We're not in endgame yet – recenzja filmu "Tylko nie mów nikomu"

Historia ukazana w filmie Sekielskiego ma w sobie wszystko, co powinna mieć w tego typu produkcji – potężną dawkę ludzkiego dramatu, ukazanie rzeczywistych emocji prawdziwych ludzi, którym naprawdę się to przytrafiło.


We're not in endgame yet – recenzja filmu "Tylko nie mów nikomu"

Powiem szczerze – nie interesowała mnie zbytnio premiera tego filmu. Wiedziałem, o czym jest, kto go robi, kiedy będzie, ale nie czekałem z taką gorliwością, jaką prezentować się zdają niektórzy internauci. Ot, po prostu jeden z wielu filmów, które może obejrzę. Niemniej jednak, gdy przyszedł dzień premiery, zobaczyłem film w poście znajomego i natychmiastowo włączyłem. I prawdę mówiąc, wyszło mi to naprawdę na dobre.

Powiedzenie, że się w tym dokumencie „zakochałem”, jest w jego wypadku określeniem dość niefortunnym, jeśli nie obraźliwym. Wywarł jednak na mnie od samego początku ogromne wrażenie. Śledzenie przedstawionych w nim historii jest niezwykłym, wręcz oczyszczającym doświadczeniem, wiele mówiącym o negatywnych stronach człowieka. Film przy tym nie atakuje nas tanią propagandą, nie próbuje dychotomizować środowiska kapłańskiego w Polsce. Wyłącznie relacjonuje przedstawiane wydarzenia, rozmowy z księżmi, ofiarami, ludźmi zajmującymi się pomocą ofiarom.

Historia ukazana w filmie ma w sobie wszystko, co powinna mieć w tego typu produkcji – potężną dawkę ludzkiego dramatu, ukazanie rzeczywistych emocji prawdziwych ludzi, którym naprawdę się to przytrafiło. Dzieło Sekielskiego znakomicie balansuje opowieść o „biurokratycznych” problemach związanych ze zjawiskiem bezkarności wobec pedofilii w polskim Kościele, a wizją okrucieństwa, z jakim traktowane były ofiary. Sprawia to, że odlepia się od ekranu nie z powodu znudzenia, a niemożliwości przełknięcia w jednym momencie, z jaką sytuacją mamy do czynienia i jaka zdarzyła się naprawdę osobom takim samym jak my.

Warstwa audiowizualna filmu również stoi na bardzo wysokim poziomie. Ujęcia są naprawdę ładne, jednak prawdę mówiąc na największe oklaski zasługuje tutaj doskonale dopasowana muzyka. Idealnie wpasowuje się w stylistykę filmu, ukazuje wagę sytuacji, trzyma w napięciu. Szczególnie wykorzystanie chórów zapadło mi w pamięć.

Warto docenić też znakomity montaż, który pozwala utrzymać tutaj dynamikę. Połączenie scen ukazujących kościoły, materiałów z mszy, wywiadów i samej akcji filmu jest w tym wypadku pomysłem absolutnie rewelacyjnym. Widz jest więc atakowany z różnych stron nowymi materiałami, mając stałe poczucie ogromu tragedii przedstawionej na ekranie.

Na najważniejsze pytanie, jakie powinno się jednak zadać po obejrzeniu „Tylko nie mów nikomu” sam film Sekielskiego jednak nie odpowiada i odpowiedzieć nie jest w stanie. Pytanie to brzmi – kiedy się to wszystko skończy? Skala okropieństwa sytuacji, które przecież się dokonały, są niewyobrażalne z perspektywy niedoświadczonych nimi ludzi. Takie sytuacje się jednak dzieją. To wszystko sprawia, że znaczenie filmu jest jeszcze większe, niż w wypadku oglądania filmu fabularnego o podobnej akcji.


Recenzje w jednym miejscu. Polub i obserwuj nas na Facebooku. Jesteśmy także na Twitterze. Zapraszamy na naszą grupę dyskusyjną.

Chcesz opublikować swoją recenzję? Jeżeli tak, wyślij email do naszej redakcji.

WSPIERAJ NIEZALEŻNE MEDIA