Skazanie Juliana Assange'a oznaczać będzie koniec wolnych mediów

Skazanie założyciela WikiLeaks miałoby katastrofalne skutki dla wolności mediów na całym świecie.


Skazanie Juliana Assange'a oznaczać będzie koniec wolnych mediów

Skazanie założyciela WikiLeaks miałoby katastrofalne skutki dla wolności mediów na całym świecie.

W ostatnim czasie informowaliśmy o tym, że zostały już postawione oskarżenia Julianowi Assange'owi przez amerykański wymiar sprawiedliwości. Strach przed ekstradycją i procesem karnym zmusił założyciela WikiLeaks do szukania schronienia w ambasadzie Ekwadoru w Londynie w 2012 roku.

To, że postawiono Assange'owi zarzuty, dla wielu dziennikarzy i dziennikarek nie było zaskoczeniem. Śledząc jego sprawę oraz będąc w kontakcie z demaskatorską organizacją doskonale wiadomo było, iż wymiar sprawiedliwości Stanów Zjednoczonych robi wszystko, co tylko może, aby go skazać. Sprawa Juliana Assange'a ma historyczne i ogromne znaczenie, ponieważ od niej zależy przyszłość wolności mediów nie tylko w USA, lecz na całym świecie.

Wiele osób uważa, że Assange powinien zostać osądzony i wtrącony do więzienia za "zagrażanie bezpieczeństwu narodowemu USA" oraz "ingerencję w wybory prezydenckie". Była kandydatka na prezydenta Stanów Zjednoczonych, Hillary Clinton, otwarcie nazywa go "terrorystą". Ówczesny dyrektor Centralnej Agencji Wywiadowczej, Mike Pompeo, określił WikiLeaks jako "niepaństwową, wrogą służbę wywiadowczą". Jeff Sessions, prokurator generalny, poinformował, że ściganie Assange'a jest dla niego priorytetem.

Jest duża grupa osób postrzegająca założyciela WikiLeaks jako politycznego gracza, który celowo starał się wpłynąć na wynik wyborów prezydenckich w USA. Inni natomiast uważają, że jest on agentem Władimira Putina, chociaż nigdy nie znaleziono dowodów potwierdzających taką tezę. Śledztwo prowadzone przez Roberta Muellera jest jedynie przykrywką, gdyż wymiarowi sprawiedliwości nie chodzi o wybory, lecz o publikację depesz dyplomatycznych, dzienników wojennych z Iraku i Afganistanu oraz największego wycieku w historii CIA (Vault7).

Niezależnie jednak od poglądów politycznych Assange'a, sprawa ta nie powinna być postrzegana na zasadzie tego, czy się go lubi, czy też nie, lecz z punktu widzenia praw człowieka i wolności prasy. Już sam Edward Snowden słusznie powiedział:

Możesz pogardzać WikiLeaks i wszystkim, co oznacza. Możesz myśleć, że Assange jest złym duchem ożywionym przez samego Putina, ale nie możesz poprzeć ścigania wydawcy za publikację bez zawężania podstawowych praw, na których opiera się każda gazeta.

Jeżeli Julian Assange zostanie ostatecznie aresztowany, a następnie ekstradowany do Stanów Zjednoczonych, to stanie tam przed sądem, który na pewno uzna go za winnego i w wyniku tego trafi do więzienia. Taki wyrok miałby znaczenie na skalę globalną dla dziennikarzy i dziennikarek, wydawców, organizacji medialnych.

Jakikolwiek wyrok dla Assange'a za publikowanie materiałów przez WikiLeaks byłby wydarzeniem bezprecedensowym, a także niekonstytucyjnym (Pierwsza Poprawka do Konstytucji USA). Jednocześnie taki wyrok sprawiłby, że zostałyby otworzone drzwi do operacji wymierzonych przeciwko innym dziennikarzom i dziennikarkom. Innymi słowy, proces, który ma uczynić Assange'a winnym oraz uznać publikowanie dokumentów jako "szpiegostwo" i "terroryzm", stanowiłby bardzo niebezpieczny precedens dla mediów, szczególnie dla dziennikarzy i dziennikarek informujących na podstawie dokumentów opinię publiczną, a więc społeczeństwo, o działaniach władz i służb. Zagroziłoby to podstawom wolnej prasy.

Fot. /ANN

Dlaczego to takie ważne?

