Idąc za PWN, szkolnictwo jest to całokształt zagadnień związanych ze szkołą i nauczaniem. Temat ten jest niezwykle ważny, bo w dużym stopniu, to od niego zależy to jak zostanie wychowana młodzież, która przecież będzie miała decydujący wpływ na przyszłość.

Jednakże w Polsce, nawet pomimo wielu wad status-quo, nie mówi się o tym za wiele, a przynajmniej nie dosięga to głównego nurtu. Spory, które się tu zwykle toczą, to albo reforma gimnazjalna, która oprócz spraw administracyjnych nie zmienia za wiele albo wiek, w którym się powinno posyłać dzieci do szkoły. Dlatego właśnie, należy uświadomić ludzi (ale też polityków!), że potrzebujemy odważnych reform i dialogu dotyczącego prawdziwych problemów, a nie ww. tematów zastępczych.


Jak sprawa wygląda dziś?

Dlaczego jednak według mnie potrzebujemy zmian? Myślę, że rzeczą, która może najbardziej uderzać, jest fakt, że model dzisiejszego szkolnictwa wywodzi się z pierwszej połowy XIX wieku. Uściślając, pochodzi z Prus, którego rządzący, chcieli uczynić z państwa przede wszystkim sprawny i silny organizm, nie zważając na inne czynniki. Dzieci więc przede wszystkim miały stawać się działającymi jak w zegarku pracownikami, szanującymi hierarchię żołnierzami czy urzędnikami. Oczywiście, jak na tamte czasy i realia, był to swoisty ideał, który zapewniał równy dostęp do pozyskiwania wiedzy i informacji. Problem w tym, że dzisiaj cechy tego systemu już się nie sprawdzają – odgórny i mocno rozbudowany program, zadania domowe, klasy dopasowane wiekowo, 45 minutowe lekcje kończące i zaczynające dzwonkami. Zresztą, praktycznie każdy z nas zna go od podszewki. Warto powiedzieć to głośno – ludzie to nie tylko trybiki w maszynie, jakim jest społeczeństwo; ale też, albo i przede wszystkim jednostki, mające swoje własne ambicje i ideały.

Pierwszy pruski minister edukacji – Karl Freiherr vom Stein zum Altenstein namalowany przez Johanna Christopha Rincklake.

A co w zamian?

Krytykanctwo obecnego systemu jest jednak łatwe. Krytykując system A, warto też powiedzieć o systemie B albo o tym, jakie zmiany należy przeprowadzić w systemie A. Na szczęście z pomocą przychodzą nam wypróbowane już metody oraz reformatorzy, innowatorzy, politycy, psychologowie, właściciele szkół czy ogólnie, pomysłodawcy nowych idei. Wśród alternatywnych sposobów nauczania możemy wymienić:

  • homeschooling (edukacja domowa) to jak sama nazwa wskazuje – uczenie przez specjalnego nauczyciela albo rodziców w domu. Sama w sobie nie jest jakimś nowoczesnym wynalazkiem, bo funkcjonowała już od dawien dawna w rodzinach, ale dziś, w obliczu dość zcentralizowanej formy szkolnictwa, jest czymś, co nie jest szczególnie rozpowszechnione. Jej niewątpliwymi zaletą jest to, że dostosowuje tok nauczania do osoby, a więc nie obciąża go, ale też nie zanudza, gdy posiada wiedzę ponadprogramową. Czymś, co może budzić wątpliwości jest to, czy uczeń będzie odpowiednio integrował się z rówieśnikami, ale patrząc na fakt, że zaoszczędza on na czasie, może więcej spotykać się z kolegami lub rozwijać swoje pasje, więc raczej nie stanowi to ogromnego kłopotu.

  • szkoła walfdorska – nie ma w niej ocen, ani podręczników. Podkreśla się rolę sztuki - istnieją bowiem zajęcia artystyczne, na których gra się na instrumentach czy maluje obrazy, co ułatwia zaciekawienie ucznia omawianym materiałem.

  • szkoła montessorska oprócz bycia odrębną myślą pedagogiczną, jest też modelem edukacji, który promuje zmniejszenie roli nauczyciela, który miałby jedynie kontrolować pracę dzieci.

  • szkoła demokratyczna – w takim modelu uczniowie także są pełnoprawnymi członkami szkoły, nietraktowanymi gorzej niż nauczyciele. Mają prawo dobierać (w niektórych przypadkach po głosowaniach jak sama nazwa wskazuje, w niektórych przypadkach indywidualnie) elementy materiału, o jakiej porze chcą się uczyć czy też sposoby nauki. Istnieją też Zebrania Szkolne, na których zarówno dzieci, jak i pracownicy mają równorzędny głos. Uczniowie mogą się uczyć z rówieśnikami, ale także z dziećmi młodszymi lub starszymi, po prostu dzielącymi podobne zainteresowania.

Maria Montessori, twórczyni metody montessori (szkoły montessorskiej).

A co można zmienić w obecnym systemie?

Metody edukacji, o których napisałem wyżej to z pewnością coś nowego, niecodziennego – prawdziwa innowacja. Posiadają wiele zalet, ale raczej nie rozpowszechnią się aż tak ze względu na swoistą rewolucyjność metod, którą reprezentują. Nie zmienia to jednak faktu, że nawet nie próbując się stać drugą Finlandią (kraj uważany za jeden z lepszych jeśli chodzi o edukację właśnie) możemy sprawić, że dzieci będą się uczyć przyjemniej, a wyrastać będą na ludzi kreatywnych i odpowiedzialnych. Wśród działań, które politycy mogą podjąć, na pewno wymienić można: rozluźnienie ram programowych (co wpłynie pozytywnie na konkurencję pomiędzy poszczególnymi placówkami), liberalizacja przepisów dot. zakładania szkół o alternatywnym modelu (takich jak szkoła walfdorska albo montessorska) i homeschoolingu, modernizacja i wprowadzenie nowoczesnego sprzętu do szkół, mniej żmudnych i zniechęcających czynności jak pisanie długich notatek itp. Można zmienić wiele, a wręcz trzeba zmienić wiele, ale potrzebujemy w naszym kraju więcej świadomości politycznej i odwagi u parlamentarzystów.


Bądź na bieżąco. Polub i obserwuj nas na Facebooku. Jesteśmy także na Twitterze.