"Pół wieku poezji później" - film różnych skrajności

Od fanów dla fanów, czyli "Pół wieku poezji później". To produkcja stworzona wyłącznie dzięki wsparciu miłośników uniwersum Wiedźmina, więc czy warto po ten film sięgnąć?


"Pół wieku poezji później" - film różnych skrajności

"Pół wieku poezji później" to fanowska produkcja Jakuba Nurzyńskiego osadzona w świecie Wiedźmina, Geralta z Rivii, czyli w uniwersum wykreowanym w książkach Andrzeja Sapkowskiego. Fundusze na film zostały w pełni zebrane dzięki różnego rodzaju zbiórkom, a autorzy nie czerpią żadnych korzyści finansowych. Jego premiera odbyła się wczoraj w serwisie YouTube i tam właśnie można go obejrzeć. Warto dodać, że ekranizacja trwa ponad półtorej godziny.

Szczerze mówiąc nie bardzo wiem o co tej produkcji myśleć. Oglądając, zaobserwowałem kilka skrajności. Przejdźmy jednak do szczegółów i zacznijmy od zalet.

Przede wszystkim praca kamery i lokacje. Ciężko mi znaleźć słowa, które odpowiednio opisałby jak dobrze zostało to wykonane. Praca kamery pozwala płynnie śledzić historię, w żadnej chwili nie daje odczuć zagubienia, nawet w wirze walki. Będąc już przy walkach trzeba przyznać, że zostały zrobione bardzo solidnie. Choreografia stoi na wysokim poziomie, a jak wspomniałem wcześniej kamera nie pozwala się zgubić.

Twórcy nie zdecydowali się na przedstawienie w hollywoodzkiego stylu walki. Rzetelnie, oczywiście w ramach filmu fantasy, pokazali pojedynki. Lokacje, w których przyszło się bić bohaterom były bardzo klimatyczne. Produkcję warto obejrzeć chociażby ze względu na scenerię. Klimatu dodawał jeszcze jeden aspekt - kostiumy, zostały wykonane w mistrzowski sposób.

Jednak skoro to festiwal skrajności, coś musiało pójść nie tak. Scenariusz i gra aktorska nie wyszły tak samo dobrze jak reszta filmu. Oglądając miałem wrażenie że skrypt był pisany szybko i na kolanie. Niektóre zabiegi scenariuszowe wywoływały śmiech, a większość wprowadzonych postaci była płytka, zaś sama gra aktorska nie powalała. Zacząłem się zastanawiać, czy to wina aktorów, czy scenariusza. Na pewno można wyróżnić grę Mariusza Drężka wcielającego się w Lamberta oraz, oczywiście, Zbigniewa Zamachowskiego grającego Jaskra.

W dialogach znajduję się wiele perełek, przy których można naprawdę się uśmiechnąć, tym bardziej, gdy grało się w gry oraz czytało książki z tego uniwersum.

Podsumowując, film jest warty obejrzenia, zwłaszcza, iż jest jedną z niewielu fanowskich produkcji zrealizowaną z takim rozmachem oraz profesjonalizmem. Jak wspomniałem wyżej film ma zarówno zalety, jak i wady, jednak w mojej opinii, to plusy dominują

Jako ciekawostkę warto dodać, iż w jednego z bandytów wcielił się Stanisław Mąderek - reżyser filmowy i jeden z pierwszych w Polsce specjalistów od efektów specjalnych.


Subskrybuj nas: Google News | Feedly



Chcesz wiedzieć więcej? Polub i obserwuj nas na Facebooku. Jesteśmy także na Twitterze. Zapraszamy na naszą grupę dyskusyjną.

WSPIERAJ NIEZALEŻNE DZIENNIKARSTWO