Patriarchat to miecz obosieczny
OPINIE

Patriarchat to miecz obosieczny

Liberalny nurt feminizmu nie neguje istnienia patriarchatu. Uważa on, że nierówność osób płci męskiej i żeńskiej istnieje oraz wpływa ona jednoznacznie negatywnie na stosunki społeczne pomiędzy nimi. To jednak bardzo płytka analiza problemu, jakim jest patriarchat.

Betty Friedan, jedna z głównych postaci XX-wiecznego ruchu feministycznego, założycielka National Organisation for Women oraz autorka wielu publikacji, w tym m.in. "Mistyki Kobiecości”. Zajmowała się w swoich pracach głównie kwestionowaniem unormowanych przez patriarchat kobiecych ról społecznych i uważała, że warunkiem do zlikwidowania konserwatywnego wzorca społecznego jest aktywizacja zawodowa kobiet oraz odpowiednia edukacja [1].

Friedan nie chciała jednak nadawać wolności wszystkim osobom w społeczeństwie. Jej teoria całkowicie odrzucała wyzwolenie osób homoseksualnych, gdyż miało ono rzekomo zagrażać ruchowi. Betty oraz inne autorki i autorzy wielu publikacji dających się podpiąć pod feminizm liberalny, popełniały również duży błąd logiczny uważając, że patriarchat jest negatywny jedynie dla osób płci żeńskiej. Jest to przeświadczenie błędne oraz dyskryminujące.

Aby móc przejść do rzeczowej krytyki tego poglądu, zdefiniować należałoby na początku patriarchat. Jest to typ rodowej organizacji społecznej bazującej na dominującej roli mężczyzn, podkreślanej i wyrażającej się w patrylokalnym małżeństwie i patrylinearnych grupach krewniaczo–pochodzeniowych, w których dziedziczenie następuje po linii męskiej. Kobieta w społeczeństwie patriarchalnym sprowadzona jest zatem do osoby niższej rangą niż mężczyzna. Wielu przeciwników teorii feministycznych oraz zwolenników modelu relacji społecznych opartych na autorytatywnej władzy mężczyzny nad kobietą zwraca jednak uwagę na to, że dzięki patriarchatowi gospodarstwa domowe mogą funkcjonować o wiele lepiej, niż w przypadku, gdyby rynek pracy stał otworem na osoby wszystkich płci, a kapitaliści oraz pracodawcy oferowali im te same warunki zatrudnienia. Determinuje to usposobienie systemu opartego na gospodarce rynkowej.

Antykapitalistyczna oraz antypatriarchlna przeróbka słynnej puszki Andy'ego Warhola

Parafrazując Jordana Petersona, jednego z najbardziej znanych aktualnemu dyskursowi politycznemu krytykowi feminizmu, aby przetrwać w kapitalizmie oraz odnieść maksymalny zysk i sukces, należy posiadać cechy stereotypowo męskie - być silnym, nieuległym, a także - twardym[2]. Rzutuje to zatem negatywnie na obie strony, nie mówiąc już w ogóle o jednostkach niepasujących do tego binarnego podziału. Osoby uznane przy porodzie za kobiety, uczy się pasywności, uległości, nieudolności i potulności. Ubiera się je w rzeczy o kolorach uznawanych za kobiece, a także przygotowuje do przyszłej roli kury domowej poprzez kupowanie dziewczynkom zabawkowych garnków, patelni, a nawet całych kuchni.

Przez wychowanie, wpaja się dzieciom również wzorce dotyczące wyglądu. Zgodnie z patriarchalnym modelem funkcjonowania świata, to kobieta może pozwolić sobie na makijaż, pomalowane paznokcie, częste wizyty w salonach piękna oraz sklepach z ubraniami. Osobę, uznaną przy porodzie za mężczyznę zaś, przez cały proces wychowawczy przysposabia się do pełnienia dominującej roli w stosunkach społecznych. Oznacza to, że chłopców uczy się bycia silnymi, zaradnymi, efektywnymi, a momentami również agresywnymi. Młodzieniec musi lubić sport, a także jeść mięso, interesować się samochodami i najdobitniej demonstrować swą m ę s k o ś ć. Mężczyźnie nie przystoi zatem płakać, zwierzać się ze swoich problemów, a tym bardziej używać makijażu czy ubierać się w sukienki. Dorosły człowiek płci męskiej, zgodnie z ludowym przekonaniem musi "wybudować dom, spłodzić syna oraz posadzić drzewo” - w przeciwnym razie może zostać posądzony o zniewieściałość lub w najgorszym wypadku - skończyć z podbitym okiem.

