Polska prowadzi najgorszą politykę wodną w Europie

Nieodpowiedzialna polityka, osuszanie bagien i mokradeł, duże, wielohektarowe gospodarstwa oraz wycinki drzew sprawiają, że polska polityka wodna jest najgorsza w całej Europie.


Polska prowadzi najgorszą politykę wodną w Europie

Według raportu opublikowanego przez UNICEF oraz Światową Organizację Zdrowia, aż 2,1 miliarda ludzi na całej planecie zmaga się problemem jakim jest dostęp do wody pitnej. Problem występuje również w Polsce, co może być zaskoczeniem. Jednak jak podaje Ministerstwo Środowiska, susza w obecnym roku dotknęła około 4 milionów hektarów upraw spośród 14 milionów hektarów oraz prawie 90 procent gmin w kraju. Co więcej, zmiany klimatyczne, których skutki są obserwowane na całym w świecie, w Polsce przyczyniły się do mniej śnieżnych zim, za to bardziej deszczowych, co doprowadza do tego, że woda nie wsiąka do gleby, lecz spływa do rzek powodując podtopienia i powodzie. W dodatku woda taka jest brudna, a jej oczyszczenie oznaczałoby dodatkowe koszty.

Polska obecnie znajduje się w tyle Europy pod względem ilości wody przypadającej na jednego mieszkańca. Gorsza sytuacja jest tylko na Cyprze, w Danii, Czechach oraz na Malcie i w Rumunii. Sytuację w Polsce ma poprawić nowe prawo wodne, które zostały wprowadzone na początku ubiegłego roku, które reguluje zarządzanie zasobami wodnymi oraz zobowiązuje do bardziej racjonalnego gospodarowania tymi zasobami.

Sytuacja dotycząca zapasów wód gruntowych w Polsce jest jeszcze gorsza, ponieważ Polska ma najmniejszy stan posiadania tychże wód na kontynencie europejskim, co klasyfikuje państwo w zakresie zasobności na poziomie chociażby Egiptu.

Do przyczyn tego stanu rzeczy należy m.in. codzienna polityka wodna, która jest nieodpowiedzialna, a także osuszanie bagien oraz mokradeł, które trwa od zakończenia II wojny światowej. Dodatkowo zdecydowana większość zasobów wody wykorzystywanych w Polsce, bo aż 70 procent, używana jest w rolnictwie. W rolnictwie coraz bardziej widoczny jest trend odchodzenia od upraw na małych polach na rzecz rozwoju wielohektarowych gospodarstw rolnych.

Warto przypomnieć tutaj sytuację, która miała miejsce kilka dni temu w Skierniewicach podczas fali upałów w Polsce, kiedy w mieście zabrakło wody. Eksperci i ekspertki zapowiadają jednak, iż takie sytuacje mogą występować znacznie częściej wraz ze zmianami klimatu oraz globalnym ociepleniem. Można to zresztą zauważyć poprzez fakt, iż na początku lat 80. susze występowały średnio co około 5 lat, zaś obecnie występują one co 2 lata.

Nie bez znaczenia jest też zjawisko opadów. Kiedyś deszcz był w miarę równomierny, które często rozłożony był na okres kilku dni. Teraz jednak coraz częściej opady przyjmują formę, która jest bardziej gwałtowna w postaci nawałnic. Fakt ten nie sprzyja wchłanianiu wody przez glebę, gdyż woda niezwykle szybko jest odprowadzana do rzek oraz studzienek kanalizacyjnych. Nie byłoby w tym może i czegoś strasznego, gdyby nie to, że system retencyjny w Polsce jest nieefektywny i w stanie fatalnym. Same rowy melioracyjne są zakopywane, natomiast drzewa, które rzucając cień wpływają na chłodzenie temperatury gruntu, a tym samym zmniejszające szybkość parowania wody, są wycinane, co wpływa w sposób negatywny na obieg wody.


Alternatywa jest dla tych, którzy chcą wiedzieć więcej. Polub i obserwuj nas na Facebooku. Jesteśmy także na Twitterze. Zapraszamy na naszą grupę.

WSPIERAJ NIEZALEŻNE DZIENNIKARSTWO