"Lewicowa piątka Goździkowskiego" [WYWIAD]

Mateusz Goździkowski, aktywista związany ze środowiskiem lewicowym, działający na rzecz równości małżeńskiej dla par homoseksualnych, mówi o sobie i swoim programie wyborczym.


"Lewicowa piątka Goździkowskiego" [WYWIAD]

Mateusz Goździkowski to absolwent wydziału prawa Uniwersytetu Warszawskiego, od ośmiu lat mieszkający na warszawskim Ursynowie. Zdobytą wiedzę prawniczą wykorzystuje zawodowo, przeciwdziałając oszustwom i wspierając organy ścigania w walce z przestępstwami w sektorze bankowym. Od prawie dekady zaangażowany w działalność społeczną i polityczną, której praktycznym wymiarem była między innymi praca w stowarzyszeniu Lambda Warszawa. W roku 2019 był jednym z głównych organizatorów I Płockiego Marszu Równości.

W polityce zainteresowany jest głównie tematami przeciwdziałania dyskryminacji oraz wsparciem mniejszości i działaniami na rzecz równości, a także kwestią rozwoju samorządu terytorialnego.

Stanisław Kumor: Kandydujesz do Sejmu z listy Lewicy, dlaczego właśnie z tej formacji postanowiłeś wystartować?

Mateusz Goździkowski: Kandyduję z list Lewicy, ponieważ wierzę w możliwość pozytywnej zmiany. Długo byłem zwolennikiem Platformy Obywatelskiej, ale nie można wciąż głosować na mniejsze zło jedynie ze strachu przed tą czy inną partią. Dla mnie ważne są wartości, jakie reprezentuje Lewica, takie jak wolność, równość, solidarność. I zamierzam o te wartości walczyć. Nie tylko po to, żeby nie rządzili moi przeciwnicy polityczni. Zresztą to jest wielka siła i zasługa Lewicy, że uruchomiła w Polakach właśnie takie pozytywne myślenie o dokonywanych wyborach. Według jednego z ostatnich sondaży w elektoratach PiS i PO jedynie 1/3 wyborców tych partii głosuje na nie, bo utożsamia się z ich wartościami. W elektoracie Lewicy jest to 2/3 wyborców.

Stanisław Kumor: Mógłbyś opowiedzieć, jak zaczęła się Twoja przygoda z polityką?

Mateusz Goździkowski: Polityka była obecna w moim życiu już bardzo wcześnie. Co prawda nikt z mojej rodziny poza mną nie jest zaangażowany politycznie, ale nigdy tego tematu nie unikało się w domu. Rodzice i moje starsze rodzeństwo dbali o to, żebym był świadomy tego, co dzieje się w kraju i na świecie. Ja na poważnie zacząłem się interesować polityką w gimnazjum, była to poniekąd zasługa pierwszych rządów PiS. Dużo się wtedy w Polsce działo, niekoniecznie najlepiej i budziło tu mój naturalny sprzeciw, jako młodego, świadomego człowieka. Dopiero na studiach zacząłem działać politycznie. Pod koniec drugiej kadencji Platformy dołączyłem do młodzieżówki PO - Młodych Demokratów. Nie ukrywam, że było to wówczas podyktowane głównie strachem przed powrotem PiS do władzy. Tak zaczęła się moja przygoda z polityką, która z czasem, po różnych refleksjach z mojej strony, doprowadziła mnie do kandydowania z list Lewicy.

Stanisław Kumor: Jesteś osobą młodą, masz jakieś rady dla innych młodych osób, które chcą się zaangażować w działalność polityczną?

