Rząd amerykański posiada ogromny zbiór danych WikiLeaks

Amerykańskie władze i służby są w posiadaniu dużej ilości danych demaskatorskiej organizacji WikiLeaks. Dane zostały zdobyte w sposób uderzający w wolność mediów oraz zagrażający źródłom WikiLeaks.


Rząd amerykański posiada ogromny zbiór danych WikiLeaks

W zeszłym roku w magazynie online Alternatywa ukazał się materiał o tym, jak wymiar sprawiedliwości Stanów Zjednoczonych przypadkowo ujawnił, że Julianowi Assange'owi, założycielowi WikiLeaks, postawiono już zarzuty. W tym samym czasie w Departamencie Sprawiedliwości USA żywiono nadzieję, że Assange zostanie szybko wydany. Pojawiły się też w sieci artykuły sugerujące, że WikiLeaks zlecało cyberataki przeciwko rządom i korporacjom. Do tej pory zarzuty przeciwko twórcy WikiLeaks nie zostały oficjalnie przedstawione.

Pomimo tego, że nie ma dowodów, by WikiLeaks współpracowało z rosyjskimi hakerami, rząd amerykański zbiera ogromne ilości danych. Już teraz amerykańskie służby mają w rękach dużą ilość danych takich, jak np. zawartość kont email, dostęp do kilku dysków twardych, a także wiadomości wymieniane pomiędzy współpracownikami demaskatorskiej organizacji ze źródłami. Poprzez serię rewizji, wezwań oraz konfiskat sprzętu, które uderzyły w gwarantowaną przez prawo wolność mediów, rząd federalny zebrał wiele danych WikiLeaks z okresu działalności w latach 2009-2017.

Fragment dokumentu, który przypadkowo ujawnił postawienie zarzutów Assange'owi.

W niektórych przypadkach dane zostały zwrócone i rzekomo zniszczone, tak jak w przypadku Davida House'a, jednego z przyjaciół Chelsea Manning. Innymi materiałami są te związane z komunikacją pomiędzy źródłami i organizacją demaskatorską.

Kopia zapisów czatu pomiędzy Chelsea Manning a pracownikiem WikiLeaks, który został zidentyfikowany jako Assange przez świadków i prokuratorów.

Inne dane pozwoliły władzom na głębszy wgląd w strukturę i wewnętrzne funkcjonowanie WikiLeaks. Wśród nich znajdują się wiadomości oraz informacje pochodzące z kont powiązanych z WikiLeaks na Twitterze. Ofiarami padły następujące osoby: Jacob Appelbaum (były współpracownik WikiLeaks), Birgitta Jonsdottir (islandzka posłanka z ramienia Partii Piratów i współpracowniczka WikiLeaks), Rop Gongrijp (jednego z redaktorów organizacji). Jednocześnie w wiadomościach znajdowały się odniesienia do założyciela WikiLeaks oraz Chelsea Manning, która przekazała demaskatorskiej organizacji materiały ukazujące prawdziwe oblicze wojny w Iraku i Afganistanie.

Nakaz sądowy w sprawie informacji dotyczących osób związanych z WikiLeaks.

4 stycznia 2011 roku zostało wysłane wezwanie z żądaniem przekazania wszystkich danych, w tym wiadomości email oraz innych informacji, powiązanych z adresem email Appelbauma (ioerror@gmail.com). Jacob Appelbaum był jednym z współpracowników WikiLeaks oraz przyjacielem Juliana Assange'a. Najprawdopodobniej ten proceder trwał do końca 2014 r.

Kopia orzeczenia sądowego w sprawie informacji odnoszących się do Jacoba Appelbauma, współpracownika WikiLeaks.

Warto też zwrócić uwagę na wyciekłe dokumenty Assange'a i jego zespołu prawniczego, w których można przeczytać, że podejrzewa się, iż kilka laptopów oraz dysków twardych należących do organizacji zostały przejętych przez amerykański wywiad w tym okresie. Według Assange'a zginęło co najmniej pięć dysków twardych, które były zaszyfrowane. Jednak amerykańskie służby miały 8 lat na to, aby złamać klucz szyfrujący. Co więcej, nie jest wykluczone, że jeden z byłych współpracowników organizacji mógł w tym pomóc.

