że miliony ze środków unijnych są przeznaczane na osoby bezrobotne. Urząd pracy ma mnóstwo programów dla osób bezrobotnych, powinniśmy, po pierwsze, zainwestować w liderów, którzy mają już potencjał oraz ich wesprzeć, żeby zakładali firmy i potem zatrudniali kolejne osoby, niż zajmować się tylko aktywizacją zawodową osób bezrobotnych. Mamy taki system, który wpędza w bezrobocie, bo, na przykład, żeby dostać pieniądze na to, aby założyć firmę trzeba być bezrobotnym. W tej chwili osoby ambitne już na studiach zaczynają pracę i nie wpadają do koszyka osób bezrobotnych. Jeśli już wpadają, to specjalnie, żeby na chwilę zostać bezrobotnym i potem dostać dotacje. To jest system, który raczej generuje bezrobocie niż mu zapobiega, więc wiele rzeczy jest tutaj do zmiany. Niestety nie wszystkie są w naszych kompetencjach, bo wiele zależy od błędów systemowych, które trzeba rozwiązywać na poziomie ogólnokrajowym.

S.K: Zostając w temacie młodych osób, Prawo i Sprawiedliwość przeprowadziło reformę systemu edukacji. W przyszłym roku dojdzie do kumulacji roczników w szkołach średnich i pojawia się wiele głosów osób, które obawiają się czy kieleckie szkoły są gotowe na to wydarzenie oraz, czy Rada Miasta ma gotowy jakiś plan, aby sytuacja nie przybrała rangi krytycznej.

M.B: To jest ogromny problem. W debacie prezydenckiej przed drugą turą, konkretnie w debacie Lubawski kontra Wenta, były prezydent wylosował pytanie, czy miasto jest gotowe na kumulację. Pan Lubawski powiedział, że miasto ma strategię jak sobie z tym problemem poradzić. Strategię tę miał posiadać prezydent Sygut. Zaraz po debacie zadzwoniłem do Pana Syguta i zapytałem o nią. Okazało się, że strategia nie istnieje. Jest gdzieś w głowie byłego wiceprezydenta, ale w tej głowie została i odeszła razem z nim, kiedy ten ustępował z urzędu. Trzeba pamiętać, że kumulacja roczników to jest jeden problem, ale wydłużenie nauki w szkole podstawowej to drugi, więc po pierwsze potrzebne są pieniądze, a po drugie brakuje miejsca lokalowego. Dlatego czekamy na propozycje jakie padną z ust prezydenta Różyckiego i prezydenta Wenty. Prawo i Sprawiedliwość broni, że kurator oświaty przedstawił informację, iż w naszym regionie nie zabraknie miejsc. Lecz nie chodzi o to, aby w sumie nie zabrakło miejsc. Propozycja, żeby, na przykład, uczniowie z Kielc, którzy chcieli pójść do najlepszych liceów wyjeżdżali do gmin dookoła miasta, czy nawet do innych powiatów, jest absurdalna. Nie o to chodzi, więc szukamy rozwiązań i zobaczymy co się uda zrobić. Na ten moment trudno mi jeszcze powiedzieć jak to będzie wyglądało. Na pewno jest to jeden z najważniejszych problemów z jakimi zostawiła nas poprzednia administracja.

Źródło: Facebook

S.K: Kontynuując temat młodych osób, chciałem się skupić na tych , którzy są zaangażowani w życie lokalnej społeczności. Czy Rada Miasta, lub osoby decyzyjne w Kielcach szykują jakieś projekty, żeby współpracować z młodymi osobami, oprócz MRM. Czy coś takiego jest przewidywane?

