Nienawiść do flagi

Nieustannie słyszymy o tym, że ktoś używa tzw. mowy nienawiści, zwłaszcza w stosunku do osób nieheteronormatywnych oraz do osób mających poglądy progresywne, bądź lewicowe.


Nienawiść do flagi

Lecz w takim razie czym jest mowa nienawiści? Są to negatywne, emocjonalne wypowiedzi, które są wynikiem strachu przed odmiennością, zarówno tę domniemaną, jak i faktyczną, powstałe przez uprzedzenia konkretnej osoby. Z tym zjawiskiem spotykamy się każdego dnia - na ulicy, jadąc do szkoły, bądź do pracy publicznym transportem, ale także podczas oglądania mediów publicznych, czy też z ust polityków, co nie powinno mieć miejsca.

Wzorowym przykładem stosowania tego zjawiska są politycy z obozu PiS, w tym lubelski radny Tomasz Pitucha, który spotkał się w sądzie z Bartoszem Staszewskim - organizatorem Marszu Równości w Lublinie. Przyczyną procesu jest post opublikowany przez radnego we wrześniu na facebooku.

„Najzagorzalsi fani filmu W. Smarzowskiego chcą zorganizować w #Lublin tzw. Marsz równości, promujący homoseksualizm, pedofilię”.

Odpowiedź na post jest obszerna na 20 stron, co w stosunku do 125 literowego wpisu na FB wydaje się ogromnym przeskokiem. Może już wcześniej należało napisać coś dłuższego niż tylko 125 znaków? W poście nie ma żadnego śladu zaniepokojenia całą sytuacją, nie występuje tutaj strach o dobro dzieci, które mogą być, według słów radnego i obrońcy, narażone na wzrost zachowań pedofilskich. W zamian za to dostajemy krótki post nie wnoszący do dyskusji niczego poza nieuargumentowaną nienawiścią wobec osób LGBT+.

Wbrew temu, co twierdzi jego obrońca m.in przez słowa "Tak zwana mowa nienawiści nie może stanowić knebla wolności słowa, który będzie krępował obywateli Rzeczypospolitej(...)" jest różnica pomiędzy mową nienawiści, a wolnością słowa. I nie, wbrew pozorom nie stanowi ona "knebla wolności słowa", nikt nie zabrania wyrażania swoich poglądów, lecz wyrażania ich w sposób pogardliwy wobec innych.

Nieprawdą jest, jakoby lubelski Marsz Równości promował homoseksualizm, nieprawdą jest, jakoby lubelski Marsz Równości promował pedofilię. Homoseksualność jako wrodzona trwała cecha biologiczna nie może być promowana — mówił adwokat Staszewskiego.

Zaznaczał również, że stwierdzenie radnego jest zniesławiające dla organizatora, ponieważ pedofilia jest "przestępstwem, ale także odrażającym zachowaniem, które oskarżyciel prywatny z całą stanowczością potępia".

Zaś samą wypowiedź Pituchy można poddać testowi prawdy i fałszu, ponieważ Marsz oczywiście miał promować, ale zupełnie co innego. W takim wypadku słowa jego obrońcy, jak gdyby każdą wypowiedź można było uznać za krytyczną pisemną wypowiedzią oceną, są co najmniej nie uzasadnione. Wypowiedzi dwojga osób o odmiennych poglądach nie zawsze muszą stawać się ocenami niezależnie od ich treści oraz konstrukcji. W opinii Barta Staszewskiego zarzut "promowania pedofilii" dotknął również w sposób pośredni wszystkie osoby, które pomagają w organizacji lubelskiego Marszu Równości.

Znaczną część lubelskiego środowiska LGBT dotknęła także niedawna decyzja lokalnego oddziału KOD, który zaraz po tym, jak uczestnicy wiecu milczenia zebrani by uczcić pamięć św.p Prezydenta Gdańska Pawła Adamowicza rozłożyli na schodach tęczową flagę, stwierdził, że "to nie miejsce na takie symbole". Lecz nie tylko organizatorzy nie mają pozytywnego nastawienia, z niechęcią można było spotkać się również pośród uczestników wydarzenia, według których również był to nieodpowiedni dzień, by ukazać podziękowanie i wdzięczność społeczności.


Alternatywa jest miejscem swobodnej dyskusji i wymiany opinii. Polub i obserwuj nas na Facebooku. Jesteśmy także na Twitterze.

Chcesz podzielić się z nami swoimi przemyśleniami na ten temat? Jeżeli tak, wyślij email do naszej redakcji.

WSPIERAJ NIEZALEŻNE MEDIA