Nie spisujcie ludzkości na straty

W świecie A.D. 2019 ciężko jest zachować optymizm. Lodowce topnieją, tajga płonie, gdzieś w oddali majaczy kolejne echo kryzysu finansowego z 2008 roku, a perspektywa całkowitej zapaści systemu emerytalnego stała się realna jak nigdy wcześniej.


Nie spisujcie ludzkości na straty

Istnieje naprawdę masa rzeczy, których obawiać mogę się nie tylko ja, ale i całe moje pokolenie. Media snują apokaliptyczną wizję, przekonując, że dla „generacji Z” i późniejszych nie ma już ratunku, a świat, w którym przyjdzie im żyć, pełen będzie głodu, wojen i katastrof naturalnych. Wszystko wygląda tak, jakby ludzkość obudziła się po wieloletnim śnie i z olbrzymim moralnym kacem starała się dociec, jak mogła to wszystko tak bardzo spieprzyć.

Ignorowanie poważnych globalnych problemów to najszybszy i najprostszy sposób na zrobienie sobie poważnego „kuku”. Nie zamierzam więc twierdzić, że tych problemów nie ma. Globalne ocieplenie, plastik w oceanach czy zanieczyszczone powietrze to tylko kilka przykładów zagrożeń, z którymi musi zmierzyć się ludzkość. Owszem,jest źle, ale… paradoksalnie jeszcze nigdy w historii nie żyło nam się tak dobrze.

Hans Rosling w swojej książce „Factfulness” opisuje tzw. „instynkt pesymizmu”, który każe nam sądzić, że świat staje się coraz gorszym miejscem do życia. Gdy jednak przyjrzymy się statystykom, to odkryjemy, że sytuacja poprawia się w niemalże każdej dziedzinie – zmniejsza się śmiertelność dzieci, ilość zachorowań na HIV, procent głodujących na świecie czy liczba ludzi żyjących w skrajnym ubóstwie. Pozyskujemy coraz wyższe plony, rośnie również wskaźnik alfabetyzacji czy procent dziewcząt uczęszczających do szkoły.

Wykres przedstawiający wysokość zarobków na świecie; Jak widać 10,6% ludzkiej populacji było w 2018 roku zmuszonych do życia poniżej progu ubóstwa (2 dolary dziennie). Jeszcze dwadzieścia lat temu, w 1999 roku, liczba ta wynosiła niemalże 30%. 

Rosling porównuje świat do wcześniaka leżącego w inkubatorze – jego stan jest krytyczny, ale dzięki troskliwej opiece dosyć szybko zaczyna zaczyna dochodzić do siebie. Nadal jednak musi pozostać w szpitalu, aby lekarze mogli kontrolować jego parametry życiowe i zareagować, gdyby działo się coś złego:

Czy ma sens twierdzenie, że stan dziecka się poprawia? Oczywiście. Czy prawdziwe jest twierdzenie, że znajduje się ono w złym stanie? Oczywiście. Czy stwierdzenie, że „sytuacja się poprawia” sugeruje, że wszystko jest w najlepszym porządku, a my możemy się odprężyć i porzucić zmartwienia? W żadnym wypadku. […] Oba te stany mogą istnieć jednocześnie. Jest źle, ale i lepiej. Jest lepiej, ale i źle. Tak właśnie powinniśmy postrzegać stan świata.

Rosling proponuje, abyśmy zostali „możliwistami”. Ten ukuty przez niego termin oznacza osobę, która dostrzega poczyniony przez lata postęp i z optymizmem patrzy w przyszłość; nie daje się też porwać katastroficznemu myśleniu, starając się w racjonalny sposób oceniać sytuację.

„Możliwizm” nie jest jednak, jak mogłoby się niektórym wydawać, radosnym poklepywaniem się po plecach i ciągłym powtarzaniem, jak świetnie nam się teraz żyje.

Możliwiści to ludzie na wskroś racjonalni, wiedzący, że strach do niczego ich nie doprowadzi, a w wielu przypadkach może wręcz zaszkodzić. Tak, jak choćby podczas awarii reaktora w Fukishimie w 2011 roku. Śmierć poniosło wówczas kilkaset osób. Czy stało się to wskutek wycieku materiałów radioaktywnych? Nie, wszystkie ofiary były efektem panicznej ewakuacji.

Najbliższa dekada pełna będzie wyzwań, którym musimy stawić czoła. Efekty tych starć wpłyną nie tylko na życie nas samych, ale i naszych dzieci, i dzieci ich dzieci. Nie zaprzeczę, sytuacja nie wygląda zbyt kolorowo. Nie możemy jednak popaść w panikę - bądźmy jak możliwiści, dostrzegajmy rozwiązania i nie dajmy się porwać apokaliptycznym myślom.

Przekonanie o nieuchronności zagłady ludzkości donikąd nas nie doprowadzi. Nie ma się co załamywać, mamy jeszcze czas. Spożytkujmy go mądrze.


Alternatywa jest miejscem swobodnej dyskusji i wymiany opinii. Polub i obserwuj nas na Facebooku. Jesteśmy także na Twitterze. Zapraszamy na naszą grupę dyskusyjną.

Chcesz podzielić się z nami swoimi przemyśleniami? Jeżeli tak, wyślij email do naszej redakcji.

WSPIERAJ NIEZALEŻNE DZIENNIKARSTWO