Polityczny domek z kart

Gdzie są obiecane zmiany? Czyli rzecz o antysystemowości.


Polityczny domek z kart

Zachwycona antysystemowością. Zachłyśnięta populizmem. Taki jest wygląd Europy, gdzie w dobie epidemii i problemów migracyjnych w siłę rośnie potrzeba zmian, reform. Potrzebę politycznej świeżości skrzętnie wykorzystują partie antyestablishmentowe, manifestując krytykę istniejącego porządku politycznego. Czy mogą one osiągnąć jednak trwały sukces? Czy są warte naszego głosu?

Czym jest ta antysystemowość?

„Antysystemowość”, „antyestablishment” to słowa, które opisują poglądy opierające się na sceptycyzmie i chęci reformy zastałego systemu politycznego. Partie antyestablishmentowe są odpowiedzią na obecne w społeczeństwie dążenia do zmian, postulują transformację, normalność zapewnienie lepszej przyszłości dla zwykłych obywateli. Piękne hasła, szczytne cele, natomiast jaka jest rzeczywistość?

Źródło: UK Fundraising

Z antyestablishmentu w establishment...

Najbardziej wyrazistym przykładem takiej partii „zmiany” jest włoski Ruch Pięciu Gwiazd (Movimento Cinque Stelle, M5S). Podnosząc hasła walki z korupcją i wprowadzenia demokracji bezpośredniej wygrał on wybory parlamentarne w roku 2018. Czyżby establishment zwyciężony? Dotychczas rządząca centrolewica rozbita? Nic z tych rzeczy! Partia antysystemowa... sama weszła w realia systemu politycznego, któremu się sprzeciwiała. Jak wskazuje Filippo Tronconi w swoim artykule dla naukowego czasopisma South European Society and Politics:

Antyestablishmentowy charakter M5S jest kwestionowany przez działania tej partii na arenie legislacyjnej. Podobnie jak w przypadku innych ugrupowań, stwarza to dylemat bycia częścią establishmentu, a jednocześnie krytykowania go.

Rzeczywistość boleśnie zweryfikowała populizmy skłóconego i zakleszczonego w swojej bezpłciowości stronnictwa. Brak spójnego programu, chaos czy brak struktur partyjnych spowodowały, że Movimento Cinque Stelle nie potrafił poradzić sobie z nową sytuacją. Wewnątrz partii trwała ciągła walka o wpływy, wyścigi o władze, w strukturach panował chaos, na zewnątrz zaś Ruch Pięciu Gwiazd nie potrafił współpracować ze swoimi sojusznikami, np. w kwestii reformy wymiaru sprawiedliwości. Nawet w obliczu śmiertelnej pandemii koronawirusa M5S nie był w stanie koordynować swojej polityki, wchodząc w spory z koalicjantami. Znakomicie opisuje to Jan Rokita dla Tygodnika Polsat News:

Łatwo wyobrazić sobie chaos i irytację tysięcy rodziców, którzy 5 marca odbierali dzieci ze szkoły nie wiedząc, czy następnego dnia rano mają one zostać w domu (jak kazał premier), czy też wracać do szkoły (jak poleciła minister edukacji). Trudno pewnie sobie wyobrazić podobny mętlik decyzyjny w jakimkolwiek – innym niż Włochy – państwie europejskim.

Włosi zobaczyli, że Ruch Pięciu Gwiazd nie jest zdolny do rządzenia, stopniowo tracąc zaufanie. Od czasów wyborów poparcie stopniało o połowę: z 32 do 15 procent, a 31 parlamentarzystów opuściło klub M5S. Czy tak powinna wyglądać partia zmieniająca rzeczywistość?

Źródło: Secondo Piano News

...i pozostanie w antyestablishmencie

Kolejną antyestablishmentową inicjatywą polityczną był Ruch Kukiz'15 w Polsce. Stronnictwo Pawła Kukiza od początku pozostawało wręcz dogmatycznie przywiązane do antysystemowości. Muzyk nie chciał w żadnym stopniu identyfikować się z „betonem partyjnym” i przyjmując narrację oddolnego ruchu obywatelskiego, postanowił nie rejestrować swojej inicjatywy jako partia polityczna. Ta decyzja spowodowała, że K'15 nie otrzymał subwencji, co przełożyło się na kiepską kampanię wyborczą i mizerne wyniki w wyborach samorządowych z 2018 roku (5,6 procent) oraz europarlamentarnych z 2019 roku, gdzie zdobył 3,69 procent głosów i nie zdołał przekroczyć progu. Analogicznie do Ruchu Pięciu Gwiazd w szeregach ugrupowania pojawiały się osoby o bardzo odmiennych poglądach, co powodowało niezgodę wewnątrz. Szczególnie jaskrawy jest przykład klubu parlamentarnego Kukiz'15: w 2015 roku klub obejmował 42 posłów, a kadencję zakończył z... 16 politykami. Jak podkreśla Arkadiusz Meller na łamach Salonu 24:

Marek Jakubiak, Piotr Marzec, czy Robert Winnicki, to politycy, którzy widzieli funkcjonowanie Kukiz 15’ inaczej niż lider, a tam, gdzie jest wielu generałów, a brakuje szeregowców żadna wojna nie może zostać wygrana.

Klęski wyborcze skłoniły liderów stowarzyszenia do porzucenia doktryny ruchu obywatelskiego i utworzenia Koalicji Polskiej wraz z Polskim Stronnictwem Ludowym. Porażka polskiego rockmana jest, według mnie, dobitnym przykładem, że partie „zmiany” nie potrafią zrealizować swoich założeń. I przy okazji jest przykładem jak nie prowadzić polityki.

Źróło: wnp.pl

Partie (braku) reform?

Aby głębiej zmienić system, przeprowadzić długofalowe reformy potrzebny jest spójny program, konkretny plan działania i — przede wszystkim — współpraca. Natomiast moim zdaniem ruchy, które postulują daleko idące reformy, w większości tych cech nie posiadają. W strukturach panuje chaos, a nieporozumienia powodują, że te stronnictwa zazwyczaj bardzo szybko znikają ze sceny politycznej, co skutkuje... brakiem zmian, o które walczą.

Nie podważam sensu istnienia takich ugrupowań, ponieważ ich obecność urozmaica, ożywia życie polityczne, stwarza nowe pole do dyskusji, a także sygnalizuje potrzebę fundamentalnych reform. Jednak stojąc przy urnie, należy się zastanowić, czy nasz głos będzie miał faktyczny wpływ na długofalową politykę naszego państwa, czy może jest jedynie odpowiedzią na jednorazowy populizm bez pokrycia w rzeczywistości.


Źródła: South European Society and Politics, Tygodnik Polsat News, ANSA.it, Wprost, Sejm RP, DoRzeczy polandin.com (zdjęcie główne)