Fragment oświadczenia Juliana Assange'a

W połowie 2011 roku FBI pozyskało współpracownika, który stał się osobą dającą dostęp do otoczenia Assange'a. Hector Xavier Monsegur (pseudonim Sabu) nawiązał kontakt z WikiLeaks w celu infiltracji organizacji demaskatorskiej. Komunikacja między Sabu i WikiLeaks była skrupulatnie monitorowana przez Federalne Biuro Śledcze. Innym współpracownikiem FBI był Sigurdur Thordarson, były już wolontariusz WikiLeaks, który w sierpniu został informatorem FBI.

Potwierdzenie przekazania dysków WikiLeaks przez Thordarsona w ręce FBI.

Thordarson dostarczył Federalnemu Biuru Śledczemu zapisy z rozmów na czacie WikiLeaks. Co więcej, w marcu 2012 roku Thordarson prawdopodobnie dostarczył FBI 8 dysków twardych organizacji, które zawierały do 1020 GB danych. Przedstawiciele FBI nigdy nie potwierdzili tego, czy rzeczywiście otrzymali te dyski, czy też nie. Przynajmniej część z tych dysków należała do Juliana Assange'a, według zespołu prawnego. Zawartością tych urządzeń były m.in. wiadomości email, komunikaty, kopie paszportów, nagrania wideo. Nie jest wykluczone, że do tego należy doliczyć jeszcze dokumentację finansową.

Fragment dokumentu dot. sprawy Hectora X. Monsegura (Sabu).

Od października 2011 roku rozpoczęła się inna akcja wymierzona w osoby współpracujące z WikiLeaks. Amerykańskie władze wydały nakaz przeszukania zawartości konta Gmail Herberta Snorrasona. Po tym wydarzeniu kolejne konta Google powiązane z WikiLeaks zostały przejęte przez służby.

Sześć miesięcy później, 5 kwietnia 2012 roku zostały wydane kolejne nakazy przekazania danych innych osób: Josepha Farrella oraz Sary Harrison, a także ówczesnego rzecznika prasowego Kristinna Hrafnssona. Uzasadnieniem nakazów było rzekome szpiegostwo oraz naruszenie ustawy o nadużyciach komputerowych i kradzież własności rządowej. Google dopiero pod koniec 2014 r. poinformował, że został zmuszony do przekazania tych danych.

Nakaz sądowy w sprawie przekazania informacji odnoszących się do Kristinna Hrafnssona, obecnego redaktora naczelnego WikiLeaks.

Pod koniec października 2017 roku zostały wydany kolejny nakaz dotyczący komunikacji demaskatorskiej organizacji. Senator Diane Feinstein zażądał od Twittera dostarczenia kopii wszystkich wiadomości, które zostały w wysłane w przeciągu ostatnich 180 dni od daty wydania nakazu lub pochodziły z kont WikiLeaks Task Force, Guccifer 2.0, Juliana Assange'a i Margaret R. Kunstler.

Fragment aktu oskarżenia Muellera.

Jeżeli zarzuty przeciwko Assange'owi są związane z włamaniem i wyciekiem emaili Partii Demokratycznej, to ta wymiana może być najprawdopodobniej rzekomym dowodem, który miałby uzasadnić zarzuty. Jednak niezależnie od tego, rząd amerykański dysponuje teraz terabajtami danych, które może wykorzystać przeciwko WikiLeaks oraz Assange'owi. Do nich można zaliczyć dane nie tylko pracowników WikiLeaks i zwolenników, lecz również źródeł, samego Assange'a oraz kluczowych pracowników i pracowniczek demaskatorskiej organizacji.


Jesteśmy głosem tych, których prawa są łamane. Polub i obserwuj nas na Facebooku. Jesteśmy także na Twitterze.

Uważasz, że misją mediów jest informowanie opinii publicznej, czyli również Ciebie, o tym, jak łamane są podstawowe prawa człowieka i swobody obywatelskie? Wesprzyj niezależne dziennikarstwo, które rzuca światło na to, co jest ukrywane przed opinią publiczną.

CHCĘ WESPRZEĆ NIEZALEŻNE DZIENNIKARSTWO