Węgry: Prezydent podpisał ustawę "niewolniczą"

To się dzieje. Prezydent Węgier, János Áder, złożył podpis pod ustawą "niewolniczą".


Węgry: Prezydent podpisał ustawę "niewolniczą"

Jakiś czas temu mogliśmy usłyszeć prawdziwy szum medialny, który wskazywał na to, że społeczeństwo węgierskie jest prawdziwie oburzone na władzę. Dwunastego grudnia, przeszła bowiem przez parlament nowelizacja ustawy regulującą sprawę nadgodzin.

Źródło: tokfm.pl

Dokładniej mówiąc, od wejścia ustawy:

  • Węgrzy mogliby pracować 400 nadgodzin rocznie, a nie jak wcześniej 250 (to dokładnie 1,6 razy więcej),
  • właściciele firm mogliby rozliczać się z pracownikami po trzech latach, a nie jak wcześniej, po roku.

To te właśnie zmiany sprawiły, że lewica węgierska, ale też jak najbardziej "zwykli" ludzie, postanowili wyjść na ulice i zawalczyć o swoje. W końcu stanowią one furtkę do tego, żeby pracownicy byli wyzyskiwani przez swoich pracodawców. Niektórzy jednak mówią, że wszystko to jest "ceną za wysoką stopę inwestycyjną" w kraju. Jak napisał Dominik Héjj (doktor nauk humanistycznych i Węgier):

W połowie października ogłoszono decyzję, że niemiecki koncern motoryzacyjny BMW zainwestuje na Węgrzech miliard euro, budując fabrykę pod Debreczynem. W ten sposób trzech niemieckich gigantów stworzy swoisty trójkąt wewnątrz kraju – BMW na Wschodzie, Mercedes 100 km na południe od Budapesztu, a Audi w Győr na północnym zachodzie. Jest jeszcze fabryka silników Opla w Szentgotthárd, tuż przy granicy z Austrią i nowo otwarte centrum serwisowe Forda. Pod koniec listopada do parlamentu trafiła nowelizacja czasu pracy. Pojawiła się hipoteza, że to cena za fabrykę BMW.

A teraz prezydent János Áder podpisał nowelizację i 1 stycznia 2019 roku wchodzi ona w życie. Związki zawodowe już wcześniej zapowiadały, że jeśli do tego dojdzie, zaczną oni strajki i masowe protesty. Na Węgrzech robi się gorąco.