Dyskusja Jordana Petersona z Cathy Newman

Przywołując ponownie w tej materii teorię Jordana Petersona - patriarchat nie wynika wcale z biologii, a jedynie z systemu polityczno-gospodarczego oraz kultury. Te sztywno narzucone normy społeczne mają zapewne związek z tzw. suicidal rate ratio - czyli stosunkiem śmierci w wyniku samobójstwa wśród kobiet i mężczyzn. Zgodnie z danymi American Foundation for Suicide Prevention, osoby płci męskiej popełniają samobójstwa 3.53 razy częściej niż osoby płci żeńskiej. Jeszcze tragiczniej wyglądają dane dotyczące odbierania sobie życia wśród ludzi, którzy z powodu swojej orientacji lub tożsamości płciowej są dyskryminowani przez społeczeństwo.

Polska historia badań nad zjawiskiem homofobii, transfobii oraz interfobii jest niezwykle uboga, gdyż nie pokazuje jak duży odsetek osób LGBTI dokonało w swoim życiu próby samobójczej. Na podstawie raportu Kampanii Przeciwko Homofobii z 2016 roku, można jednakże stwierdzić, że średnio 3 na 10 osób LGBTI doświadczyło przemocy psychicznej i/lub fizycznej ze strony społeczeństwa. Badania nad skłonnościami samobójczymi osób nieheteronormatywnych oraz o płci niezgodnej z tą nadaną przy porodzie, zebrane przez australijski ośrodek National LGBTI Health Alliance wskazują, iż blisko 16% młodzieży LGBTI dokonało próby samobójczej - to ponad 5 razy częściej niż ich cisseksualni heteronormatywni rówieśnicy. Najgorzej w zestawieniu przedstawia się sytuacja osób transpłciowych, z których blisko 35% dokonało próby samobójczej raz lub więcej - oznacza to, że dokonują ich jedenastokrotnie częściej niż osoby cispłciowe.

Te dane sugerują związek opresyjnych ról wykształconych przez patriarchalny model społeczeństwa z problemami psychicznymi wśród osób płci innej niż kobieca. Nieprawdą bowiem jest, że patriarchat szkodzi jedynie płci żeńskiej. Jest on równie opresyjny wobec wszystkich jednostek należących do ogółu społeczeństwa. Oznacza to, że jedyną metodą na wprowadzenie w życie systemu opartego na równych prawach oraz poszanowaniu wolności ekspresji powinno być obalenie patriarchatu w sposób bezpośredni. Nadawanie mu ludzkiej twarzy za pomocą reform ewidentnie nie przynosi w tej materii zadowalających rezultatów.    

I choć zapewne wiele krytyczek oraz wielu krytyków feminizmu, a zwłaszcza jego intersekcjonalnego skrzydła, chęć zlikwidowania różnic pomiędzy płciami uzna za zamach na instytucję rodziny. Mężczyzna, nabywający cech „żeńskich”, w końcu ulegnie zniewieściałości i nie będzie w stanie trzymać porządku w relacjach damsko-męskich oraz sprawować odpowiedniej opieki nad potomstwem. Zgodnie z obowiązującą w polskiej socjologii definicją – rodzina jest bowiem podstawową i najważniejszą komórką społeczną. Rozpatrując natomiast obawy zwolenników sztywnego trzymania się norm oraz tradycji, należy zastanowić się co jest ważniejsze - jednostka czy rodzina?; zdrowie psychiczne człowieka czy tradycja? Co ma większą wagę? Tradycja czy nauka?

[1] Mistyka kobiecości – fragmenty w tłumaczeniu Anny Wysokińskiej, res publica, numer 210 (4), Zima 2008

[2]Peterson swoją myśl przedstawił na łamach autorskiej książki 12 Rules for Life: An Antidote to Chaos oraz rozwinął ją w wywiadzie z Cathy Newman dla telewizji BBC


Subskrybuj nas: Google News | Feedly



Chcesz wiedzieć więcej? Polub i obserwuj nas na Facebooku. Jesteśmy także na Twitterze. Zapraszamy na naszą grupę dyskusyjną.

WSPIERAJ NIEZALEŻNE DZIENNIKARSTWO


Share Tweet Send
0 Komentarze
Loading...