Te same produkty, różna jakość. Nowy raport Komisji Europejskiej

W sieciach handlowych na terenie całej Europy znaleźć możemy te same produkty od czołowych marek. Te same? W wielu przypadkach jedynie o tym samym opakowaniu, a według poniedziałkowego raportu KE, co dziesiąty produkt o tym samym opakowaniu różni się składem w zależności od kraju.


Te same produkty, różna jakość. Nowy raport Komisji Europejskiej

Walka Unii Europejskiej z produktami podwójnej jakości rozpoczęła się we wrześniu 2018 roku. Organizacje konsumenckie już wcześniej alarmowały, że obywatele danego kraju otrzymują gorszy produkt niż oryginalny, zwłaszcza w przypadku żywności oraz chemii użytkowej. Dotkliwym przykładem były niemieckie proszki do prania i detergenty, które sprzedawane w rodzimym kraju były stworzone z mniej rakotwórczych i bardziej skutecznych substancji, niż te wywożone m.in. do Polski, z tym samym opakowaniem i przeznaczeniem. Absurdalnym był też fakt, że francuskie firmy spożywcze masowo zastępowały w swoich produktach masło olejem i cukier syropami.

Eurodeputowani uznali, że podwójne normy jakości produktów sprzedawanych pod tą samą marką są niedopuszczalne i postanowiono o współpracy międzynarodowej w rozpoznaniu i zwalczaniu takich praktyk (głosowało 464 posłów za, 69 przeciw, a 17 wstrzymało się od głosu), jednak Rada, a także przedstawiciele naszego kraju, odrzuciła te zapisy, uznając, że każdy przypadek powinien być rozpatrywany indywidualnie przez organizacje konsumenckie. W wyniku tej decyzji postępowanie znacznie straciło na swojej dynamice i skuteczności, a analiza każdego pojedynczego produktu wiąże się z miesiącami osobnych badań.

Komisja Europejska podzieliła się informacją, jak obecnie wygląda uczuciowość rynku w krajach UE, przedstawiając ją na przykładzie 1400 artykułów z 19 różnych krajów ( w tym także Polski):

31% sprzedawanych w UE produktów ma taki sam skład i opakowanie, niezależnie od kraju, co trzeci produkt różni się składem od swoich zagranicznych odpowiedników, w 27 proc. przypadków różni się tylko front pudełka, natomiast w 22% przypadków jest ono niemal identyczne.

Deutsche Welle zwraca uwagę, że zastrzeżenia pojawiły się przy większości produktów firmy Danone (np. Activia w Holandii i Słowenii składa się z bakterii probiotycznych, natomiast w Polsce oraz Francji z białka mlekowego). Gdy telewizja zapytała się o to przedstawicieli firmy odpowiedzieli oni:

Marginalne różnice w składzie produktów mogą wynikać ze specjalnych wymagań danego kraju i danego rynku. Żaden z tych elementów nie sprawia, żeby można było traktować nasze produkty jako gorszej czy lepszej jakości.

Rzeczywiście, większość firm już od początku afery za każdym razem broni się aspektem zapotrzebowania konsumentów. Działanie ma być podobne do tego, które stosuje McDonald's dostosowując menu restauracji w zależności od kraju, w którym znajduje się lokal, tak aby oferta wzbudziła większe zadowolenie. Jednak substytuty takie jak zastąpienie mleka serwatką w proszku nie jest uzasadnione niczym innym, jak logiką biznesową (niższy koszt produkcji w wypadku niższej wartości sprzedaży).

Utarło się przekonanie, że biedniejsze kraje UE otrzymują te gorsze wersje produktów, natomiast obywatele bardziej zamożnych państw mogą ciszyć się rzeczami zdrowszymi i smaczniejszymi. Umownie Europę dzieli się na zachodnia i wschodnią, a przed majowymi wyborami do Parlamentu Europejskiego partie w Polsce odważnie deklarowały, że nasz kraj postara się o dołączenie do grona tych pierwszych, a co za tym idzie, nie będziemy ofiarami nieuczciwej polityki konsumenckiej. Najnowszy raport pokazuje jednak, że takie postawienie sprawy jest nie do końca zgodne z rzeczywistością. Komisarz UE ds. Edukacji, Kultury, Młodzieży i Sportu Tibor Navracsics, który odpowiedzialny jest także za pracę centrum badawczego UE, tak skomentował całe badanie:

Niektórzy Europejczycy mają wrażenie, że markowe produkty, które kupują są inne, może wręcz gorsze, niż te same artykuły sprzedawane gdzie indziej. Dlatego Komisja wezwała badaczy, żeby przeprowadzili obiektywne badania i ujawnili, do jakiego stopnia te różnice w podwójnej jakości żywności są widoczne na unijnym rynku. Wyniki są niejednoznaczne: z jednej strony cieszę się, że nie udowodniono różnicy pomiędzy wschodem i zachodem Europy jeśli chodzi o jakość żywności. Z drugiej, martwi mnie to, że raport ujawnił, że jeden na trzy produkty ma inny skład, a wygląda tak samo, albo prawie tam samo.

Chcesz wiedzieć więcej? Polub i obserwuj nas na Facebooku. Jesteśmy także na Twitterze. Zapraszamy na naszą grupę.

WSPIERAJ NIEZALEŻNE DZIENNIKARSTWO