Mateusz Kijowski – były lider KOD, dzisiaj pomocnik fryzjera


Mateusz Kijowski – były lider KOD, dzisiaj pomocnik fryzjera

Mateusz Kijowski - były lider KOD, była nadzieja obrony Polskiej demokracji, były informatyk, były działacz społeczny. Dzisiaj asystent fryzjera. Karierę społecznika zakończyło podejrzenie przywłaszczenia sobie 121 tysięcy złotych, które KOD uzbierał w składkach publicznych.

Początki

Komitet Obrony Demokracji pojawił się jako grupa na Facebooku na początku grudnia 2015 roku, czyli krótko po wygranych przez Prawo i Sprawiedliwość wyborach parlamentarnych. Prezydentem Polski był już wtedy Andrzej Duda. Nazwa wzorowana była na istniejącym w czasach Polski Ludowej KOR – Komitecie Obrony Robotników, KOD miał walczyć o polską demokrację.

Grupa na portalu społecznościowym szybko przybierała członków. Wedle informacji zawartych w Gazecie Wyborczej, ze stycznia 2016 roku, po trzech dniach grupa liczyła ponad 30 tysięcy członków. Drugą najważniejszą osobą po Kijowskim w KODzie był również Krzysztof Łoziński, w PRL-u działacz KOR-u. To właśnie Łoziński w swoim artykule na portalu „Studio Opinii” cytując Vaclava Havla, uznał, że należy powołać organizację obserwującą działania Partii, która przejęła pełnię władzy w Polsce.

Jeszcze przed formalnym zawiązaniem się, KOD miał za sobą pierwszą akcję. Było to wysłanie do Prezydenta Andrzeja Dudy listu otwartego nawołującego do zaprzysiężenia trzech sędziów Trybunału Konstytucyjnego wybranych jeszcze za rządów PO-PSL. W kolejnych miesiącach i latach działalność Komitetu się poszerzała. W styczniu 2016 roku w wielu miastach, w kraju i za granicą zorganizowano protesty przeciwko zmianom w Ustawie o Radiofonii i Telewizji. W lutym tego samego roku zorganizowano demonstrację mającą na celu bronienie dobrego imienia byłego Prezydenta RP i noblisty Lecha Wałęsy, w związku z działaniami IPN. W maju rozpoczęto akcje o nazwie „Marsz Wkurzonych”, czyli protesty związane ze sprzeciwem wobec działań rządu w sprawie trybunału Konstytucyjnego. W grudniu 2016 roku KOD włączył się w protesty po wybuchu tzw. Kryzysu parlamentarnego, kiedy to partie opozycyjne zablokowały mównicę w Sejmie i protestowały okupując salę sejmową. Mimo iż ludzie KOD-u nie mogli wejść do gmachu Sejmu protestowali oni na ulicach wokół budynku. Wtedy to ówczesny Marszałek Sejmu Marek Kuchciński zażądał, aby Policja postawiła barierki ochronne wokół całego terenu parlamentu i odgrodziła budynek.

foto: https://www.facebook.com/KomitetObronyDemokracji

Naturalny lider

Mateusz Kijowski z każdym protestem, z każdą akcją coraz bardziej wychodził na pierwszy front Komitetu Obrony Demokracji. Na początku Kijowski pojawił się jako współzałożyciel Komitetu. Człowiek nieznany dotąd szerszej publiczności. Nie związany z żadną partią ani z żadną organizacją polityczną lub społeczną. Człowiek z ludu, warszawski informatyk. Jego znak rozpoznawczy to siwiejące włosy spięte w luźny kok i siwiejąca gęsta broda. Z czasem pojawiając się coraz częściej publicznie zaczął ubierać się w odważne kolory np. czerwone marynarki i spodnie. Od 2015 do 2017 roku był również przewodniczącym KOD-u.

Przed działalnością publiczną Kijowski zajmował się wieloma różnymi zawodami. Pracował w przedsiębiorstwie krawieckim szyjącym śpiwory, w Gazecie Wyborczej jako informatyk, w Centrum Edukacji Komputerowej jako szkoleniowiec, dyrektor w PZU, był udziałowcem kilku spółek. Od momentu, kiedy stał się przewodniczącym Komitetu Obrony Demokracji był również udziałowcem wraz z żoną w spółce MKM Studio.

Przywłaszczone pieniądze

Na początku stycznia 2017 roku gazeta Rzeczpospolita oraz portal Onet podały, że firma MKM Studio otrzymała od KOD ponad 90 tysięcy złotych za świadczenie usług, których de facto nie było. Ówczesny skarbnik KOD Piotr Chabora podał się do dymisji. Kijowski nie zamierzał tego robić. W wypowiedziach medialnych Kijowski deklarował, że nie zarabiał na działalności w KOD, pieniądze zarabiał jako informatyk świadczący na rzecz KOD usługi. Po zeznaniach byłego skarbnika Prokuratura Okręgowa w Świdnicy wszczęła śledztwo wobec Kijowskiego, zarzucono mu przywłaszczenie 121 tysięcy złotych oraz próbę przywłaszczenia kolejnych 15 tysięcy złotych. Zarząd Stowarzyszenia Komitetu Obrony Demokracji podjął uchwałę wzywającą Mateusza Kijowskiego do ustąpienia. Sam Kijowski próbując zachować stanowisko regularnie zmieniał swoje zdanie co do pieniędzy, które przyjął od KOD-u i dopiero w lipcu 2017 roku podał się do dymisji.

foto: TVN24

Powolna śmierć

W czasach ostrej walki politycznej nieprawidłowości finansowe w KOD były na rękę Prawu i Sprawiedliwości. Wszelkie akcje organizowane przez KOD mogły zostać zdezawuowane przez rządzących. Sprawie nie pomagał sam Kijowski robiąc tournée po mediach, próbując się tłumaczyć. Znaczenie Komitetu zaczęło spadać. Wewnątrz organizacji rozpoczęły się walki między zwolennikami i obrońcami pierwszego przewodniczącego a tymi, którzy uważali, że musi odejść. KOD znany z oddolności i dyskusji w grupach i podgrupach pogrążył się w chaosie. Wewnętrzne problemy spowodowały, że akcje organizowane przez KOD stawały się coraz mniej popularne. Kolejni liderzy KOD-u, w tym obecny przewodniczący Jakub Karyś nie stali się medialnymi osobowościami, które mogłyby pociągać za sobą setki, czy nawet tysiące ludzi. Działania Kijowskiego pokazały, że nawet organizacja walcząca o demokrację może wewnątrz być przesiąknięta krętactwem i kombinatorstwem. Można spokojnie powiedzieć, że Mateusz Kijowski stał się zarówno symbolem powstania, jak i upadku Komitetu Obrony Demokracji.

Pomocnik fryzjera

Stołeczna Gazeta Wyborcza podała, że bezrobotny Kijowski znalazł pracę jako pomocnik fryzjera w jednym z warszawskich zakładów fryzjerskich. Właścicielką tego salonu jest Małgorzata Rosłońska, była działaczka KOD-u. Były przewodniczący Komitetu Obrony Demokracji skarży się w wywiadzie dla Wyborczej, że przez swoją rozpoznawalność nie mógł przez dłuższy czas znaleźć pracy, zwłaszcza w swojej specjalizacji, czyli informatyce.