Prawdziwe Kłamstewko - The Farewell [RECENZJA]

Nowe, azjatyckie kino zdobywa coraz większą popularność w Europie. Czy na pewno The Farewell zasługuje na przyznawane mu oklaski?


Prawdziwe Kłamstewko - The Farewell [RECENZJA]

Nowe, azjatyckie kino zdobywa coraz większą popularność w Europie. Najpierw docenione przez krytyków z Cannes Płomienie (2018), następnie Złota Palma dla Parasite (2019) wyreżyserowanego przez Bonga Joon-Hoo, a teraz Kłamstewko Lulu Wang nagrodzone niedawno nagrodą BAFTA. Czy na pewno The Farewell zasługuje na przyznawane mu oklaski?

W kulturze polskiej panuje przeświadczenie, że każde kłamstwo jest złe. Nie jesteśmy jednak w stanie się go wyrzec - badania wskazują, że człowiek kłamie średnio od 1 do 3 razy dziennie. Nie potrafimy ponadto jednoznacznie ocenić, czy osoba, która opowiada nam o swoich doświadczeniach mówi nam prawdę, czy nie.

The Farewell, czyli nowy film Lulu Wang, chińskiej reżyserki stojącej za filmem Sztuka kłamstwa (2014) opowiada właśnie o sytuacji, w której cała rodzina poza jedną osobą - kochaną przez wszystkich babcią - wie o pewnej informacji na temat stanu jej zdrowia.

Na samym początku poznajemy trzyosobową rodzinę mieszkającą w Nowym Jorku. Bilia (grana przez Akwafinę), Hayian oraz Jian zmagają się z codziennymi problemami, które dotyczą dużej części Amerykanów. Ojciec rodziny stara się wrócić do siebie po wielu latach zmagania się z alkoholizmem, a jego żona, Jian, usiłuje utrzymać w ryzach rodzinę zagubioną w wyścigu szczurów. Ich córka, Bilia, zdaje się być przykładem typowego millenialsa. Nie dostała się na wymarzone praktyki, które pomogłyby jej znaleźć wymarzoną pracę, zwleka z zapłatą za czynsz i gdy tylko może, stołuje się u rodziców. Mimo wszystko, ta, niezbyt ciekawa sytuacja nie powstrzymuje jej przed prowadzeniem takiego stylu życia, jak jej rówieśnicy.

Jak można się zatem domyślić, sytuacja w rodzinie jest co najmniej napięta. W dodatku, pewnego dnia dostają telefon z Chin - ukochana babcia ma raka. W teorii, taka sytuacja oznacza zainicjowanie pożegnalnego spotkania rodzinnego, wycieczki do macierzy i pogodzenia się ze stratą. W praktyce jednak, część rodziny mieszkającej na co dzień w Państwie Środka postanawia nie mówić o nowotworze samej zainteresowanej - babci Nai Nai (granej przez Shuzhen Zhou). Choć dla nas takie wyjście wydaje się irracjonalne, siostra Nai Nai wyjaśnia, iż jest to w Chinach normalna praktyka i sama babcia nie powiedziała swojemu mężowi o raku płuc, z jakim się zmagał.

Lulu Wang nie daje widzom familijnego komediodramatu o ludzkich słabościach i problemach. Wręcz przeciwnie, zachęca nas, abyśmy z Bilią i Nai Nai odkrywali ukryte w naszych wnętrzach złe siły i wypchnęli je dokonując gwałtownych wyrzutów ręki.

cc: The Verge

Nai Nai dostrzega immersyjne skłonności młodszej części społeczeństwa, aczkolwiek nie staje w sztywnej opozycji do dzisiejszego świata - wręcz przeciwnie, stara się zrozumieć młodych ludzi i to pewnie dlatego ma tak dobry kontakt ze swoją wnuczką zza oceanu. W tej relacji to jednak Bilia staje przed większym wyzwaniem. Jak zachowywać się normalnie przy ukochanej babci, skoro wiemy, że niedługo odejdzie? Jak zachowywać się normalnie przy ukochanej babci, skoro wiemy, że niedługo odejdzie, a ona nawet nie ma pojęcia o swojej chorobie i nazywa raka płuc przeziębieniem? Na te pytania odpowiedzi szukają nie tylko członkowie rodziny, którzy przybyli do Chin, aby spotkać się z babcią, ale także widz, który musi zmierzyć się z bardzo trudnym dylematem moralnym. Takich dylematów moralnych w Kłamstewku jest od groma. Nasza europejska publiczność ma ich prawdopodobnie więcej niż widzowie z Chin.

W niezbyt skomplikowanym, ale jednocześnie niezwykle ciekawym scenariuszu, Lulu Wang przeprowadza nas przez szereg różnych tradycji zaczynając na biesiadowaniu, a kończąc na wizytowaniu grobu zmarłego członka rodziny (choć jak można się dowiedzieć z filmu, te dwie czynności lubią się łączyć). Ujęcia oraz kadry, które łączą film w całość stają się piękniejsze wraz z czasem trwania filmu. Ciężkie, szare, oświetlone jarzeniówkami barwy Stanów Zjednoczonych stają w opozycji do bardzo nasyconych, wielokolorowych krajobrazów Chin. Taki zabieg realizatorski wprawia widza w jeszcze większe zakłopotanie - to przecież podczas wizyty w Chinach bohaterowie mierzą się z największymi trudnościami, problemami i dylematami.

cc: Movie Maker

Podsumowując, Kłamstewko jest znakomitym filmem i najlepiej jest go oglądać wiedząc o nim jak najmniej, aby każdy niuans w scenariuszu dziwił nas tak, jak bohaterów. Jest w nim trochę niedociągnięć i sytuacji poniekąd absurdalnych, aczkolwiek moim zdaniem wynikają one z ograniczonego czasu, jaki wyznaczył producent reżyserce. Podobny kłopot miał reżyser filmu Midsommar. W biały dzień (2019). Pomimo tego, że film Ariego Astera trwał ponad godzinę dłużej od filmu Lulu Wang, to w nim również zabrakło nieco dłuższego przedstawienia sytuacji rodzinnej w USA. Nie mniej jednak oba filmy gorąco polecam.

Dla mnie Kłamstewko, to takie 8/10.


Źródła:

https://variety.com/2020/film/news/why-farewell-flopped-in-china-awkwafina-tzi-ma-maoyan-1203471209 https://www.theverge.com/2019/7/17/20696611/the-farewell-writer-director-lulu-wang-interview-awkwafina https://www.moviemaker.com/how-they-did-it-the-farewell-lulu-wang/ https://www.filmweb.pl/film/Kłamstewko-2019-816099