Piekło Jemenu. ONZ wykreśla zbrojne działania koalicji saudyjskiej z „listy wstydu” praw dziecka. Gdzie jest sprawiedliwość?

Jemen. Każdego dnia giną tu dziesiątki cywili. Każdego dnia miasta obracane są w ruinę poprzez naloty bombowe koalicji saudyjskiej. Każdego dnia dzieci są zmuszane do walki w szeregach sunnickich rebeliantów Huti. Co na to ONZ?


Piekło Jemenu. ONZ wykreśla zbrojne działania koalicji saudyjskiej z „listy wstydu” praw dziecka. Gdzie jest sprawiedliwość?

Sekretarz Generalny ONZ wykreślił siły zbrojne koalicji państw arabskich pod przywództwem Arabii Saudyjskiej, prowadzącej m.in. intensywne naloty bombowe w Jemenie, z „listy wstydu", pomimo ciągłych i ogromnych naruszeń praw dziecka – podaje Human Rights Watch. Jednocześnie przypadek Jemenu nie jest odosobniony, a ciężkie zmagania zbrojne w różnych częściach świata zdają się nie przekonywać władz międzynarodowych do podjęcia stanowczej reakcji. Czy mieszkańcy Jemenu oraz innych krajów pogrążonych w wojnach odnajdą sprawiedliwość?

„Lista wstydu" ONZ to spis państw uczestniczących w konfliktach zbrojnych, gdzie w istotny sposób łamane są prawa dziecka, a śmiertelność nieletnich jest bardzo wysoka. Władze międzynarodowe mają możliwość nałożenia sankcji na państwa znajdujące się na liście oraz mogą chronić życie małoletnich poprzez wdrożenie wytycznych, które dążą do zmniejszenia liczby dzieci zmarłych w wyniku działań zbrojnych. Jednak owe surowe restrykcje nie dotkną Arabii Saudyjskiej, prowadzącej obecnie krwawą ofensywę w Jemenie. Decyzję o wykreśleniu armii saudyjskiej z „listy wstydu" podjęto 15 czerwca 2020 roku po opublikowaniu raportu dotyczącego wojny w Jemenie. Antonio Guterres, Sekretarz Generalny ONZ, motywował swoje postępowanie „długotrwałym i znaczącym spadkiem" liczby ofiar konfliktu zbrojnego. Tymczasem ostatnie 24 godziny przyniosły intensywne naloty sił Arabii Saudyjskiej oraz ciężkie walki, które zebrały żniwo w postaci śmierci 241 rebeliantów Huti, a ponad 6 milionów małych Jemeńczyków jest zagrożonych głodem!

Źródło: The Times

Kilka dni temu Sekretarz Generalny ONZ podjął kroki mające na celu zorganizowanie rokowań pokojowych, ale to wciąż za mało. W mojej ocenie niedopuszczalne jest ograniczanie realnego wpływu tej najważniejszej organizacji międzynarodowej na konflikt zbrojny w Jemenie. A wyżej opisywana decyzja – milcząca akceptacja dzieciobójstwa w tej części świata – niewątpliwie stawia pod znakiem zapytania obecne działanie ONZ.

Przypadek Jemenu nie jest wyjątkiem. Jak zaznaczają zagraniczne media, władze ONZ nie dodały do najnowszej „listy wstydu" armii walczących w konflikcie zbrojnym na Ukrainie czy rosyjskich wojsk stacjonujących w Syrii. Tylko w tym ostatnim państwie zginęło dotychczas 29 tysięcy nieletnich, a interwencja zbrojna Kremla nadal nie jest uznawana za stanowiącą zagrożenie dla życia i zdrowia dzieci! W dokumencie brakuje również totalitarnego rządu Mjanmy, który jest odpowiedzialny za przymusowe korzystanie z dzieci jako żołnierzy.

Skąd się biorą takie anomalie? Przyczyna jest prosta: w grę wchodzi polityka. Przykładem jest właśnie wojna w Jemenie: poprzedni Sekretarz Generalny ONZ Ban Ki-moon w 2016 roku dodał armię saudyjską do listy wojsk odpowiedzialnych za dużą liczbę śmierci dzieci, jednakże wkrótce siły monarchii Saudów z tej listy zdjęto. Dlaczego? Otóż rząd w Dubaju zagroził, że jeśli jej armia znajdzie się na „liście wstydu" to finansowanie międzynarodowego programu ochronnego dla uchodźców z Palestyny zostanie odcięte – a najważniejszym fundatorem tej działalności jest właśnie Arabia Saudyjska. Wprawdzie Antonio Gutierres w 2017 roku ponownie dodał saudyjskie siły zbrojne do „listy wstydu", jednak – co widać w dokumencie z 15 czerwca – podobnie jak poprzednik także uległ presji. Najbardziej zatrważające jest to, że w cieniu gierek politycznych pozostają setki dzieci, które straciły życie przy milczącej akceptacji reszty świata.

Źródło: Global News

Dokument z 15 czerwca 2020 roku kryje za sobą jeszcze jeden przerażający fakt. Przykłady armii saudyjskiej czy sił rosyjskich w Syrii pokazują, że życie dzieci przestało być wartością nadrzędną, którą trzeba chronić za wszelką cenę, a stało się — o zgrozo — przedmiotem przetargów dyplomatycznych! Poprzez widoczne zaniechania w ramach „listy wstydu" przyszłość setek tysięcy młodych Jemeńczyków czy Syryjczyków zaczęła oficjalnie zależeć od lobbyingu i szemranych rozgrywek! Powtórzę moje pytanie raz jeszcze: Czy mieszkańcy Jemenu, ale także Syrii i Mjanmy odnajdą sprawiedliwość?

W obecnych realiach odpowiedź brzmi: nie. Zamieszanie wokół „listy wstydu" dobitnie pokazuje, że wielu państwom wcale na niej nie zależy. Natomiast nie można tracić nadziei, nie wolno chować banerów i plakatów propagujących prawa człowieka — pomimo wyżej opisanych patologii, trzeba uświadomić sobie, że los i sprawiedliwość Jemeńczyków, obywateli Syrii i Mjanmy zależy przede wszystkim od nas, naszej presji, naszych działań. I dlatego to my musimy podjąć działanie.


Źródła: Human Rights Watch, BBC, Al-Jazeera, Newsweek (zdjęcie główne)