Żyjemy w świecie, w którym polityka oraz rozpowszechnianie się informacji są powszechne. Jednocześnie informacje często są przekształcane tak, aby służyć politykom i ich planom. Powszechnym są działania dezinformacyjne oraz ukrywanie informacji przed opinią publiczną. W przypadku polityków nie jest to nic nowego, gdyż od zawsze stosowali wątpliwe etycznie metody, aby zdobyć władzę. Zadaniem dziennikarzy i dziennikarek, demaskatorów, organizacji medialnych, jest natomiast patrzenie na ręce, informowanie społeczeństwa. Karanie dziennikarzy i dziennikarek za wykonywaną pracę, tj. odkrywanie niewygodnej prawdy, oznacza nic innego, jak atakowanie tych, którzy kontrolują władze, aby te postępowały w sposób etyczny i przejrzysty.

Zadajmy sobie parę pytań. Skąd wiedzielibyśmy o tym, że amerykańska NSA inwigiluje na skalę masową? Jak moglibyśmy dzisiaj wiedzieć o praniu brudnych pieniędzy przez polityków bez Panama Papers? W jaki sposób moglibyśmy się dowiedzieć o zbrodniach wojennych w Iraku i Afganistanie oraz zamordowaniu dziennikarzy Reutersa skoro WikiLeaks nie opublikowałoby nagrania?

Oskarża się Assange'a o to, że opublikował emaile Partii Demokratycznej. A co innego miałby on zrobić? Julian Assange miał w rękach materiały o wątpliwym etycznie postępowaniu przez wysoko postawionych członków i członkinie partii, więc opublikował je. W interesie opinii publicznej było poznanie faktów. Informacje nie zostały sfabrykowane, to była prawda.

Proces karny Assange'a, a następnie wyrok, byłby poważnym ciosem dla dziennikarzy i dziennikarek, którzy już teraz są prześladowani z powodu tego, że informują opinię publiczną. Do tej pory zginęło 45 dziennikarzy i dziennikarek w ciągu tego roku. W marcu słowacki dziennikarz śledczy, Jan Kuciak, został zastrzelony w swoim domu. W kwietniu 9 afgańskich dziennikarzy zginęło podczas bombardowań: Ali Saleemi, Nowroz Ali Rajabi, Abadullah Hananzai, Ghazi Rasooli, Maharram Durrani, Sabawoon Kakar, Saleem Talash, Shah Marai oraz Yar Mohammad Tokhi. W lipcu trzech rosyjskich dziennikarzy zginęło w RPA, kiedy prowadzili dziennikarskie śledztwo w sprawie obecności rosyjskich najemników: Orkahn Dzhemal, Kirill Radchenko, Aleksandr Rastorguyev. Niedawno również został brutalnie zamordowany Jama Khashoggi, saudyjski dziennikarz, którego następnie poćwiartowano w konsulacie Arabii Saudyjskiej w Stambule.

Są to jasne sygnały dla wszystkich dziennikarzy i dziennikarek na całym świecie, że wykonywanie ich profesji może ich kosztować wolność i życie. Wspieranie wrogiego wolności prasy środowiska, które ma krew na rękach, zamiast stawiać mu czoła, w przyszłości doprowadzi do tego, że będzie ono niebezpieczne już nie tylko dla samych dziennikarzy i demaskatorów, ale także dla każdego człowieka.

Już Walter Lippmann napisał w 1919 roku:

Nie może być wolności dla społeczeństwa, któremu brakuje narzędzi do wykrywania kłamstw.

Walka z ekstradycją Assange'a do USA nie dotyczy wyłącznie ochrony jego indywidualnych praw, lecz także ochrony tych, którzy informują społeczeństwo o kłamstwach, korupcji, zbrodniach wojennych i wszelkich innych nieprawidłowościach. Tutaj chodzi o obronę wolności mediów i możliwości patrzenia na ręce tym, którzy działają na szkodę społeczeństwu.

Niezależnie od tego, co myślisz o WikiLeaks, faktem jest, że organizacja ta zawsze publikuje materiały przekazane przez informatorów, którzy dodatkowo są chronieni przez organizację demaskatorską.

Bez WikiLeaks i Juliana Assange'a, bez odważnych demaskatorów oraz dziennikarzy i dziennikarek, którzy odkrywają brudne sekrety oraz niemoralne, wątpliwe etycznie działania reżimów, którzy sprzeciwiają się lub krytykują autorytety, prawda nigdy nie byłaby dostępna dla społeczeństwa.


Bądź zawsze na bieżąco. Polub i obserwuj nas na Facebooku. Jesteśmy także na Twitterze.