"Pół wieku poezji później" - film różnych skrajności

Od fanów dla fanów, czyli "Pół wieku poezji później". To produkcja stworzona wyłącznie dzięki wsparciu miłośników uniwersum Wiedźmina, więc czy warto po ten film sięgnąć?

· 2 min read
"Pół wieku poezji później" - film różnych skrajności

"Pół wieku poezji później" to fanowska produkcja Jakuba Nurzyńskiego osadzona w świecie Wiedźmina, Geralta z Rivii, czyli w uniwersum wykreowanym w książkach Andrzeja Sapkowskiego. Fundusze na film zostały w pełni zebrane dzięki różnego rodzaju zbiórkom, a autorzy nie czerpią żadnych korzyści finansowych. Jego premiera odbyła się wczoraj w serwisie YouTube i tam właśnie można go obejrzeć. Warto dodać, że ekranizacja trwa ponad półtorej godziny.

Szczerze mówiąc nie bardzo wiem o co tej produkcji myśleć. Oglądając, zaobserwowałem kilka skrajności. Przejdźmy jednak do szczegółów i zacznijmy od zalet.

Przede wszystkim praca kamery i lokacje. Ciężko mi znaleźć słowa, które odpowiednio opisałby jak dobrze zostało to wykonane. Praca kamery pozwala płynnie śledzić historię, w żadnej chwili nie daje odczuć zagubienia, nawet w wirze walki. Będąc już przy walkach trzeba przyznać, że zostały zrobione bardzo solidnie. Choreografia stoi na wysokim poziomie, a jak wspomniałem wcześniej kamera nie pozwala się zgubić.

Twórcy nie zdecydowali się na przedstawienie w hollywoodzkiego stylu walki. Rzetelnie, oczywiście w ramach filmu fantasy, pokazali pojedynki. Lokacje, w których przyszło się bić bohaterom były bardzo klimatyczne. Produkcję warto obejrzeć chociażby ze względu na scenerię. Klimatu dodawał jeszcze jeden aspekt - kostiumy, zostały wykonane w mistrzowski sposób.

Jednak skoro to festiwal skrajności, coś musiało pójść nie tak. Scenariusz i gra aktorska nie wyszły tak samo dobrze jak reszta filmu. Oglądając miałem wrażenie że skrypt był pisany szybko i na kolanie. Niektóre zabiegi scenariuszowe wywoływały śmiech, a większość wprowadzonych postaci była płytka, zaś sama gra aktorska nie powalała. Zacząłem się zastanawiać, czy to wina aktorów, czy scenariusza. Na pewno można wyróżnić grę Mariusza Drężka wcielającego się w Lamberta oraz, oczywiście, Zbigniewa Zamachowskiego grającego Jaskra.

W dialogach znajduję się wiele perełek, przy których można naprawdę się uśmiechnąć, tym bardziej, gdy grało się w gry oraz czytało książki z tego uniwersum.

Podsumowując, film jest warty obejrzenia, zwłaszcza, iż jest jedną z niewielu fanowskich produkcji zrealizowaną z takim rozmachem oraz profesjonalizmem. Jak wspomniałem wyżej film ma zarówno zalety, jak i wady, jednak w mojej opinii, to plusy dominują

Jako ciekawostkę warto dodać, iż w jednego z bandytów wcielił się Stanisław Mąderek - reżyser filmowy i jeden z pierwszych w Polsce specjalistów od efektów specjalnych.


Subskrybuj nas: Google News | Feedly



Chcesz wiedzieć więcej? Polub i obserwuj nas na Facebooku. Jesteśmy także na Twitterze. Zapraszamy na naszą grupę dyskusyjną.

WSPIERAJ NIEZALEŻNE DZIENNIKARSTWO