Dlaczego Polska potrzebuje wyższych podatków

Udział 10 proc. najlepiej zarabiających Polaków w dochodzie narodowym wyniósł w 2017 roku aż 40 proc. - najwięcej spośród wszystkich europejskich państw.


Dlaczego Polska potrzebuje wyższych podatków

Polski poziom debaty politycznej stoi na żałośnie niskim poziomie i nie jest to nic dziwnego, gdy zdamy sobie sprawę z tego, jak małą wiedzę mają Polacy na tematy ekonomiczno-społeczne. Tę niewiedzę możemy zobaczyć m.in. w wynikach sondaży - choćby tego, przeprowadzonego w roku 2017 na zlecenie portalu ciekaweliczby.pl za pomocą panelu Ariadna. To, jak wiele mieszkańców Polski nie wie na co idą ich pieniądze, powinno przerażać przede wszystkim nas, czyli społeczeństwo, bowiem każdemu rządowi będzie to jak najbardziej na rękę. "Ciemny lud" wszystko kupi.  

I choć takich głosów, że nasze społeczeństwo jest niedouczone, w polskiej publicystyce pojawiło się mnóstwo, to są one w większości klasistowskie i przesiąknięte neoliberalną dogmatyczną propagandą sukcesu. Powodem, dla którego Polki i Polacy o gospodarce wiedzą niewiele jest żałosny poziom polskiej edukacji w tejże materii. Podręczniki od WOS czy przedsiębiorczości roją się aż od post-balcerowiczowskich thatcheryzmów o tym, że rząd dokonując redystrybucji zabiera obywatelowi pieniądze oraz o tym, że tak naprawdę sam pieniędzy nie ma żadnych.

Skoro edukacja nie zapewnia obywatelowi odpowiedniej wiedzy, to obywatel powinien sięgnąć po nią sam. Ale, jak pokazuje sondaż,  obywatele po nią nie sięgają. W ogóle nie sięgają po cokolwiek, bo nie czytają. A nie czytają nie dlatego, że wiedzą wszystko, lecz dlatego, że nie mają zazwyczaj na to czasu. Bo poza pracą najemną wykonują także pracę w domu, nieodpłatną, na którą w dużej części przeznaczają większość swojego czasu wolnego.

I artykuł ten bynajmniej nie polega głównie na krytyce status quo, w którym dzień roboczy trwa 8 godzin, a skupia się głównie na tym, aby pokazać pewien inny problem. Tym problemem są nierówności społeczne.  

Jak pokazuje raport przygotowany przez zespół naukowy pod wodzą wybitnego francuskiego ekonomisty, Thomasa Pikettego, Polacy jak mało kto wiedzą jak smakują nierówności ekonomiczne w praktyce. Dlaczego? Bowiem nasz kraj przewodzi w rankingu państw o najwyższym wskaźniku nierówności społecznych w Unii Europejskiej. Oznacza to, że pod tym względem jest nam bardzo blisko do modelu społecznego, jaki panuje aktualnie w USA. Modelu, który jest zagrożeniem dla stabilności życia wielu osób, zwłaszcza tych zaliczanych do grona prekariuszy.

Udział 10 proc. najlepiej zarabiających Polaków w dochodzie narodowym wyniósł w 2017 roku aż 40 proc. - najwięcej spośród wszystkich europejskich państw. Cytując Michała Brzezińskiego, ekonomistę z Uniwersytetu Warszawkiego - tylko Polska w Europie w 2017 przypomina średnie poziomy nierówności w USA wg stanów. Dowodem na poparcie tych słów niech będzie wykres oraz ta mapa, które zresztą zostały dołączone do raportu Pikettego.

Dyskusja nad zjawiskiem polskich nierówności społecznych powinna poruszać zatem tematy, o których nie mówi się w szkołach lub mówi się niewiele. Powinna dotykać spraw, bez których nie może być mowy o sprawiedliwym podziale bogactwa. Powinna obalać mity, które na przestrzeni lat utrwalała w polskich umysłach balcerowiczowska szkoła ekonomiczna spod znaku filmików edukacyjnych FOR i Instytutu Misesa (o kanałach pokroju Prosta Ekonomia nie wspominając).

Czas postawić sprawę jasno - Polska potrzebuje systemu podatkowego, który pozwoli przełamać ten impas, w którym aktualnie się znajdujemy. Nowy ład, nie powinien polegać jednak na podniesieniu podatków wszystkim mieszkańcom Polski. Powinien zakładać wyższe opodatkowanie tych, którzy zarabiają najwięcej. Powinien odciążać najuboższych dając im jednocześnie możliwość wybicia się i godnego zarabiania. Powinien zakładać utworzenie kolejnych progów podatkowych, bowiem aktualny system nie zdaje postawionego przed nim zadania. Podatki dla najbogatszych nie powinny być jednak przesadnie wysokie. Pomimo, że podatek stuprocentowy brzmi jak spełnienie marzeń i mokry sen dla wielu ludzi lewicy, w tym dla mnie, to niestety wiadomo, czym nałożenie takiego progu może się skończyć. Ważne jest aby opracować złoty środek, czyli wejść w tzw. sweet spot, tudzież złoty środek.  

Taka reforma jednakże powinna również zmienić polski system świadczeń socjalnych, wesprzeć służbę zdrowia i poprawić sytuację związaną z polskim rynkiem mieszkaniowym. Pieniądze, które uda się zyskać na zaostrzeniu progów podatkowych, winny zostać przeznaczone w głównej mierze właśnie na te kwestie, a nie zmarnowane na rzeczy niepotrzebne jak wydatki militarne lub wyższe pensje dla ministrów.

Cały, niespełna 80-stronnicowy raport można przeczytać tutaj.

Moim głównym postulatem w całej dyskusji nad wysokością stawek podatkowych itp. jest, aby wydać to badanie oraz bić nim po głowie każdego, kto powtarza jak paciorek, że nierówności w Polsce nie ma, a jak są, to są naturalne.


Alternatywa jest miejscem swobodnej dyskusji i wymiany opinii. Polub i obserwuj nas na Facebooku. Jesteśmy także na Twitterze. Zapraszamy na naszą grupę dyskusyjną.

Chcesz podzielić się z nami swoimi przemyśleniami? Jeżeli tak, wyślij email do naszej redakcji.

WSPIERAJ NIEZALEŻNE DZIENNIKARSTWO