Świąteczna zbrodnia

Kiedy my beztrosko świętujemy Boże Narodzenie ryby przeżywają horror. Jak wygląda życie świątecznego karpia?

Świąteczna zbrodnia

Karpie na świątecznym stole pojawiały się od dawien dawna, jednak nie były one jedynymi wigilijnymi rybami. Ich spożywanie na święta spopularyzował w czasach PRLu Hilary Minc. Powód był banalny. Ryba ta jest wyjątkowo prosta w hodowli.

A czemu karpie sprzedaje się żywe? Żywą rybę łatwiej jest przetransportować i przechowywać, bo się nie psuje. I tak handlowanie żywymi istotami doprowadziło do powstania istniejącej do dziś krwawej tradycji. W samej Polsce zabijanych jest kilkanaście ton karpi rocznie (klasyczny stołowy karp waży około 1,5kg przyp. red.).

Nie jest to jedyny problem - hodowle są brudne i stosuje się w nich okrutne metody. Na przykład, żeby ryby nie śmierdziały mułem część hodowców na dwa miesiące przed sprzedażą przenosi je do sterylnych zbiorników gdzie są głodzone. Tracą może na wadze, ale są bardziej atrakcyjne dla kupujących.

W sklepach i na targach karpie trzyma się w ciasnych pojemnikach, gdzie ranią się nawzajem. Woda jest źle filtrowana i nie ma w niej wystarczająco dużo tlenu dla takiej ilości ryb. Karpie są też często wyławiane z akwariów za skrzela, co przynosi im dużo bólu. Nieraz pływają we krwi tych, które zostały zabite przez sprzedawcę na stoisku obok. Te, które zostaną kupione żywe, będą się dusić w siatkach w drodze do domu. Ostatnie dni przeżyją w wannie, a potem zostaną zabite - zgodnie z tradycją.

Jakiś czas temu głośna była sprawa sprzedawcy, który zabijał ryby bez ogłuszenia ich, tępą gilotyną. Mężczyzna został skazany na 3 miesiące więzienia i nakaz wpłaty około 3 tysięcy złotych na organizacje zajmujące się ochroną zwierząt.

W internecie roi się od poradników jak zabić karpia humanitarnie. Jednak czy możemy nazwać jakiekolwiek zabijanie humanitarnym? To, że ogłuszymy rybę przed jej zabiciem, nie sprawi, że stanie się to mniej okrutne.

Coraz więcej firm odchodzi od sprzedaży żywego „towaru”. Wśród nich są na przykład Tesco, Auchan i Selgros.

Skoro tradycja zabijania karpia w święta jest stosunkowo nowa, może stwórzmy własną?


Subskrybuj nas: Google News | Feedly



Chcesz wiedzieć więcej? Polub i obserwuj nas na Facebooku. Jesteśmy także na Twitterze. Zapraszamy na naszą grupę dyskusyjną.

WSPIERAJ NIEZALEŻNE DZIENNIKARSTWO


Share Tweet Send
0 Komentarze
Loading...