Piłkarze stawiający siebie ponad trenera

Coraz częściej nieznośny charakter sportowców jest dużą przeszkodzą w ich karierze. Problem ten dotyczy także piłkarzy, których ego sięga wyżej niż trybuny stadionu. Niezbędny wówczas jest swego rodzaju autorytet, który nieco utemperuje ich temperament, jednocześnie nie podcinając im skrzydeł.


Taka właśnie jest rola osoby prowadzącej drużynę, jednak wielu zawodowców nie jest w stanie jej sprostać. Przyjrzyjmy się sytuacją, które niedawno miały miejsce w rozgrywkach piłkarskich na najwyższym poziomie.

Bramkarz, który nie chciał zejść z boiska

Jest to najświeższa sytuacja, o której w mediach wciąż huczy, od pamiętnego finału pucharu Anglii, między Manchesterem City a Chelsea. Przy bezbramkowym remisie potrzebna była dogrywka, a na moment przed konkursem rzutów karnych Maurizio Sarri, manager drużyny z Londynu, postanowił zamienić bramkarza. 24-letni Hiszpan, Kepa Arrizabalaga, miał ustąpić miejsca bardziej doświadczonemu koledze, 37-letniemu Argentyńczykowi, Willy'emu Caballero. Sędzia techniczny wyświetlił komunikat o zmianie, a rezerwowy brakarz stał przy linii gotów, by wejść na boisko, jednak zawodnik zmieniany nie chciał opuścić placu gry.

Dał on znać, że nie zgadza się na tę zmianę, a rozmowa z sędzią i kolegami z drużyny, przy wściekłości szkoleniowca i jego asystentów, nie zraziła jego pewności siebie. Wbrew decyzji jego przełożonego pozostał między słupkami i nie obronił ani jednego z pięciu rzutów karnych. Cała sytuacja została w mediach przedstawiona ze stoickim spokojem, iż było to zwykłe nieporozumienie i wszystko zostało już wyjaśnione. Mimo to, Kepa został pozbawiony tygodniowej wypłaty, a autorytet Sarriego legł w gruzach.

Rezerwowy, który miał lepszy plan niż trener

W reprezentacji Włoch było gorąco, gdy przy niekorzystnych wynikach o grę na mundialu w Rosji w 2018 r. miało zadecydować barażowe spotkanie przeciwko Szwecji. Po przegranej w pierwszym meczu, drużyna z Półwyspu Apenińskiego waliła głową w mur, także przed własną publicznością. Ventura, który zaraz po eliminacjach pożegnał się ze stanowiskiem selekcjonera, postanowił przeprowadzić zmianę. Na boisko miał wejść Daniele De Rossi, pomocnik z Rzymu, ponad stukrotny reprezentant swojego kraju. Gdy został powołany do gry, wpadł we wściekłość mówiąc, że to jest czas, by wprowadzić napastnika, a jego samego pozostawić na ławce. Po ostatnim gwizdku mistrz świata z 2006 r. powiedział,że przeprasza, jeśli kogoś uraził swoim zachowaniem i postanawia zakończyć karierę reprezentacyjną.

Fot: Daily Mail

Piłkarz, któremu nikt nie imponował

Zlatan Ibrahimovic jest znany ze swojej zuchwałości, a także arogancji. W trakcie kariery, szwedzki napastnik wielokrotnie wtykał szpilki rywalom, a nawet kolegom z drużyny mówiąc na przykład, że kariera jego kolegi z ataku jest mniejsza niż jego nos. Pep Guardiola, hiszpański trener, znany jest z trzymania krótko swoich piłkarzy i nie pozwalania im, by stanęli mu na głowie. Ibrahimovic nie mógł się pogodzić, że hiszpański szkoleniowiec podważa jego autorytet, a w wyniku przejęcia przez niego Barcelony, utracił status świętej krowy. Guardiola wyszedł zwycięsko ze starcia, a szwed opuścił klub po roku, jednak w swojej biografii z 2012 roku napisał, że szkoleniowcowi brakuje jaj.

Fot: Premier League

Zawodowiec, który woli imprezy od grania

Mario Balotelli był odbierany jako wielka nadzieja włoskiej piłki nożnej, jednak jasne stało się, że nic z niego nie wyrośnie, ze względu na brak profesjonalizmu. Swoje życie poza boiskowe prowadził w duchu skandali przepełnionych alkoholem, marnotrawieniem pieniędzy i głośnymi imprezami. Podczas meczy nie było lepiej, ponieważ piłkarz nadużywał wulgaryzmów i agresji. Gdy zawodnik przestał być skuteczny winę zrzucał na krytykę jaka pojawiała się w prasie względem jego osoby. Cierpliwość kończyła się każdemu trenerowi, którego podopiecznym był Włoch, jednak najbardziej we znaki dał się swojemu rodakowi, prowadzącemu Manchester City. Roberto Macini kipiał ze złości podczas sesji treningowych i nagrana została sytuacja, gdy pozostali zawodnicy musieli rozdzielać tę parę, gdyż wchodziła ona w szarpaninę. Balotelli nadal utrzymuje, że największym problemem jego przełożonych jest brak zaufania i wierzenie plotkom.

Zawód trenera z pewnością nie należy do najłatwiejszych, a powyższe przykłady stanowią jedynie najgłośniejsze przypadki ostatnich lat. Nie jest łatwo ustabilizować swoją pozycję w klubie, zajmując tak kluczowe stanowisko, a zachowanie jednego piłkarza jest w stanie obrócić całą szatnię przeciwko ich "bossowi". Ciężko znaleźć złoty środek i wspólny język, jednak to właśnie w sytuacjach kryzysowych poznaje się prawdziwą klasę managera.


Sportowe fakty na wyciągnięcie ręki. Polub i obserwuj nas na Facebooku. Jesteśmy także na Twitterze. Zapraszamy na naszą grupę dyskusyjną.

WSPIERAJ NIEZALEŻNE DZIENNIKARSTWO