UE walczy ze smogiem, a PiS woli walkę z wiatrakami

Ministerstwo Energii zdecydowało się na demontaż wszystkich wiatraków w kraju. Czy to w ogóle ma sens? Jak się to ma do tego, co robią teraz inne państwa?


UE walczy ze smogiem, a PiS woli walkę z wiatrakami

Jak wynika z najnowszych doniesień medialnych, UE do 2050 roku ma stać się neutralna dla klimatu. A w Polsce rząd walczy z wiatrakami. Dosłownie.

Wyjaśniając od razu o co chodzi – ostatnio mogliśmy usłyszeć, że Krzysztof Tchórzewski (minister energii od 1 grudnia 2015 r.!) ogłosił, że od 2030 zacznie się stopniowe rozbieranie farm wiatrowych. W zamian za to, chce on zainwestować w energię atomową i elektrownie wiatrowe położone na morzu. Jaki jest faktyczny sens takich działań?

Raczej nikły. Tłumacząc od razu – energia wiatrowa lądowa jest dla Polski ważna i mimo pewnych jej wad, takich jak zakłócanie krajobrazu, czy częściowy negatywny wpływ na zdrowie ludzkie, raczej powinniśmy przy niej zostać. Stosunkowo niska cena, całkiem dobre warunki na budowę elektrowni wiatrowych w poszczególnych miejscach w kraju, ale też już wysoki ich udział w OZE (odnawialnych źródłach energii) – to główne zalety. Pokrywają też ok. 7% zapotrzebowania na prąd w Polsce.

Ich demontaż jest więc pozbawiony sensu. Oczywiście, politycy PiS mówią o mądrym zaplanowaniu zmian i jednoczesnym zbudowaniu wiatraków na morzu i inwestycji w energię atomową. Znowu jednak jest tu haczyk.

Atom drożeje z roku na rok i mimo tego, że nie jest tak niebezpieczny jak mówią niektórzy sceptycy, to może nas wiele wykosztować. A co do wiatraków na morzu – te, wedle planu, który przyjął rząd, mają być zbudowane pomiędzy rokiem 2025, a 2030. To plan daleko odsunięty w czasie i zakładający wielką rozbudowę, która przez swój rozmach też może okazać się bolączką finansową.

Jeśli chcemy bezpiecznej przyszłości dla nas i naszych dzieci, musimy zatrzymać zmiany klimatu. To oznacza, że trzeba...

Gepostet von Razem am Montag, 26. November 2018
Mem od Razem, który wyśmiewa całą sytuację

Zresztą to nie od dziś rząd prowadzi nieracjonalną politykę, która jest wprost anty-wiatrakowa. W 2016 doszło do podpisania ustawy, która sprawiła, że wiatraki musiały być oddalone o dziesięciokrotność swojej wysokości od zabudowań mieszkalnych – a więc nawet jeśli 100-metrowy wiatrak przestaje być słyszany po oddaleniu się 600 metrów, wciąż musi być "przesunięty" o 400 metrów.

Z tego samego projektu, z którego dowiedzieliśmy się o opisanych wyżej planach, dowiadujemy się też, że jak pisze Razem (...) aż do 2030 roku aż 62% energii ma wciąż pochodzić ze spalania węgla! Rządowych polityków obchodzi więc komfort i zdrowie ludzkie, obchodzi krajobraz naszej przepięknej Polski... ale nie wtedy kiedy chodzi o "polskie, czarne złoto"?

A w tym samym czasie, kiedy w Polsce odprawia się energetyczny kabaret, tak jak napisałem na początku artykułu – Unia Europejska zakłada, że do 2050 roku będzie neutralna dla klimatu. Ba, do tamtego czasu kraje członkowskie tej organizacji mają zaprzestać używania węgla i w 85% używać OZE!  


Chcesz poznać opinię innych? Polub i obserwuj nas na Facebooku. Jesteśmy także na Twitterze.