Najlepsza premiera roku (na razie) – recenzja filmu Toy Story 4

Trzecią część "Toy Story" oglądałem na DVD w okolicach 2012 roku, jako jeszcze dość młode dziecko i dlatego nie byłem pewien, czy po 7 latach przerwy uznam nową historię z serii za w pełni wartościową i czy wywoła we mnie tak pozytywne uczucia.


Najlepsza premiera roku (na razie) – recenzja filmu Toy Story 4

Trzecią część "Toy Story" oglądałem na DVD w okolicach 2012 roku, jako jeszcze dość młode dziecko i dlatego nie byłem pewien, czy po 7 latach przerwy (oraz dojrzewania) uznam nową historię z serii za w pełni wartościową i czy wywoła we mnie tak pozytywne uczucia. Tak było, dopóki nie skończyły się reklamy na sali kinowej.

Bo mówiąc szczerze, "Toy Story 4" to najlepszy film w tym roku, który pojawił się już w szerokiej dystrybucji w Polsce (choć zbliżające się premiery szlagierów z tegorocznego festiwalu w Cannes mogą szybko podważyć te pozycję). Idąca jak burza historia, przedstawiająca w bliskim udawanej powadze stylu dramaty zabawek Bonnie, jest solidną podstawą filmu i już sama w sobie wystarczy, by scharakteryzować film jako naprawdę dobry. Do tego dochodzą jednak znakomite running joke'i oraz żarty bardziej sytuacyjne, które pozwalają odprężyć się podczas w wielu momentach dramatycznej historii.

Powiewem świeżości są z kolei postacie, które na ekranie zobaczymy po raz pierwszy, a które stanowią oś wątku głównego filmu. Ich motywacje, uczucia i spojrzenie na świat przedstawiony wnosi wiele do naszego postrzegania rzeczywistości, którą obserwujemy w serii. To właśnie one sprawiają w dużej mierze, że z po prostu dobrej animacji, ta wchodzi na wyższy poziom, stając się faktycznym komentarzem do sytuacji z poprzednich części.

Oprawa graficzna to oczywiście najwyższy poziom. Świetnie animowane postacie zarówno dzieci, jak i zabawek, ukazują w jasny sposób emocje bohaterów, które, choć zdawać by się mogło nie są zbytnio skomplikowane, tak interpretowane przez animatorów Pixara nabierają nowego znaczenia. Na uwagę zasługuje również kreatywność w wykorzystywaniu elementów otoczenia podczas wydarzeń na ekranie - niejednokrotnie nie można wyjść z podziwu dla pomysłowości, z jaką zaimplementowano choreografię poruszających się zabawek.

Film oglądałem z polskim dubbingiem i mówiąc szczerze - ten wykonany jest pierwsza klasa. Dialogi są zasadniczo dobrze odegrane, aktorzy ewidentnie włożyli sporo wysiłku w kreację swoich postaci. Ponadto sam język, którym mówią zabawki, jest bardzo orzeźwiający - pełen neologizmów, aczkolwiek nie wybija z poczucia "normalności" używanego słownictwa.

W zasadzie jedyną rzeczą, do której można się faktycznie przyczepić, jest drobna przewidywalność. Znając charaktery postaci oraz podstawę konfliktu, z jakim do czynienia w opowiadanej przez film fabule, można z łatwością określić, jakie zakończenie mniej więcej zobaczymy na ekranie. Nie jest to jednak wada znacząca - w zasadzie bowiem wydarzenia na ekranie, idące swoim torem, nie pozwalają dojść do głosu tej części nas, która wie już, jak historia się zakończy.

"Toy Story 4" jest więc fenomenem wśród tegorocznych animacji. Pośród średniej jakości remake'ów, jakie dotychczas oglądaliśmy na wielkim ekranie w tym roku, wybija się świetną historią, znakomitymi dialogami i żartami, które na długo pozostają w pamięci. Nie pozostaje więc nic innego, jak kupić przez internet bilety i wybrać się do najbliższego kina, aby obejrzeć nowe dzieło Pixara.


Zobacz inne recenzje opublikowane na naszym portalu.


Recenzje w jednym miejscu. Polub i obserwuj nas na Facebooku. Jesteśmy także na Twitterze. Zapraszamy na naszą grupę dyskusyjną.

Chcesz opublikować swoją recenzję? Jeżeli tak, wyślij email do naszej redakcji.

WSPIERAJ NIEZALEŻNE MEDIA