Marcin Wróblewski - głos opatowskiej młodzieży

Starosta powiatu Opatowskiego powołał funkcję pełnomocnika do spraw młodzieży. Został nim Marcin Wróblewski, który zgodził się porozmawiać o swojej pracy na rzecz młodzieży z naszym redaktorem.


Marcin Wróblewski - głos opatowskiej młodzieży

W połowie marca prosto z opatowskiego starostwa dotarła do nas informacja o powołaniu Pełnomocnika Starosty Opatowskiego do spraw Młodzieży. Niedługo po objęciu tego stanowiska obiecał stworzyć telewizję internetową prowadzoną przez młodzież z jego regionu. O tym i o wielu innych rzeczach porozmawiamy z Marcinem Wróblewskim.

Stanisław Kumor: Ciekawi mnie skąd u Ciebie pojawiła się chęć do pracy z młodzieżą oraz, co ważniejsze, na rzecz młodzieży, bo jednak w obecnych czasach mało mało osób decyduje się na aktywizm społeczny.

Marcin Wróblewski: Myślę, że rolę odegrało tutaj wiele czynników. Ważnym jest wychowanie, ponieważ rodzice utrwalili we mnie chęć niesienia pomocy drugiemu człowiekowi. Staram się wychodzić na przeciw, jakże prawdziwemu, cytatowi, który mówi o tym, że do triumfu zła wystarczy obojętność ludzi dobrych. Zawsze uważałem, że nasza przyszłość jest w naszych rękach i to od nas zależy w jakim kraju będziemy żyli jutro, za rok czy za 15 lat. Dlatego chciałbym z czystym sumieniem kiedyś powiedzieć, że spełniłem swój obowiązek względem mojej ojczyzny zarówno tej małej jak i dużej, ponieważ mam ogromne szczęście oraz jestem bardzo szczęśliwy z tego, że mogę się rozwijać, kształcić i korzystać z pełni wolności.

S.K: Czy zanim zostałeś pełnomocnikiem do spraw młodzieży działałeś w jakiś organizacjach społecznych, czy też politycznych, a może byłeś kimś w rodzaju społecznika - wolnego strzelca?

M.W: Działałem w kilku organizacjach. Większość miała charakter lokalny, czysto społeczny i wolontariacki. Jednak miałem również przygodę z ogólnopolską organizacją. Była młodzieżówka partii Porozumienie, Młoda Prawica. Wtedy to zobaczyłem, że partie polityczne to nie miejsce dla mnie. Dla mnie liczy się działanie dla dobra nas wszystkich. W partiach często trzeba postępować według ich interesu, co często przeczyło moim ideałom i wewnętrznym przekonaniom. Jednak nie żałuję roku spędzonego w Młodej Prawicy, ponieważ mogłem zdobyć wiele cennego doświadczenia oraz kontaktów, które w działaniu społecznym są bardzo potrzebne.

S.K: Przechodząc do sedna naszej rozmowy. Jak mniemam trudno było powołać funkcję takiego pełnomocnika, gdyż, często politykom nie w smak jest jak młodzież ma głos i może się zorganizować.  

M.W: Otóż nie tym razem. W praktyce historia powołania pełnomocnika nie ma większych zwrotów akcji. Dwudziestego pierwszego października w naszym powiecie, dzięki wyborom samorządowym zmieniła się władza. Obecni włodarze, na naszą małą ojczyznę, spoglądają o 180 stopni inaczej niż poprzednicy. O samej funkcji pełnomocnika mówiłem już ponad rok temu, ponieważ moim zdaniem młodzież potrzebuje spoiwa i koordynatora. Obecny burmistrz wpisał powołanie takowego nawet do swojego programu wyborczego. Gdy kurz wyborczy opadł, a nikt z moich rówieśników sprawą się nie zajął, w lutym, udałem się do starosty i przedstawiłem mu mój pomysł na młodzież w powiecie. Wtedy faktycznie poczułem ciepło na sercu, ponieważ zobaczyłem, że komuś na nas, czyli na młodych, wreszcie zależy. Po kilku spotkaniach i ustaleniach, zostałem powołany 13 marca.  

S.K: Muszę przyznać, że raz na jakiś czas obija mi się o uszy, że tu lub tam zostaje powołana funkcja jakiegoś pełnomocnika, czy rzecznika, do spraw młodzieży. Jednak zdarza się to bardzo rzadko, można więc nazwać Cię, swego rodzaju, pionierem w tej dziedzinie?

M.W: Wiem, że różni włodarze powołują takich pełnomocników, jednak większość z nich jest pracownikami w urzędach. Ja natomiast pełnię funkcję w 100% społecznie i nie pobieram żadnych korzyści materialnych. A co do samego ,,Pioniera", to użyłbym bardziej zwrotu wizjoner, jednak w pewnym stopniu pionier też jest jak najbardziej akceptowalny.

