Czego spodziewać się po odejściu koronawirusa?

Gdy kwarantanna minie, czy nasze życie będzie takie jak wcześniej? Jakich zmian może spodziewać się polskie i globalne społeczeństwo?


Czego spodziewać się po odejściu koronawirusa?

Trwająca już drugi miesiąc przerwa od standardowego życia stanowczo odbija się na naszej codzienności. Od sposobu, w jaki ubieramy się, co jemy, jak pracujemy, aż do tego, jak wygląda nasza rutyna. Niektóre aspekty naszego nowego stylu życia okazują się mieć charakter społeczny, a skoro wszyscy w jakiś sposób zmieniliśmy sposób funkcjonowania, to czy będzie to powodować dalsze zmiany po kwarantannie? Oto kilka zjawisk, które mogą zajść w społeczeństwie po tym, jak skończy się monotonne siedzenie w domu:

Nasze życie internetowe stanie się zdrowsze. Dotychczas spędzanie czasu wielu młodych ludzi na telefonie opierało się w głównej mierze na scrollowaniu Facebooka i graniu w gry pełne niekończących się poziomów. Z racji tego, że od miesiąca znaczna część influencerów publikuje darmowe lekcje online (joga, języki, programowanie, itd), biblioteki publikują darmowe e-booki, a nieproduktywne przeglądanie social mediów zaczęło nam się już nudzić, to możliwe, że nowy lifestyle polegający na samorozwoju przez internet utrzyma się jako nowy trend po kwarantannie.

Możliwe, że odejdziemy od lifestyle-u jaki, póki co utrzymywaliśmy. Albert Camus w bardzo popularnej w czasach koronawirusa książce "Dżuma" opisuje nudne miasto, ludzi żyjących rutyną, którzy pojęli niebezpieczeństwo zarazy, dopiero gdy zaczęli umierać ich bliscy. Dopiero wtedy opustoszały kina czy tramwaje. Możliwe, że ludzie zrozumieją, że życie nie jest wieczne i odejdą od rutyny w kierunku bardziej beztroskiego i z lekka spontanicznego życia, aby się nim bardziej cieszyć i wykorzystać.

Co za tym idzie, może rozwinie się w Polakach większą świadomość społeczna. Dla przykładu: umycie rąk w galerii handlowej przed jedzeniem burgera i frytek z baru szybkiej obsługi. W końcu nie wiadomo ile było bakterii na wieszakach z ubraniami i schodach ruchomych, których dotknęliśmy. Może nadmierne dbanie o higienę, dziś potrzebne, stanie się czymś zupełnie normalnym? Może świadomość społeczna spowoduje wzrost empatii wśród głów państw, które to zwiększą dotacje na służbę zdrowia i wszelkie inicjatywy służące dobru społecznemu? Może z inicjatywy rządowej pojawią się w szkołach warsztaty z zakresu przetrwania w trudnych warunkach, aby dzieci świadomie zakładały maseczki (a nie "bo mama kazała")?

Będąc przy temacie polityki - kolejnym efektem koronawirusa może być rozpowszechnianie się elektronicznych wyborów, które są zdrowszą dla Ziemii alternatywą dla wyborów w formie korespondencyjnej lub stacjonarnej (gdy nie ma kwarantanny). Do tego jest to świetne rozwiązanie dla osób niepełnosprawnych i tych, które nie mieszkają w miejscu zameldowania (studenci czy pracownicy w innych miastach).

W historii globalne społeczeństwo zostało dotknięte przez pasmo nieszczęść. Wystarczy przypomnieć sobie samą historię współczesną - dwie wojny światowe, Wielki Kryzys, grypa hiszpanka, zamach na WTC, kryzys ekonomiczny w 2008 r. Przeważnie po tak ciężkich wydarzeniach ludzie zaczynali celebrować powrót do normalności, wychodząc więcej z domu i ciesząc się życiem. Choć brzmi to trochę jak oczywisty wniosek, to nie mogło zabraknąć tego faktu, że po silnym wymęczeniu od siedzenia w domu i po ogłoszeniu końca kwarantanny (choć z początku niepewnie, jeszcze w maskach) wyjdziemy radować się na ulice. A właściwie będziemy chętniej wybierać się do miejsc publicznych, by spędzić nareszcie czas wśród innych ludzi.

