To tylko jedna noc w roku... dramat w Sylwestra

Jak wygląda Sylwester z perspektywy innych? Co roku tysiące istot cierpią z powodu stresy wywołanego fajerwerkami.

To tylko jedna noc w roku... dramat w Sylwestra

Szaleństwo sylwestrowej nocy coraz bliżej. Na osiedlach od ponad tygodnia Polacy szykują się na przywitanie nowej dekady, puszczając w wieczorne niebo fajerwerki i petardy. Huki i strzały słychać już nawet przed zmrokiem. Hałas jest nie do wytrzymania, rozdziera głowę, i nieraz, pojawiając się z zaskoczenia, potrafi wystraszyć nawet najtwardszych z tych nieustraszonych. No i w tym wszystkim są one. Różne stworzenia, te bliższe i te dalsze człowiekowi, które całe to zamieszanie odbierają kilkanaście razy mocniej. W Sylwestra cierpi bardzo dużo niewinnych, bezbronnych istot. Ale zacznijmy od początku.

Psy. Czasami i koty.

Aj, ile to negatywnych komentarzy pojawia się co roku pod postami na temat wpływu fajerwerków na zdrowie zwierząt. "Kiedyś to były psy, czołgów się nie bały, to absurdalne, abym miał rezygnować z tej przyjemności z powodu jakiegoś tchórzliwego pchlarza" i inne podobne. Ludzie dawniej też byli inni, bardziej dzicy i odważni, ale warto przypomnieć, że mamy XXI wiek. Psów również nie udomowiliśmy po to, aby powodować u nich niepotrzebny stres i strach. Każdy wybuch zwierzęta odbierają dużo intensywniej, z powodu swoich, czulszych niż u człowieka, zmysłów. Również dla właścicieli noc sylwestrowa nie jest ani trochę przyjemna. Zamiast szykować kreację, kupują leki uspokajające. Zamiast tańczyć, leżą na podłodze próbując uspokoić przerażonego psa, lub wyciągają roztrzęsionego czworonoga z szafki na buty.

W dużo gorszej sytuacji są podopieczni schronisk i przytulisk. Opiekunowie apelują o pomoc oraz mówią, że zawały i ataki padaczki u zwierząt są normą w trakcie Sylwestra. Pies w kojcu, a nie w ciepłym mieszkaniu, bez człowieka, który go uspokoi, jest po prostu przerażony. Należy też zaznaczyć, że oprócz zatrzymania akcji serca, psy w panice biegają, obijając się o kraty, chowają w zbyt ciasne miejsca i kaleczą się, co skutkuje poważnymi uszkodzeniami ciała. Oczywiście odciska to swoje zauważalne piętno na psychice zwierzęcia i nieraz jest przyczyną ucieczek z nowego domu.

Konie, krowy, świnie.

Zwierzęta hodowane głównie dla zysku i zarobku, obdarzane mniejszym uczuciem, są jednak tak samo przerażone fajerwerkami. To bardzo inteligentne stworzenia, z dobrze rozwiniętymi zdolnościami poznawczymi, ale i stadnymi. Mieszkają w grupach, w których jest kilka lub nawet kilkanaście osobników. Często wystarczy jeden, bardziej wrażliwy, aby wywołać stadną panikę i chaos. Właściciele i pracownicy stajni starają się jak najbardziej pomóc zwierzętom w tym dniu, dlatego bardzo głośno puszczają muzykę w pomieszczeniu i zasłaniają okna, aby jak najbardziej zagłuszyć niespodziewane huki i migoczące światło. Niestety, często muszą podać zwierzętom leki uspokajające. Warto też zaznaczyć, że już dawno udowodniono, że mięso zestresowanego zwierzęcia jest gorszej jakości.

Ptaki.

Zwierzęta całkiem dzikie, jednak żyjące bardzo blisko człowieka. Najliczniejsze ofiary sylwestrowych wystrzałów. Ornitolodzy potwierdzają, że w momencie wystrzału, setki przerażonych ptaków z okolicy wzbija się w powietrze. Później, przez ponad pół godziny, latają one na wysokości dużo większej niż zazwyczaj, co może być wyznacznikiem wysokiego poziomu stresu w przypadku niektórych gatunków. Łatwo domyślić się, że podczas panicznego lotu, nietrudno o zderzenie z jakimś budynkiem, drzewem, szybą, słupem. Ptak w takiej sytuacji ginie natychmiast, ma wylew mózgu, który skutkuje śmiercią w cierpieniu, ma trwałe uszkodzenia ciała, które uniemożliwiają mu normalne poruszanie się, czy po prostu traci bardzo dużo energii i nerwów, co w czasie mrozów i braku jedzenia może być przyczyną skrajnego wycieńczenia i zgonu.