Mateusz Goździkowski: Przede wszystkim nie bać się angażować. Dzisiaj wiele młodych osób uważa politykę za coś obciachowego, a to błąd. Praktycznie każda partia w Polsce ma swoją młodzieżówkę. Działalność w takiej organizacji to naprawdę nie tylko siermiężna polityka znana z TV, ale także świetna zabawa. Można poznać nowe osoby, robić wspólnie coś ciekawego, a przy tym pożytecznego. Jeśli ktoś ma mimo wszystko opory przed wchodzeniem od razu do polityki, ale ma potrzebę działania, to dobrym sposobem jest zaangażowanie się w działalność organizacji pozarządowych. Można dzięki temu zrobić wiele dobrego, a również jest to dobrym przygotowaniem do ewentualnej dalszej działalności politycznej. Wielu polityków wywodzi się właśnie z NGOs-ów. Ja również, zanim zacząłem działać politycznie, byłem wolontariuszem w organizacjach pozarządowych i do dziś udzielam się dalej społecznie, a nie tylko politycznie.

Stanisław Kumor: Przechodząc do konkretów. Podasz, proszę, pięć najważniejszych rzeczy, o które będziesz walczył w Sejmie, taka "piątka Goździkowskiego"?

Mateusz Goździkowski: Z całą pewnością związki partnerskie i równość małżeńska. To jest coś, na rzecz czego działam już od niemal 10 lat, co jest dla mnie osobiście ważne i o co będę walczył. Chciałbym również doprowadzić do rozdziału kościoła od państwa, tak jak jest to zapisane w Konstytucji. Z racji mojego wykształcenia ważna dla mnie jest praworządność. Dlatego pracowałbym na rzecz ponownego uniezależnienia władzy sądowniczej od polityków i postawienia winnych łamania Konstytucji przed Trybunałem Stanu. Ważna dla mnie jest również ekologia, dlatego walczyłbym o stopniowe odchodzenie od węgla w polskiej gospodarce. Co zresztą, wbrew temu, co próbują nam wmówić niektórzy politycy, jest uzasadnione także ekonomicznie.

Stanisław Kumor: Mógłbyś opowiedzieć, jak wygląda kampania wyborcza od zaplecza?

Mateusz Goździkowski: Kampania to bardzo ciekawe i pouczające doświadczenie. Jest bardzo sformalizowana i to dobrze, bo utrudnia to różnego rodzaju nadużycia, ale trzeba się nauczyć poruszać po tych różnych formalnościach. Taka umiejętność z całą pewnością może przydać się kiedyś w innych okolicznościach życiowych. Swój sztab wyborczy opieram głównie na moich przyjaciołach, więc prowadzenie kampanii, szczególnie jej planowanie, jest też w pewien sposób dobrą zabawą. Nie będę może ujawniał szczegółów, ale niektóre pomysły na kampanię rodzą się w naprawdę ciekawych i nietypowych okolicznościach. Bardzo interesującym doświadczeniem są również rozmowy z ludźmi. Wydaje mi się, że to jest właśnie istota kampanii i w ogóle polityki. W końcu politycy są dla ludzi, a nie na odwrót. Warto, żeby każdy poseł czy senator miał świadomość, tego kto jest jego „pracodawcą” i czego od niego oczekuje.

Stanisław Kumor: Na koniec jeszcze ostanie pytanie - wolne konopie, tak czy nie?

Mateusz Goździkowski: Zdecydowanie tak. Dla mnie bardzo ważną wartością jest wolność. Dlatego ciężko mi zrozumieć, dlaczego jedne używki mogą być powszechnie dostępne, a za posiadanie nawet niewielkiej ilości innych można trafić do więzienia. Badania przeprowadzane zarówno przez niezależne instytuty, jak i na zlecenie WHO, wskazują, że marihuana nie jest bardziej uzależniająca, czy szkodliwa niż alkohol, czy papierosy. Przykłady krajów, które łagodzą politykę wobec konopi, wskazują, że dzięki temu zmniejsza się również przestępczość. Dlatego nie widzę racjonalnych powodów, dla których Polska miałaby dalej prowadzić tak restrykcyjną politykę wobec konopi.


Subskrybuj nas: Google News | Feedly



Bądź zawsze na bieżąco. Polub i obserwuj nas na Facebooku. Jesteśmy także na Twitterze. Zapraszamy na naszą grupę dyskusyjną.

WSPIERAJ NIEZALEŻNE DZIENNIKARSTWO