M.B: W ostatnich dniach rozmawiałem z osobami z Centrum Obsługi Inwestora, które organizuje projekt dotyczący spotkań młodych ludzi ze szkół ponadpodstawowych z przedsiębiorcami. To jest ciekawy pomysł, aby uczniowie poznawali praktyków przedsiębiorczości, a nie tylko uczyli się o historii i funkcji pieniądza na lekcjach podstaw przedsiębiorczości. Zostałem powołany przez prezydenta Wentę na opiekuna Młodzieżowej Rady Miasta z czego się bardzo cieszę i widzę swoją rolę, aby przekazywać pomysły młodzieżowej rady dorosłym radnym, na pewno będziemy czekać na propozycje MRM. Według mnie jest kilka takich rzeczy na które szczególnie powinniśmy zwrócić uwagę. Na pewno, aby MRM dobrze działała. Jak również, żeby zaangażować uczniów w dyskusję nad systemem edukacji, bo to ich będzie dotyczyło bezpośrednio. Ja bym chciał, aby kieleccy radni pomyśleli nad wprowadzeniem do szkół budżetów partycypacyjnych. Były już takie pilotaże w Kielcach. W liceum Żeromskiego był taki projekt realizowany. Ważne, aby uczniowie zaczęli decydować o tym jak budżety szkół będą wyglądać. To byłaby bardzo ciekawa praktyka i w niektórych szkołach się sprawdza. Myślę, że na stole jest bardzo wiele propozycji i dla mnie są ważne: właśnie kwestia kumulacji roczników, zaangażowania uczniów w decyzje, czy w ogóle młodych ludzi w decydowanie o tym co miasto robi dla nich i to jak są zarządzane szkoły, jak jest zarządzana przestrzeń publiczna. Bardzo ciekawym pomysłem, który jest praktykowany w coraz większej ilości miast, jest wydzielenie kawałka budżetu obywatelskiego do rozdzielenia przez młodych ludzi. To nie musi być jakaś bardzo duża kwota, ale gdyby było to około sto tysięcy złoty. Jakby udało się, aby jeden z tych małych projektów należałby od decyzji młodych ludzi, to już byłby to duży krok i pokazanie młodym, że to miasto liczy się z ich głosem i, że naprawdę mogą coś zrobić dla Kielc.

S.K: Przed naszą rozmową czytałem i dowiedziałem się, iż kandydował Pan do sejmu w 2015 roku z listy Nowoczesnej. Ostatnio doszło do pewnego incydentu. Jak to nazwała Katarzyna Lubnauer „wrogiego przejęcia” posłów Nowoczesnej przez Platformę Obywatelską. Czy takie zagranie zagraża spójności i godzi we współpracę obu partii w Kielcach? Jak Pan ocenia cały ten incydent?

M.B: Nie ukrywam, że wiązałem bardzo duże nadzieje z Nowoczesną i mam sympatię do wielu osób z tej partii, jak i również do wielu punktów programowych Nowoczesnej, więc trzymam kciuki za to, żeby dalej się rozwijali. Z jednej strony to była wielka nadzieja, ale z drugiej wielkie rozczarowanie, jak potoczyły się losy po wyborach i stąd moja decyzja o wystąpieniu z Nowoczesnej i potem przez długi czas byciu osobą bezpartyjną, a następnie starcie w wyborach z ramienia Koalicji Obywatelskiej. Jeżeli chodzi o samo przejęcie posłów, to są to dorosłe osoby, które zdecydowały o przejściu z Nowoczesnej do Platformy Obywatelskiej. Oczywiście byłoby idealnie, gdyby koalicję obywatelską tworzyło kilka silnych, współpracujących ze sobą, suwerennych partii. To jest rozwiązanie najlepsze i mam nadzieję, że tak będzie cały czas koalicja działać. Nie chcę oceniać czyja jest tutaj wina, ale gdzieś ten błąd musiał zostać popełniony. Szkoda, że Nowoczesna poszła w tę stronę i mam nadzieję, że jednak w najbliższych wyborach pójdziemy razem i Koalicja Obywatelska będzie się rozszerzać tak, aby to nie było tylko PO i .N, ale też, żeby dołączyła do nas większa liczba partii. Mam duże oczekiwania wobec wyborów europarlamentarnych i wydaje mi się, że jest to doskonały pretekst i idealny moment, żeby zjednoczyć więcej partii politycznych oraz ruchów, które interesują się polityką się i biorą w niej czynny udział. Chciałbym, abyśmy poszli do wyborów jako jedna wielka koalicja, żeby stawić czoła eurosceptykom i, mam nadzieję, że z podobnym rozpędem pójdziemy do wyborów parlamentarnych

S.K: To wszystko brzmi jak dobry plan, lecz na razie bardzo dziękuję za rozmowę.

M.B: Również dziękuję.

Jak widać głowy członków nowej administracji przepełnione są pomysłami, a sami są gotowi do działania. Kielce czekają teraz trudne lata w których radni i prezydent będą zmuszeni stawić czoła wielu wyzwaniom. Miejmy nadzieję, że wszystkim podołają.


Chcesz wiedzieć więcej? Polub i obserwuj nas na Facebooku. Jesteśmy także na Twitterze. Chcesz podyskutować na ten temat? Zapraszamy na naszą grupę dyskusyjną.

WSPIERAJ NIEZALEŻNE DZIENNIKARSTWO