Dzieci. Osoby starsze. Ludzie chorzy.

Często to członkowie naszych rodzin, których najbardziej kochamy, jednak o nich zapominamy. Wielu rodziców bardzo małych dzieci publikuje posty, w których opisują przeżycia z 31 grudnia. Dzieci, które zazwyczaj są spokojne i ciche, nie wiedząc, co się dzieje, wpadają w panikę. Płaczą całą noc, trzęsą się, zamykają na inne bodźce, mają traumy. Wiadomo, że całonocny płacz jest wykańczający dla maleństwa, które jest zmęczone, odwodnione, przewentylowane, jak i dla rodzica, który ma tego po prostu dosyć. Wtedy naprawdę, nawet te najpiękniejsze fajerwerki nic nie znaczą.

Podobnie reagują osoby starsze, których zdolności poznawcze i reakcje na bodźce zewnętrzne się pogarszają. Najczęściej skutkuje to zawałem, dusznościami, podwyższonym tętnem i ciśnieniem, czy omdleniem. Ludzie starsi, często w zakładach opiekuńczych, są tej nocy sami, co potęguje strach i stres.

Osoby chore. O tym można pisać bez końca. Począwszy od tych upośledzonych umysłowo, chorych psychicznie, mających zespół Downa, z porażeniem mózgowym, po wylewach i zawałach, cierpiących na epilepsję, skończywszy na ludziach leczących się z uzależnień, możemy sobie jedynie wyobrażać jak drastyczne skutki mogą mieć dla nich fajerwerki. Opiekunowie z domów dziecka, domów starości, szpitali dziecięcych, ośrodków rehabilitacyjnych, zakładów psychiatrycznych są bezsilni wobec tego, co dzieje się w mieście 31 grudnia.

Ludzie.

Rocznie odnotowuje się nawet kilkadziesiąt wypadków podczas używania materiałów pirotechnicznych. Urwane kończyny, poparzone dłonie i twarze, bezwładne palce, zawały serca. Często ofiarami są bardzo młodzi ludzie, dla których z powodu reklam i przyzwolenia społecznego, fajerwerki są symbolem dobrej zabawy. Nierzadko wybierają oni te tańsze, gorszej jakości zamienniki, których działania nie da się przewidzieć.

Nasza planeta i klimat.

Co roku rynek znów zapełnia się najróżniejszymi ofertami fajerwerków, które napędzają bezsensowną konsumpcję i nadmierną produkcję. Oczywiście wiąże się to z ogromną emisją gazów cieplarnianych, marnowaniem wody, eksploatacją planety, wyzyskiem pracowników z biedniejszych regionów i zanieczyszczeniem środowiska. Ludzie są gotowi wydać absurdalnie wysokie sumy, dla czegoś, co po chwili stanie się niezdatnym do przetworzenia i utylizacji odpadem, który często zostanie  na chodniku czy na trawie. Oprócz tego, podczas wystrzałów, prosto do atmosfery emitowane są olbrzymie ilości pyłów i dwutlenku węgla, których wartości stanowczo przekraczają normy, pogarszając i tak słabe powietrze w miastach. Federalny Urząd ds. Ochrony Środowiska w Niemczech podaje, że wyrzucone w niebo zanieczyszczenia odpowiadają nawet 15% emisji wszystkich pojazdów w tym kraju przez cały rok. Odpady z fajerwerków są zmywane przez wodę, przez co trafiają do wód gruntowych.

Komu przeszkadzają fajerwerki? Każdemu, nieważne czy jest tego świadomy, czy nie. Są niebezpieczne, szkodliwe, drogie, nieekologiczne, pracochłonne, nierzadko nielegalnie rozprowadzane np. małoletnim i po prostu niepotrzebne. Zwiększa się liczba osób, dla których ta tradycja (swoją drogą bardzo krótka i konformistyczna) staje się niepotrzebna i irytująca. Tworzone jest coraz więcej technologii, które pozwalają na zastąpienie pokazów fajerwerków. Może warto z nich w końcu skorzystać? Albo całkiem zrezygnować z takiej rozrywki i spędzić Nowy Rok w gronie bliskich, dobrze się bawiąc?

Z pewnością przywitamy nową dekadę głośno, z dużą ilością petard, dymu i huku. Tak samo ją zakończymy, czy może świadomość ludzi  w końcu się zmieni?


Subskrybuj nas: Google News | Feedly



Chcesz wiedzieć więcej? Polub i obserwuj nas na Facebooku. Jesteśmy także na Twitterze. Zapraszamy na naszą grupę dyskusyjną.

WSPIERAJ NIEZALEŻNE DZIENNIKARSTWO


Share Tweet Send
0 Komentarze
Loading...