Międzynarodowy Dzień Kobiet, czyli dlaczego wciąż potrzebujemy feminizmu

Myśląc o ósmym marca, przed naszymi oczyma od razu pojawia się obraz bukietów róż czy bombonierek pełnych słodkości wręczanych kobietom.


Międzynarodowy Dzień Kobiet, czyli dlaczego wciąż potrzebujemy feminizmu

Myśląc o ósmym marca, przed naszymi oczyma od razu pojawia się obraz bukietów róż czy bombonierek pełnych słodkości wręczanych kobietom. Czasem może być to sympatyczne, czasem może zalatywać tandetą, a czasem utrwalać pewne toksyczne zachowania charakterystyczne dla patriarchatu, co tak właściwie jest paradoksem, bo samo święto tak naprawdę zostało wywalczone przez feministki, ogólniej lewicowców. Dziś ludzie o tym nie wiedzą, nie znają kontekstu historycznego, a czasem obchodzą pełni radości ten dzień, gdy normalnie jawnie szerzą seksizm.

Pierwszy raz przeprowadzono obchody w 28 lutego 1909 roku, które zostały zorganizowane przez Socjalistyczną Partię Ameryki. Rok później, już bardziej oficjalnie i mniej spontanicznie, Międzynarodówka ustanowiła ten dzień jako Dzień Kobiet. Walczono o prawa kobiet, prawo do głosu, równe możliwości podejmowania działań w życiu publicznym czy ogółem, prawa robotnicze. Święto to rozpowszechniło się jednak dopiero wtedy, gdy ZSRR w 1965 r. ustanowiło je jako oficjalnie obchodzone 8 marca, rocznicę rozpoczęcia rewolucji lutowej (wszczętej de facto przez protestantki). Choć na początku Zachód podchodził do tej idei sceptycznie, głównie przez silny związek z ideałami komunizmu, to w 1975 roku ONZ również uznało 8 marca za Międzynarodowy Dzień Kobiet. Jak widzimy więc, sama geneza pokazuje nam, że wszystko to ma polityczne zabarwienie.

A dziś? Dziś wszystko to jest wyzute z wymiaru społecznego, który jest moim zdaniem dość ważny. A gdybyśmy z perspektywy czasu przyjrzeli się celom tamtejszych działaczek, to doszlibyśmy do wniosku, że może wiele się poprawiło, ale niestety wciąż musimy działać. W Europie i Ameryce Północnej, przyglądając się jedynie fasadzie, możemy odnieść wrażenie, że nam już feministek wystarczy. Niestety jednak gender pay gap wciąż istnieje, pink tax wciąż istnieje, a gdzieniegdzie wciąż istnieją głębokie zakorzenione stereotypy dot. ról płciowych (co zresztą krzywdzi też mężczyzn) czy niekorzystne prawo. A to tylko Pierwszy Świat, ten... najbardziej postępowy i liberalny.

Najgorzej bowiem jest w Afryce i krajach muzułmańskich. Maroko, Jordania, Wybrzeże Kości Słoniowej, Syria czy Liban – tam nie ma co liczyć na kobiety na wysokich szczeblach. Najniższy odsetek kobiet w polityce, wysoka przemoc domowa, brak dostępu do edukacji, zakaz brania rozwodów, uzależnienie ekonomiczne, zmuszanie dziewczynek do ślubów – to wszystko jest tam brudną rzeczywistością.

Dlatego w ten dzień chciałbym życzyć wszystkim kobietom równości. To sprawiedliwe, ludzkie i jakby nie patrzeć... twarde dane potwierdzają też, że opłacalne.


Alternatywa jest miejscem swobodnej dyskusji i wymiany opinii. Polub i obserwuj nas na Facebooku. Jesteśmy także na Twitterze. Zapraszamy na naszą grupę dyskusyjną.

Chcesz podzielić się z nami swoimi przemyśleniami? Jeżeli tak, wyślij email do naszej redakcji.

WSPIERAJ NIEZALEŻNE DZIENNIKARSTWO