Rozbój w biały dzień - "Pralnia" [RECENZJA]

Byłem niezmiernie ucieszony, gdy usłyszałem, że reżyser tworzy dla Netflixa "Pralnię". Film opowiadający o Panama Papers z nieco innej perspektywy, Film twórcy, któremu zdarzyło już się robić kino zakorzenione politycznie (np. poprzez dyptyk filmów o Ernesto Guevarze).


Rozbój w biały dzień - "Pralnia" [RECENZJA]

Steven Soderbergh to niewątpliwie ciekawa postać współczesnego kina amerykańskiego. Jego pełnometrażowy debiut, "Seks, kłamstwa i kasety wideo" zdobył Złotą Palmę na festiwalu w Cannes w 1989. Najważniejsze nagrody, z Oscarami włącznie, za role w jego filmach zdobywali aktorzy tacy jak Benicio del Toro czy Julia Roberts. Również sam Soderbergh może pochwalić się zdobyciem złotej statuetki za film "Traffic".

Dlatego też byłem niezmiernie ucieszony, gdy usłyszałem, że reżyser tworzy dla Netflixa "Pralnię", musiałem jednak ostudzić swój entuzjazm, gdy zobaczyłem recenzje wprost z festiwalu w Wenecji. I ten entuzjazm pozostał stłumiony aż do samego końca seansu "Pralni".

Najnowszy film twórcy "Erin Bronkovich" nie jest jednak w żadnym wypadku filmem słabym czy nieprzemyślanym. Zarówno w scenariuszu, jak i w pracy reżysera widać pewien zamysł odnośnie wymowy filmu. Przez cały film przechodzimy, słuchając zrealizowanych w usilnie przydługich, zdziadziałych historiach Jürgena Mossacka i Ramóna Fonseci, w których role wcielają się Gary Oldman i Antonio Banderas. W obsadzie znaleźć możemy jeszcze zawsze świetną Meryl Streep grającą starszą panią starającą się poznać prawdę o spółce ubezpieczeniowej, która nie chce wypłacić odszkodowania za wypadek statku, na którym zatonął jej mąż.

Od strony fabularnej "Pralnia" jest zrealizowana jak od linijki. Jest to zbiór prostych historyjek, spiętych wątkiem głównym w postaci naszych bohaterów i ich działalności, opowiadających o brudnych historiach świata biznesu, często napotykających na najróżniejsze problemy obyczajowe. Świat finansjery ukazany jest bez żadnego make-upu nałożonego na charaktery postaci i obserwujemy milionerów po zdjęciu masek, gdy okazują się oni chciwymi, samolubnymi ludźmi bez jakichkolwiek skrupułów.

Film powinno się przez to interesująco oglądać, jak obraz zbuntowanego aktywisty, który chce pokazać światu prawdę o wszechświecie i zedrzeć zasłony z konsumenckich oczu. Jednak to wszystko przez wolne tempo akcji zdaje się nie mieć żadnego sensu i można wyczuć niespójność, jeśli nie dostrzeże się żartu płynącego z ust Mossacka i Fonseciego, którzy mimo bycia narratorami są w gruncie rzeczy bohaterami równie negatywnymi.

Od strony wizualnej dzieło to nie ma zbyt wiele do przekazania i tak naprawdę cały jej udział polega na tym, że widz musi czasem spojrzeć na napisy. Daleko tu do jakichś błędów, ale najnowszy obraz Soderbergha jest po prostu pod tym względem pozbawiony jakiejkolwiek świeżości czy ciekawości, po prostu... jest i z punktu widzenia historii to, co widzimy, jest niemal kompletnie niepotrzebne.

Z tego też względu to, czy film się danej osobie spodoba, wynika jedynie z tego, czy poczuje bluesa i czy trafi go prosto w serce specyficzna, całkiem odważna stylistyka filmu, czy też uzna, że cała ironiczna zgrywa głównych bohaterów nie kryje w sobie nic, prócz ironii właśnie i przejdzie obojętnie wobec wszystkiego, co dzieje się na ekranie "Pralni".

Nie znaczy to jednak, że film mi się nie podobał - mam do niego stosunek mocno ambiwalentny. Z jednej strony rozumiem zastosowanie estetyki filmu, sposobu prowadzenia narracji czy konstrukcji fabuły, z drugiej jednak to wszystko wydaje się na dłuższą metę nijakie - aczkolwiek jest to po prostu kwestia gustów. Soderbergh dostarcza nam przez "The Laundromat" sporo ciekawych faktów odnośnie całego zajścia, które z pewnością warto odnotować, ale całokształt nie jest jednak wart tego, by spędzić z nim niespełna 2 godziny. W erze największego w historii dostępu do kultury filmy po prostu poprawne już nie wystarczają.


Subskrybuj nas: Google News | Feedly



Recenzje w jednym miejscu. Polub i obserwuj nas na Facebooku. Jesteśmy także na Twitterze. Zapraszamy na naszą grupę dyskusyjną.

Chcesz opublikować swoją recenzję? Jeżeli tak, wyślij email do naszej redakcji.

WSPIERAJ NIEZALEŻNE MEDIA