"Patointeligencja"


"Patointeligencja"

Głos młodego pokolenia, głos młodego pokolenia, głos młodego pokolenia! Za każdym razem, gdy zdaje się, że kulturowo odeszliśmy już od szukania przygłupich tekstów kultury, które mają wpoić społeczeństwu podstawowe rzekomo prawdy o młodym pokoleniu, objawia się ów kolejny głos, który rozświetli nam swym umysłem drogę do poznania meandrów życia młodzieży.

Nieważne, czy rola ta spoczywa w tej chwili na "Galeriankach", "Sali samobójców" czy, jak widzimy obecnie, "Patointeligencji". Zasady doboru wiekopomnego dzieła pozostają bardzo podobne - użycie wielu wulgaryzmów, seks, alkohol, problemy psychiczne, dyskryminacja - cały zestaw projekcji, jakich starsze pokolenie dokonuje na młodzieży.

I już wypowiadają się poważni krytycy, politycy, publicyści, pisarze, zaprzęgając do tego swoje konta na Twitterze i Facebooku. Prędzej czy później wszystko to trafi do telewizji, gdzie klasyczna, ciągnąca się gadka o zdemoralizowanej, obrzydliwej młodzieży przeniesie się na nowy poziom. Wizja nowego pokolenia godna boomerskich memów zdominuje na kilka tygodni dyskurs publiczny, a gdy uczyni nam już wystarczające szkody, schowa się na kilka miesięcy lub lat, dumna ze spustoszenia, jakie uczyniła.

Tym razem uzasadnienie, jakie miałoby przyczyniać się do peanów na rzecz "Patointeligencji", jest zaskakujące odkrycie podmiotu lirycznego, że uczniowie prestiżowych liceów również są ludźmi i podobnie jak wszyscy inni, mają swoje słabości (lub to, co zdaniem podmiotu lirycznego, miałoby być słabością).

Za tym wszystkim kryje się oczywiście klasistowskie zdziwienie podmiotu lirycznego, który nie potrafi pojąć, że dzieciom z bogatych domów również może pęknąć guma. Podmiotu, który tak naprawdę chciałby być biedny, bo nie chce żyć w iluzji dobrego świata, którą rzekomo podsunęli mu rodzice. Iluzji, którą sam jednak wytwarza, bo nikt prócz niego nie twierdzi, że libido nastolatka spada wraz z rosnącym portfelem jego rodziców.

W charakterystyczny dla oświeceniowego sentymentalizmu klas próżniaczych osoba mówiąca w utworze romantyzuje biedę jako piękny stan szczerości, opozycyjny wobec stanu osobowości dzieci renomowanych maklerów i prawników, które z każdym kolejnym otrzymanym iPhone'em lub samochodem stają się coraz bardziej zdemoralizowane i kłamliwe.

Jedyną przyczyną sukcesu "Patointeligencji" jest absolutne przystosowanie do realiów internetu i rynku mediów, które z chęcią rozkręcą kolejne burze w szklance wody. By podbić oglądalność i zyskać przychody z reklam bądź zdobyć kilka like'ów, którymi będzie można się pochwalić znajomym. W samym tekście nie ma bowiem niczego, co wybijałoby go ponad utwory dowolnego innego początkującego rapera swojego nurtu.

W wielu wypadkach Mata staje się wręcz parodią współczesnego hiphopu, lecz, jak zdaje się wynikać z informacji podawanych przez portale, jego twórczość jest absolutnie szczera. Szkoda - o wiele chętnie uznałbym jakość eksperymentu społecznego pokazującego, w jaki sposób można zdobyć olbrzymią popularność, niż jakość kolejnego skoku na medialną atencję.

A gdy kolejny nastolatek popełni głośne samobójstwo lub ujawni się kolejna afera związana z używkami w szkołach, wówczas przyjdzie grupa tych, co lubią mieć rację, niosąc na rękach rapera-proroka, który przewidział w swym utworze przyszłość.


Subskrybuj nas: Google News | Feedly



Chcesz wiedzieć więcej? Polub i obserwuj nas na Facebooku. Jesteśmy także na Twitterze. Zapraszamy na naszą grupę dyskusyjną.

WSPIERAJ NIEZALEŻNE DZIENNIKARSTWO