Usługi śledzenia DNA są zagrożeniem dla prywatności dawców spermy

Dlaczego rozwój usług związanych z ludzkim kodem genetycznym wpływa negatywnie na prywatność osób będących dawcami spermy?


Usługi śledzenia DNA są zagrożeniem dla prywatności dawców spermy

Kiedy dawcy męskiego nasienia decydowali się na dołączenie do klinik, ich prawo do prywatności było zawsze w pełni gwarantowane. Jednak to prawo jest dzisiaj deptane przez rozwój usług, które pozwalają śledzić osoby na podstawie kodu DNA, takich jak np. Ancestry.com. Wynika to z faktu, iż coraz więcej ludzi korzysta z tych usług w celu dowiedzenia się czegoś na temat swoich biologicznych krewnych.

Profesor Guido Pennings, który na Uniwersytecie w Gandawie w Belgii zajmuje się etyką oraz bioetyką, uważa, że dostęp i przeszukiwanie baz danych genetycznych zagraża prywatności wszystkich osób, których kod genetycznych się znalazł w tych zbiorach, niezależnie od tego, czy osoby te świadomie udzieliły zgodę na umieszczenie ich danych genetycznych w bazach, czy też nie.

Serwisy internetowe, takie jak wcześniej wspomniane Ancestry.com czy też 23andMe, wykorzystują próbki DNA do mapowania drzew genealogicznych. Dzięki dostępowi do kodu genetycznego, który pochodzi np. ze spermy, użytkownicy są w stanie zidentyfikować swoje biologiczne rodzeństwo, rodziców itp. W ciągu ostatnich 12 miesięcy wielokrotnie w sieci, a także w tradycyjnych mediach, można było natknąć się na informacje o dzieciach, którym udało się znaleźć swoich prawdziwych rodziców właśnie w ten sposób.

Guido Pennings dodatkowo zauważył, iż ryzyko naruszenia prawa do prywatności wzrasta, ponieważ im więcej osób decyduje się na korzystanie z tego typu usług, tym większe jest prawdopodobieństwo, że użytkownicy znajdą informacje na temat różnych osób, nie tylko rodziny.

Co więcej, profesor z Uniwersytetu w Gandawie stwierdził nawet, że takie usługi umożliwiające śledzenie DNA powinno zostać całkowicie zakazane z powodu negatywnego wpływu na życie prywatne. W odpowiedzi na słowa Penningsa, Debbie Kennet, genealożka i honorowa pracowniczka naukowa UCL, powiedziała, że twierdzenia Penningsa "nie uznają praw osób poczętych przez darczyńców".

Nie ma jednak wątpliwości, że coraz częstsze korzystanie z usług tego typu wpływa na wzrost ryzyka znalezienia danych dawców, którzy wprost wyrazili swoje zdanie, iż nie chcą, aby informacje na ich temat były udostępniane komukolwiek.

Wiadomo też, że szanse na to, iż serwisy oferujące usługi, takie jak Ancestry.com, zostaną zamknięte, są niewielkie, więc to od tych firm będzie zależeć ich podejście do prywatności dawców.

Znany jest fakt, kiedy jedna z placówek firmy postanowiła zadbać o należytą ochronę prywatności swojego klienta poprzez przyjęcie agresywnej taktyki. Kiedy matka poczętego przez dawcę dziecka wykorzystała usługi 23andMe do znalezienia biologicznego ojca, firma wystosowała list, w którym zażądała zaprzestania tej aktywności. Żądaniu temu towarzyszyła także groźba kary finansowej w wysokości 20 000 dolarów amerykańskich. Po tym wszystkim pracownicy firmy zabrali również fiolki z plemnikami, które ta osoba chciała użyć do identyfikacji biologicznego ojca.


Nie przegap niczego. Polub i obserwuj nas na Facebooku. Jesteśmy także na Twitterze. Zapraszamy na naszą grupę dyskusyjną.

WSPIERAJ NIEZALEŻNE DZIENNIKARSTWO