Razem – analiza upadku

Razem, pomimo świetnych warunków, nie było w stanie rozprzestrzenić swoich idei jak chrześcijaństwo, a najbliższe wybory parlamentarne będą dla nich walką o przetrwanie, a nie o miejsce w rządzie.


Razem – analiza upadku

„Na początku było Słowo. A Słowo było u Zandberga, i Zandbergiem było Słowo. Ono było na początku u Zandberga. Wszystko przez Nie się stało, a bez Niego nic się nie stało, co się stało” – tak w telegraficznym skrócie można opisać wzlot popularności jednego z wielu nowych ruchów politycznych, które powstały w roku 2015. Razem jednak, pomimo świetnych warunków, nie było w stanie rozprzestrzenić swoich idei jak chrześcijaństwo, a najbliższe wybory parlamentarne będą dla nich walką o przetrwanie, a nie o miejsce w rządzie.

Karminowi, mimo że są najbliżej marksizmowi ze wszystkich bardziej znaczących ruchów w Polsce, nie wyciągnęli żadnych wniosków z prac wybitnych materialistów dialektycznych, zachowując się często, jakby lewicowe teorie były w 100 procentach nieprawdziwe.

Nie zdali oni sobie sprawy, że we współczesnym świecie wybory powszechne przypominają raczej wybór kupowanego towaru, dobieranego specyficznie do okazji. Polityka przejęła bowiem zasady liberalnej gospodarki na własny grunt (co tylko pokazuje, że kapitalizm rządzi dziś światem w sposób absolutny). Wybory w 2015 roku, dzięki znormalizowaniu swojej opinii przez PiS, nie dały zapału niezdecydowanym do wyboru głównego opozycyjnego wobec partii Kaczyńskiego, czyli PO. W tej sytuacji wyborcy mogli pozwolić sobie na głosowanie na mniejsze, nieznaczące wiele partie, które jednak reprezentowały nową, ciekawą ideę. Wyrósł na tym również Kukiz. Posługując się rynkową analogią, poprzednie wybory parlamentarne przypominały decyzję, jakie kupić piwo na imprezę kolegi. Część osób, nie mających ulubionego trunku, podejmie w tej sytuacji ryzyko.

Jednak od razu po wyborach liderzy Razem powinni zacząć zdawać sobie sprawę z faktu, że kolejne wybory będą ponownie niesamowicie istotnymi i muszą wyrobić sobie, jako partia, markę, tworząc grupę docelową swojego działania. PiS, wielokrotnie łamiąc Konstytucję, przywrócił polskiej polityce elektorat negatywny wobec obecnie rządzących. Następne wybory nie będą przypominać więc wyboru piwa na imprezę, a wybór prezentu ślubnego dla brata, czyli w uproszczeniu – będą niezwykle istotne z kilku różnych powodów. Ludzie będą chcieli na początku odsunąć PiS od władzy, czyli zagłosują na partie z sondażami na poziomie przynajmniej 5%, żeby ich głos faktycznie coś zdziałał. Małe partie nie będą miały większych szans, a wiele z nich wejdzie w wątpliwie rozsądne koalicje, jak KE czy Konfederacja.

Nasza karminowa lewica nie zauważyła tej dość oczywistej zmiany nastrojów i rozpoczęła próby uderzenia do niechętnej im i tak grupy, jaką są robotnicy i ludzie słabo zarabiający. Ponownie – niejako zapomnieli oni o pracy setek lewicowców z całego świata, którzy wielokrotnie udowodnili, że prawica dokonała przemiany naturalnej walki klas w sztuczną walkę kulturową czy rasową. Dzisiejszego „proletariusza” nie pochłania więc myśl o tym, że jego szef za mało mu płaci i w dodatku za dużo pracuje. Dzisiejszy „proletariusz” o wiele chętniej uwierzy, że winne temu są państwa ościenne, lewicowcy, ateiści, uchodźcy, czarnoskórzy czy osoby homoseksualne. Partia, która od początku broniła wszystkich tych grup, nie jest więc w stanie wywalczyć sobie poparcia u gorzej wykształconych.

Zamiast więc przyłączać się do każdego możliwego strajku, Razem powinno apelować do grona osób, które mają czas i ochotę na odczytywanie czegoś więcej niż tylko prostych hasełek – czyli osób młodych, wykształconych, z wielkich miast, mających więcej wolnego czasu. Grupy te o wiele częściej zgadzają się z lewicowymi postulatami obyczajowymi, nie będą więc z tego powodu odchodzić od obozu socjaldemokratów. Statystycznie są oni również mniej zatwardziali w poglądach ekonomicznych, więc przekonanie ich do gospodarki w modelu skandynawskim jest jak najbardziej możliwe. Ponadto mają oni problemy, w które program Razem trafia idealnie – korki w miastach, wysokie ceny mieszkań itp.

Szczęśliwie Zandberg i spółka zdali już sobie chyba sprawę ze swoich faktycznych możliwości, niemniej jednak ostatnie lata w ich wykonaniu polegały na lewicowych postulatach obyczajowych, przy jednoczesnych próbach współpracy z niechętnymi wobec nich ruchami, były wybitnie nielogiczne pod względem strategicznym. Fakt, wprawdzie firmowana przez nich Lewica Razem potrafi osiągnąć 4 czy 5 procent w sondażach, niemniej jednak mowa tu o wyborach do PE, które wciąż w mentalności większości ludzi są podobne do „wyboru piwa na imprezę”. Nawet dostanie się do europarlamentu może więc nie pomóc Razem w walce o najważniejsze miejsce z perspektywy realizacji wizji państwa, czyli do Sejmu.


Alternatywa jest miejscem swobodnej dyskusji i wymiany opinii. Polub i obserwuj nas na Facebooku. Jesteśmy także na Twitterze. Zapraszamy na naszą grupę dyskusyjną.

Chcesz podzielić się z nami swoimi przemyśleniami? Jeżeli tak, wyślij email do naszej redakcji

WSPIERAJ NIEZALEŻNE DZIENNIKARSTWO