S.K: Jakbyś mógł jeszcze zdradzić co leży w kompetencjach takiego pełnomocnika?

M.W: Moje obowiązki określa zarządzenie, które mówi o aktywizacji młodzieży oraz przedstawianiu potrzeb młodzieży.W praktyce jestem swoistym ,,Trybunem młodzieży".

S.K: Czyli rozumiem, że zarządzenie jest bardzo ogólne i nie masz konkretnie sprecyzowanych zadań?

M.W: Nie mam konkretnych zadań, to prawda. Zarządzenie zostało tak skonstruowane, abym mógł działać na każdej płaszczyźnie i wspomagać młodzież wszędzie gdzie się tylko da. Myślę, że taki sposób pracy jest w tym przypadku efektywniejszy, niż gdybym miał wyznaczone konkretne zadania.

S.K: Mając takie możliwości o których wiele młodych osób mogłoby pomarzyć co chciałbyś zmienić?

M.W: Moim głównym celem było zbudowanie pola do dialogu oraz dyskusji pomiędzy moimi rówieśnikami, ponieważ im więcej dyskusji i wewnętrznych debat, tym, moim zdaniem, lepiej. W praktyce musiałem stworzyć struktury młodzieżowe w całym powicie. Co prawda zaczynałem od zera, ale dzięki moim wspaniałym ludziom, których z tego miejsca chciałbym serdecznie pozdrowić, mogliśmy dotrzeć do etapu, w którym samorządy szkół średnich nawiązały tak potrzeby dialog. Było to o tyle ważne, ponieważ często mijaliśmy się na ulicy a nawet nie wiedzieliśmy w praktyce o swoim istnieniu. Powołaliśmy również młodzieżową radę w jednej z gmin, oraz nawiązaliśmy ścisłą współpracę z drugą, która przeżywa w tym momencie swój renesans, dzięki różnym projektom oraz akcjom. Jednym słowem, w praktyce udało nam się stworzyć sprawne struktury. Za punkt honoru postawiłem sobie również promocję zdolnej młodzieży z naszego powiatu. Oprócz tego nawiązaliśmy współprace z innymi organizacjami młodzieżowymi z całej Polski. Mamy zamiar również w pewien sposób sformalizować tę współprace poprzez powołanie stowarzyszenia o zasięgu ogólnopolskim.

S.K: O proszę. Mógłbyś zdradzić nam coś o planach powołania tego ogólnopolskiego stowarzyszenia?

M.W: Myślę, że mogę uchylić nieco rąbka tajemnicy, ponieważ projekt jest już bliski końca. Zawsze uważałem, że współpraca młodych ludzi ponad poglądami w imię wspólnych wartości i lepszego jutra jest możliwa. Stąd też rozpoczęliśmy jednoczenie młodzieży najpierw w naszej gminie, powicie oraz województwie. Kiedy lokalne efekty przerosły nasze oczekiwania nawiązaliśmy próbę współpracy z organizacjami z całej Polski. Warto dodać, że łączymy również ludzi z młodzieżówek partii o biegunowych spojrzeniach na politykę. Według mnie jest to ogromna iskra nadziei, że kiedyś zakończy się słynna wojna ,,polsko-polska". Wszystkich zainteresowanych zapraszam 17 Maja do Opatowa. O godzinie 15:00 w starostwie powiatowym odbędzie się uroczyste otwarcie stowarzyszenia oraz przedstawienie władz. Zapraszam również przedstawicieli portalu Alternatywa, którzy zawsze są u nas mile widziani.

S.K: To w imieniu redakcji obiecuję, że przedstawiciel będzie obecny na uroczystości otwarcia stowarzyszenia. Powiedz nam jeszcze jak Twoje otoczenie zareagowało na wieść o tym, że zostałeś powołany na to stanowisko.

M.W: Rodzina oczywiście była dumna, lecz tak jak wspomniałem wcześniej o potrzebie powołania pełnomocnika mówiłem już od dawna. Wtedy jednym wydawało się to śmiesznie, innym nierealne. Jednak kiedy zostałem powołany ludzie zobaczyli, że jednak wszystko jest możliwe i nasze działania nie są skazane na porażkę. Mogę stwierdzić, że powołanie mnie było pierwszą kostką domina, która rozpoczęła duży proces aktywizacji młodzieży, nie tylko w moim ojczystym powicie.  


Bądź zawsze na bieżąco. Polub i obserwuj nas na Facebooku. Jesteśmy także na Twitterze. Zapraszamy na naszą grupę dyskusyjną.

WSPIERAJ NIEZALEŻNE DZIENNIKARSTWO