Ostatnie ataki dronów w Libii zwiększają obawy przed wojną powietrzną

Ostatnie ataki dronów w Libii zwiększają obawy przed wojną powietrzną

W zeszłym tygodniu z powodu ataków dronami w Libii zginęło co najmniej 45 osób, a kilkadziesiąt zostało rannych.


Wojna powietrzna, która ma miejsce w Libii, jest konfliktem nasilającym się i wynikającym ze starcia sił chcących przełamać zbrojny impas w podzielonym kraju, powodując przy tym straty w ludności cywilnej.

Co najmniej 45 osób zginęło, a kilkadziesiąt innych zostało rannych podczas nalotu mającego miejsce 4 sierpnia bieżącego roku, którego celem były osoby odbywające spotkanie w ratuszu w południowo-zachodniej Libii. Za atak obwiniono 75-letniego wojskowego, Khalifa Haftara, pod którego kontrolą znajduje się duży obszar we wschodniej części Libii. Zgodnie z informacjami, które podali świadkowie ataków, nalot na dzielnicę mieszkalną w mieście Murzug nastąpił z wykorzystaniem drona.

Kilkudziesięciu zabitych i rannych w wyniku ataku na libijskie miasto Murzug.

Ofiary, o których mowa, to przede wszystkim osoby pochodzące z plemienia Tebu, które opowiada się przeciw dalszej ekspansji sił Haftara na południowo-zachodnią Libię i już wielokrotnie prowadziło walki zbrojne  z samozwańczą Libijską Armią Narodową i jej sprzymierzeńcami.

Celem ataku był budynek należący do rządu, w którym przebywało ponad 200 dygnitarzy chcących rozwiązać lokalne spory. Oprócz nich zginęli także goście z wesela, które odbyło się w budynku tego samego dnia. Osoby próbowały pomóc ofiarom pierwszego ataku, jednak doszło do drugiego nalotu.

Liczba ofiar śmiertelnych, która obejmuje również kobiety i wiele dzieci, jest jedną z największych od czasu wybuchu wojny domowej w kraju w 2011 roku po obalenia Muammara Kaddafiego.

W czerwcu 2019 roku zginęło ponad 50 osób w wyniku nalotu na obrzeżach Trypolisu, kiedy doszło do poważnych zniszczeń części budynków, w których przebywali migranci. Wówczas obwiniono również siły zbrojne Haftara.

Zniszczone budynki w Benghazi. Fot. Esam Omran Al-Fetori

Atak z 4 sierpnia nastąpił po czterech miesiącach, które minęły od momentu utworzenia Libijskiej Armii Narodowej, sił zbrojnych Haftara, które samozwańczo uznały się za armię libijską. Celem Libijskiej Armii Narodowej jest obalenie Rządu Porozumienia Narodowego z siedzibą w Trypolisie.

Ofensywa sił zbrojnych Haftara doprowadziła już do śmierci ponad tysiąca cywilów, w tym kobiet i dzieci, a także przyczyniła się do klęski wysiłków podejmowanych przez dyplomację w celu pogodzenia dwóch frakcji politycznych toczących walkę o władzę w Libii.

Siły Khalifa Haftara zostały zatrzymane przez wojska stojące po stronie Rządu Porozumienia Narodowego, co wpłynęło na zmianę taktyki Haftara, który postawił na wykorzystanie sił powietrznych w celu uzyskania przewagi taktycznej i uniknięcia dalszych ofiar w swojej armii. Faktem jest, że na zmianę wpłynęło zapewnienie dronów oraz innych systemów uzbrojenia przez mocarstwa oraz kraje znajdujące się w regionie wspierające obydwie zwaśnione frakcje.

Fot. Ethan Miller

Wiadomo dobrze o tym, że konflikt prowadzony z użyciem dronów będzie się dalej nasilał, jeżeli międzynarodowa społeczność nie zacznie reagować. Co więcej, toczące ze sobą walkę frakcje są wspierane przez różne kraje, które przyczyniają się do dalszej destabilizacji kraju. Haftar jest bowiem wspierany przez Arabię Saudyjską, Egipt oraz Zjednoczone Emiraty Arabskie, natomiast Rząd Porozumienia Narodowego został uznany przez Organizację Narodów Zjednoczonych jako legalny rząd libijski i jest wspierany przez Turcję oraz Katar.

W zeszłym tygodniu doszło także do ataku z wykorzystaniem drona, który doprowadził do zniszczenia ukraińskiego samolotu w bazie lotniczej w Misrata, mieście kontrolowanym przez Rząd Porozumienia Narodowego. Jak poinformowały wtedy władze Ukrainy, na pokładzie samolotu znajdowała się pomoc humanitarna dla ludności cywilnej. Libijska Armia Narodowa odpowiedziała jednak, że w samolocie transportowana była broń dla przeciwnej frakcji.

Niektórzy eksperci i ekspertki są zdania, że atak na Murzug, który miał miejsce 4 sierpnia, został przeprowadzony z użyciem drona wyprodukowanego w Chinach, który wystartował z jednej z baz lotniczych kontrolowanych przez Zjednoczone Emiraty Arabskie.

Warto dodać, że w ostatnim czasie miały miejsce naloty przeprowadzone z wykorzystaniem myśliwców, które przypominały Mirage lub F-16. Ponadto doszło do nocnych nalotów, które najprawdopodobniej zostały przeprowadzone przez wojskowych ze Zjednoczonych Emiratów Arabskich oraz Egiptu.


Chcesz wiedzieć więcej? Polub i obserwuj nas na Facebooku. Jesteśmy także na Twitterze. Zapraszamy na naszą grupę.

WSPIERAJ NIEZALEŻNE DZIENNIKARSTWO