Quo vadis, Europo?

Już od sześciu lat Federacja Rosyjska znajduje się w defensywie gospodarczej z powodu sankcji finansowych nałożonych przez UE i USA. Rodzi się jednak pytanie: czy warto nadal podtrzymywać restrykcje wobec naszego wschodniego sąsiada?


Quo vadis, Europo?

Kolejne amerykańskie sankcje nałożone na Rosję spowodowały, że koncern naftowy Rosneft podjął decyzję o zakończeniu inwestycji w Wenezueli. Podobne obostrzenia wprowadziła Unia Europejska sześć lat temu. Patrząc z perspektywy czasu, warto zadać pytanie: Czy sankcje rzeczywiście były potrzebne? Jakie są ich skutki? Dokąd zmierzamy?

Dlaczego sankcje?

Wspólnota państw europejskich postanowiła zastosować pierwsze restrykcje wobec obywateli Federacji Rosyjskiej w marcu 2014 roku. Stało się tak, gdyż UE znalazła się w bezpośrednim niebezpieczeństwie. Powstanie prorosyjskich separatystów, po cichu wspieranych przez Kreml, w rejonach Doniecka i Ługańska spowodowało pierwszą od 1999 roku wojnę na Starym Kontynencie. Także bezpośrednia inwazja „zielonych ludzików” na Krym (czyli naruszenie integralności terytorialnej Ukrainy) zwiastowała ogromną burzę. Po długich latach pokoju zagrożenie konfliktem zbrojnym stało się realne, namacalne. Wschód stał w ogniu, a za sznurki pociągała Moskwa. Świat zachodni nie pozostał obojętny wobec takiego obrotu spraw. Zarówno Bruksela, jak i Waszyngton postanowiły uderzyć w Rosję gospodarczo, ograniczając jej możliwości finansowe poprzez sankcje.

Źródło: Polskie Radio 24

Czy takie uderzenie faktycznie osłabiło Putina?

Już we wrześniu 2014 roku podpisano zawieszenie broni znane jako porozumienia mińskie. Czy zatrzymało to rebeliantów przed dalszymi starciami? Układ szybko zaczął erodować, a już w styczniu 2015 roku zasady ustalone w stolicy Białorusi przestały być respektowane. Jednak wraz ze zmierzchem konsensusu, nastąpił zmierzch gospodarczy imperium Putina. Obostrzenia dotykające najważniejszych sektorów gospodarki Federacji Rosyjskiej pokryły się ze skumulowanymi problemami struktury gospodarczej opartej na wydobyciu surowców i ogromnym załamaniem cen ropy naftowej. Rosję opuścił również kapitał zagraniczny, powodując spadek wartości Rubla. Choć, jak przyznają eksperci z Ośrodka Studiów Wschodnich, trudności związane z przemysłem petrochemicznym miały największy wpływ na pogorszenie stanu gospodarki, to jednak sankcje także odcisnęły wyraźne piętno na ekonomii — od połowy 2014 do połowy 2016 roku ich skutki były równe 1 - 1,2% PKB, jak wskazuje Bank Centralny Rosji.

Źródło: Bloomberg

Jednak od 2014 roku minęło dużo czasu. Czy sankcje ekonomiczne mają dalsze prawo bytu?

Pomimo upływu lat Unia Europejska sukcesywnie przedłuża obostrzenia zastosowane przeciwko Federacji Rosyjskiej. Dlaczego? Czym jest to poparte? A może stanowi to jedynie „widzi mi się” rusofobicznego lobby w Brukseli?
Dalsze restrykcje wobec Kremla uzależnione są od wypełnienia drugich porozumień mińskich z 12 lutego 2015 dotyczących m.in. zawieszenia broni, wycofania ciężkiego sprzętu z frontu i ustanowienia stref buforowych. Na spotkaniu Rady Europejskiej 12 grudnia 2019 roku, przy odnawianiu obecnie obowiązujących sankcji gospodarczych, przywódcy Republiki Federalnej Niemiec i Republiki Francji, Angela Merkel oraz Emmanuel Macron, przedstawili stan wypełniania punktów zawartego układu. Ponieważ zapisy nadal nie zostały wcielone w życie, władze państw europejskich nie wahają się przed dalszymi ograniczeniami finansowymi wycelowanymi w mocarstwo rządzone przez Władimira Putina.

Źródło: Gazeta Prawna

Czy ta polityka Europie się opłaca?

W odpowiedzi na obostrzenia Rosja postanowiła nałożyć embargo handlowe na produkty rolne eksportowane przez kraje UE, Kanadę, Australię, USA i Norwegię. Spowodowało to kryzys w pierwszym sektorze europejskich gospodarek. W pamięci zapadła akcja „Jedz jabłka na złość Putinowi”, kiedy to tony owoców przeznaczonych na rynek rosyjski nie mogły dotrzeć do swoich odbiorców, przynosząc straty polskim rolnikom. Oprócz spadku obrotów handlowych i zubożenia lub bankructwa niektórych firm czy gospodarstw rolnych Europa stworzyła nowe pole do rozwoju. Straty konkurencyjnych spółek z siedzibą w Federacji Rosyjskiej pozwoliły zdobyć większe udziały rynkowe przedsiębiorstwom ze Starego Kontynentu. Dobrym przykładem są również ostatnie akcje, do których podjęcia zmuszony został Rosneft — wycofanie się z inwestycji w Wenezueli osłabiło dyktaturę Nicolása Maduro, a także dało światowym koncernom petrochemicznym możliwość dalszej ekspansji w Ameryce Południowej.

Źródło: Miami Herald

Dokąd więc zmierzamy?

Dalekosiężnych efektów nie da się dokładnie przewidzieć. Warto jednak zwrócić uwagę na sankcje technologiczne. Zakończenie współpracy w dziedzinie innowacji z największymi rosyjskimi przedsiębiorstwami naftowymi może spowodować znacznie wolniejszą modernizację tego sektora i dalszy zastój gospodarczy. Niewiele wskazuje również na rychłą możliwość przywrócenia dawnych stosunków handlowych — w Donbasie trwa „cicha wojna”, dalej słychać strzały, dalej giną ludzie, a setki mieszkańców Ukrainy z obawy o przyszłość siebie i swoich rodzin muszą uciekać do innych państw, chociażby do Polski.

Decyzja Unii Europejskiej z 2014 roku była wyrazem solidarności i jedności w obliczu zagrożenia. My, Europejczycy, nie chcąc dopuścić do rozszerzenia się konfliktu tuż przy naszej granicy, połączyliśmy siły i stanowczo potępiliśmy działania Kremla, krępując Władimira Putina restrykcjami finansowymi. Jednak czy to wystarczy? Jaka będzie przyszłość stosunków UE — Rosja? Co dalej z Krymem, Donbasem?


Źródła: Ośrodek Studiów Wschodnich, Rada Europejska, Fundacja im. Kazimierza Pułaskiego, Money.pl, EUobserver (zdjęcie główne)