Równie prawdopodobna jest też zmiana w naszej komunikacji z innymi. To bardzo miłe, że dzwonimy i piszemy do bliskich w trakcie kwarantanny, że pamiętamy o nich, nawet o tej cioci, do której dzwonimy dwa razy do roku. W końcu całe nasze życie społeczne dzieje się teraz w telefonie - od pracy i nauki, do imprez studentów na ZOOMie. W końcu dojdziemy do momentu, gdy przed spotkaniem kogoś lub zrobieniem jakiegoś działania zadamy sobie pytanie, "Czy warto robić to na żywo?" zamiast "Czy warto robić to przez internet?". Dzięki temu, że tak wiele rzeczy, które normalnie robiliśmy stacjonarnie stało się dużo prostszymi dzięki przeniesieniu ich do sfery online. Możemy stracić poczucie tego, jak bardzo odchodzimy od realnego kontaktu z innymi. Tak samo może się stać z przyjętym savoir-vivrem. Może zrezygnujemy z podawania sobie dłoni? Zaczniemy nosić maski na twarzy, by nie zarażać ludzi w tramwaju (tak jak Japończycy)? Przestaniemy dotykać wielu przedmiotów w miejscach publicznych (blaty kas w sklepach, poręcze, klamki)?

Ważna jest też zmiana roli religii w społeczeństwie. Wystarczy przytoczyć przykład Świąt Wielkanocnych dla chrześcijan (chociaż w skali świata można wspomnieć m.in. o Passze i Ramadanie). Rozdzielone rodziny w Wielkanoc mogły tylko zachodzić w głowę, czy kuzyn Jakub nie zalogował się na rodzinnego ZOOMa, bo miał zły internet, czy nie chciał widzieć rodziny. Możliwe, że rolą Kościoła nie będzie tylko realizowanie dotychczasowych obowiązków. Kościół może zostać postawiony przed zadaniem większego wsparcia społeczności chrześcijańskiej, bycia bardziej otwartym i służenia w zupełnie inny sposób (i nie mówię tutaj o Mszy telewizyjnej). Zapewne wielu katolików w Polsce zaczęło odczuwać swoje uczucia religijne w inny sposób w trakcie kwarantanny. Kościół będzie musiał odpowiedzieć na nowe potrzeby wiernych.

O tyle o ile wierni wrócą do świątyń wszelkich wyznań po kwarantannie, to nie jest jedyny przykład wzmożonej obecności ludzi na ulicach i miejscach publicznych. Generalnie wszyscy wreszcie wyjdziemy z domu. Ale nie o tym jest kolejny aspekt zmian, który powodowany jest przez koronawirusa. Dotyczy on rewitalizacji życia w parkach. To właśnie one były dłużej (po rozpoczęciu kwarantanny) i szybciej (w trakcie kwarantanny) otwarte niż domy handlowe. To tam możemy legalnie udać się w trakcie pięknej wiosennej pogody. Nasze wytęsknienie za siedzeniem na dworze w ciepłe dni może sprawić, że docenimy otaczającą nas przyrodę i będziemy częściej udawać się na dłuższe spacery czy jogging.

Zastanawiając się dłużej nad koronawirusem, pewno doszlibyśmy do jeszcze dalszych i poważniejszych wniosków społecznych lub indywidualnych. Czy są one pozytywne, czy negatywne, to już pozostawiam do samodzielnej oceny.


Subskrybuj nas: Google News | Feedly



Chcesz wiedzieć więcej? Polub i obserwuj nas na Facebooku. Jesteśmy także na Twitterze. Zapraszamy na naszą grupę dyskusyjną.

WSPIERAJ NIEZALEŻNE DZIENNIKARSTWO