Podejście raperów na przestrzeni lat

Rap to muzyka, która rozwija się w Polsce już od lat 90. Przez ten czas zdążyło zmienić się wiele (choćby brzmienie), a przede wszystkim podejście wykonawców.


Podejście raperów na przestrzeni lat

W końcu dziś mamy rok 2018 i od lat 90. zdążyło minąć już prawie 30 lat, a wtedy rap w Polsce był jeszcze w powijakach. Uściślając – oczywiście pewne formy tej muzyki powstawały już o wiele wcześniej, ale dopiero to wtedy prawdziwie ona rozkwitła. Chyba pierwszy, poważniejszy i stricte rapowy zespół – Molesta -  powstał przecież w 95 roku!

Samo brzmienie zmieniło się bardzo mocno. Słuchacze, jak i sami artyści otworzyli się na elektronikę. Najlepszym chyba tego symbolem jest ostatni numer Young Igiego (osoby, która w swojej dyskografii ma kawałki w całości prześpiewane używając efektu auto-tune) z Peją, starym wyjadaczem.

Tak samo jak zresztą kultura – kiedyś nieodłączną częścią rapowania były inne części hip-hopu takie jak graffiti, beatbox czy rzadziej, ale jednak breakdance. Dziś raczej nie jest to aż tak rozpowszechnione.

Kosi z JWP (oldschoolowego zespołu) robiący graffiti // Źródło: redbull.com.pl)

Czymś, co jednak według mnie jest najbardziej fascynujące jest zmiana postawy typowego rapera. Nie mówię tu nawet o postrzeganiu artystów przez media takie jak telewizja, ale o faktycznym stosunku do konkretnych spraw. I o tym piszę w poniższym artykule. Chciałbym jednak od razu powiedzieć, że zachodzące zmiany nie dotyczą wszystkich raperów (ba, nie dotyczą większości), nie wszyscy podchodzą do nich pozytywnie i to, co się dzieje to swoista walka różnych nurtów, a nie ewolucja gatunku jako monolitu.


Emocjonalność

Ostatnio swoją premierę miał album Bedoesa pt. Kwiat Polskiej Młodzieży. Jednym z głośniejszym utworów z płyty był Chłopaki nie płaczą z gościnną zwrotką Taco Hemingwaya, która była sporym zaskoczeniem. Cytując:

Chłopaki niech płaczą, chłopaki niech płaczą
Chłopaki niech wiedzą, że wolno im czuć
Jebać kulturę maczo, chłopaki niech uczą się używać słów
A nie łapać za gardło, dotrzymywać danego słowa po grób

Czy takie wersy przeszłyby 20 lat temu? Raczej nie. Ta kultura od początku przesiąknięta była archetypem ulicznika, który raczej stroni od nadmiernego wyrażania swojej emocjonalności. Dla kontrastu, warto przypomnieć wersy TomBa ze starszego kawałka (z 2011 r.) o tym samym tytule:

Zawsze wierzyłem, że łzy są niepotrzebne
I nie ronię ani jednej, nawet jeśli cienko przędę
Nie ma, że emocje przejmą lejce (Te o em Be)
Nawet, jakby ujebało mi nogi, to przez to przejdę


Pieniądze

Ciekawym zagadnieniem jest też to, jak zmieniło się postrzeganie bogactwa, biedy i chwalenia się swoimi zarobkami przez artystów. Aby zrozumieć jak wyglądało to kiedyś, warto posłuchać prawdziwego klasyka rapgry (2005), o którym wspominaliśmy na początku artykułu, Peji:

W powyższym tekście, muzyk podkreśla swoje korzenie i fakt, że nie zapomina, że pochodzi z szarych, biednych blokowisk. Zresztą tak jakby nie patrzeć, rap zawsze miał być gatunkiem skupiającym się na meandrach życia ludzi z nizin społecznych, którzy musieli walczyć z ubóstwem i odrzuceniem. Tak było za Oceanem, tak było i w Polsce.

Aż nagle coś się zmieniło. To znaczy się – raperzy zawsze podkreślali to, ile warta jest dla nich ich ekipa, fani, muzyka, rodzina i tak pozostało. Kiedyś jednak ewenementem było to, kiedy raper przechwalał się zarobkami, drogimi markami i sukcesem. Lody przełamali tu szeroko rozumiani pionierzy newschoolu, tacy jak:

Mieć cały hajs, pieprzony hajs
Mieć te miliony co ty po nich tak mnie znasz
Mieć cały hajs, pieprzony hajs
Co dziś należy do nich, kiedyś będzie nasz

Hajs w rapie tu zmienił się od czasów Friko Eldoki
Przyjebali do Pezeta się bo pokazał na klipie Reeboki
Trochę tu niezłej zwałki
Nie widzą jak na tych tanich kliponach 3/4 czasu reklamą jednej marki
Beka, product placement na Zachodzie easy
W Polsce jak zwykle co nowe to każdego dziwi

Rzucam dolarami, bo wiem, że mogę
Gardzę truskulami, bo wiem, że mogę
Wiem, że mogę, wiem, że mogę
Czyje to Ferrari? Proste, że moje


Są też takie tematy, które wcześniej nawet nie były poruszane. Dziś jednak niektórzy starają się wchodzić na ten niezbadany ląd, czego przykładem jest np. Ńemy, który śpiewa o przemijaniu i życiu wie(cz-trz)nym...

...albo PRO8L3M, czyli duet składający się z rapera Oskara i producenta Steeza83. Słyną oni z prześwietnych, klimatycznych story-tellingów, które niejednokrotnie poruszają tematy znacznie bardziej złożone niż życie na ławce pod blokiem. Najlepiej potwierdza to singiel z płyty PRO8L3M (tak, o tej samej nazwie co zespół) pt. 2040, który przedstawia iście dystopijną wizję przyszłości:


Widząc jednak różnice, które zaostrzyły się na przestrzeni lat wypadałoby spytać, co tak właściwie spaja wszystkie te rapowe pokolenia. Według mnie odpowiedź jest całkiem prosta, a jest to swoista antysystemowość, mimo tego, że ona już też trochę złagodniała. Jednak wciąż, niezależnie czy był to Włodi z Molesty w kawałku System z 1999, czy W.E.N.A w 2016 w utworze o tym samym tytule. Zawsze raperzy czuli się odrębni od reszty i szukali swojej niszy, tworząc tak swój styl.

Dla systemu nie pracujesz, wtedy nie jesz
Po co egzystujesz, tego nie wiesz
Nie znaczysz więcej niż wesz
On tego chce, a ty chcesz
Jego wpływów, się nie wyprzesz bo jesteś wydygany
Przerażają cię buntowników rany
Które zadają rządowe capy
Napychają kieszenie i japy
A nam wciskają lepszego życia atrapy
Ja to pierdolę, a ty nie daj z siebie zrobić szmaty

Zawsze powtarzałem, nie ufaj temu co ci do głowy kładą
Mówią: "Rób hajs, pierdol system, łam prawo"
Idź tak żeby wszyscy ci schodzili na bok
Kłaniając się w pół spostrzegawczość jest dla innych wadą
Dawno rozpracowałem gesty, sposób podawania ręki
Nawet spojrzenia mogą cię skreślić