Nacjonalistyczne tango w domach i szkołach

Jakiś czas temu, z uwagi na coroczne obchody rocznicy odzyskania niepodległości, jak bumerang wrócił do nas temat nacjonalizmu i faszyzmu w przestrzeni publicznej.


Nacjonalistyczne tango w domach i szkołach

Jakiś czas temu, z uwagi na coroczne obchody rocznicy odzyskania niepodległości, jak bumerang wrócił do nas temat nacjonalizmu i faszyzmu w przestrzeni publicznej.

Część zachodnich mediów mówiło o nacjonalistycznym marszu pod przewodnictwem prezydenta, w którym przeszło ćwierć miliona osób, inni mówili o tysiącach rodzin z dziećmi i minimalnym udziale neofaszystów. W istocie problemem Polski i całej Europy nie jest jednak świadomy nacjonalizm reprezentowany przez znaczną mniejszość społeczeństwa, a nieświadome przyjęcie pewnej części idei nacjonalistycznej, która jest wpajana jednostkom przez społeczeństwo i państwo od najmłodszych lat. Przyjęcie to jest cechą większości obecnych Polaków.

W dzisiejszym świecie od najmłodszych lat człowiekowi przedstawia się wizję świata będącą zinfantylizowaniem części idei narodowej, jaką jest śmierć za ojczyznę i ogólne uznanie rozwiązywanie konfliktów drogą siły. Zauważyć to można w powtarzanym często sloganie, według którego "chłopak czasem musi się pobić", pomimo braku jakichkolwiek badań potwierdzających jakiekolwiek pozytywne strony agresji wśród młodych. Obraz ten wytworzyła w społeczeństwach wojna, do której wcześniej jawnie przygotowywało się dzieci od najmłodszych lat. Dziś z przemocą oswaja się nas w bardziej zawoalowany sposób, który w późniejszych latach życia doprowadza do sytuacji, w której jednostka przedstawia jako pozytywny fakt, że Dywizjon 303 był bardzo skuteczny w zabijaniu niemieckich lotników. Choć oczywiście obrona ze strony polskiej była uzasadniona, śmierć człowieka powinna być rozpatrywana w wyłącznie w kategoriach negatywnych.

Równolegle przedstawia się dzieciom polonocentryczną wizję historii z wyraźnym zaznaczeniem polskich sukcesów oraz przekazywaniem szczególnych uczuć wobec estetyki reprezentowanej przez dany naród. Sam ten fakt nie jest negatywny sam w sobie, gdyż poczucie tożsamości, w tym tożsamości prezentowanej przez estetykę, jest potrzebą człowieka znajdującą się chociażby na piramidzie Maslowa. Niemniej jednak buduje się specyficzne uczucie wobec flagi czy godła, jednocześnie budując podobne uczucia wobec narodowych bohaterów, zazwyczaj wojskowych lub polityków. Prowadzi to do sytuacji, gdzie człowiek uważa za obrazę owego "bohatera" wersję hymnu przedstawioną przez siostry Godlewskie, zaś "bohaterów" uważa za reprezentantów narodu polskiego, których obraza jest obrazą tegoż narodu.

Poznawaj różne opinie. Polub i obserwuj nas na Facebooku. Jesteśmy także na Twitterze.

Przykładem wykorzystania przez władze niewłaściwie budowanego poczucia wspólnoty jest organizacja przez władze centralne parad wojskowych z najróżniejszych okazji. Obecnie w dni ważniejszych okazji do manifestacji przez rząd swojego patriotyzmu mamy dni wolne od pracy, dzięki czemu więcej osób włącza telewizor, gdy główne stacje transmitują państwowe obchody.

Nie ma obecnie w głównym nurcie ruchu politycznego lub społecznego jawnie występującego przeciw organizowaniu parad wojskowych. Zdarzyło się, że Trzaskowski wypowiedział się negatywnie o paradzie z okazji Święta Wojska Polskiego, jednak podobne wydarzenia organizowano za rządów Platformy, której jest członkiem i w której rządzie miał stanowisko. Żadna dotychczasowa władza nie chciała stracić szansy do ukazania się pod barwami narodowymi i przy tabunie żołnierzy, żadna władza też nie odważyła się zmienić systemu edukacji w sposób ukazujący jakkolwiek zobiektywizowany i wyrównany (ukazujący idee i wersje wydarzeń różnych państw). I zmiana taka zapewne nie dokona się, bo żadna organizacja jej nie postuluje.

Często w dyskursie politycznym pojawia się wizerunek pozytywnego, umiarkowanego patrioty jako przeciwieństwo agresywnego, złego radykała. Ci zaś umiarkowani patrioci najzwyczajniej w świecie odrzucają konsekwencje własnych idei, zaś wobec samych idei pozostają bezkrytyczni. Jeżeli ktoś przywiązuje szczególny szacunek do symboliki narodowej, musi się oburzać o zachowanie sióstr Godlewskich, które tę symbolikę w pewien sposób znieważają. Umiarkowani twierdzą jednak, że hymn jest szczególną pieśnią, jednak osoby mające problem z zachowaniem sióstr są skrajną reprezentacją poglądu. W istocie jednak "skrajni" jedynie konsekwentnie realizują ideę, na którą zgadza się "umiarkowana" większość.

Prowadzi to do sytuacji, w której znaczna część idei nacjonalistycznej jest już zagnieżdżona w naszym życiu politycznym. W swej istocie bowiem Platforma Obywatelska wraz z Nowoczesną zawierają w przekazie podobne wartości do tych reprezentowanych przez ich zdaniem nacjonalistyczny PiS. Zarówno KO, jak i PiS, przedstawiają bowiem program polityki zagranicznej, którego celem jest silna Polska. Gdy tzw. totalna opozycja mówi o przyjęciu uchodźców, twierdzi jednoznacznie, że należy to zrobić m. in. dlatego, że to poprawi polską pozycję na arenie międzynarodowej. Gdy obóz rządzący mówi o nieprzyjmowaniu uchodźców, mówi o pokazaniu silnej polskiej pozycji. W rezultacie oba nurty nie przedstawiają żadnej wizji pomocy osobom dotkniętym konfliktami zbrojnymi, a jedynie kłócą się o sposób prowadzenia gry politycznej w celu rzekomej poprawy sytuacji ludzi, których swoim zdaniem reprezentują.

Problemem Polski nie jest to, że mniej niż 1% populacji przeszło stolicą razem z grupką faszystów. Faktycznym problemem są miliony ludzi, którym wpojono elementy idei nacjonalistycznej, a właściwie narodowo-egoistycznej. Te miliony głosując w wyborach, mają realny wpływ na życie na świecie.


Poznawaj różne opinie. Polub i obserwuj nas na Facebooku. Jesteśmy także na Twitterze.