Wsadźcie sobie waszą naturalność głęboko w...

Od zawsze zastanawiało mnie, czemu w naszym społeczeństwie panuje swego rodzaju kult naturalności; czy to efekt coraz większej urbanizacji i stopniowego odcinania się od dzikiej przyrody? A może po prostu potrzebujemy przeciwwagi dla realizowanej od kilku dziesięcioleci polityki ciągłego postępu?


Wsadźcie sobie waszą naturalność głęboko w...

Zapewne widzieliście to już nie raz: uśmiechnięty sztucznie aktor przedstawia nam całą litanię powodów, dla których powinniśmy kupić akurat TEN produkt, kończąc ją słowami: „a poza tym nasz produkt jest całkowicie naturalny, ekologiczny i bez GMO!”.

Od zawsze zastanawiało mnie, czemu w naszym społeczeństwie panuje swego rodzaju kult naturalności; czy to efekt coraz większej urbanizacji i stopniowego odcinania się od dzikiej przyrody? A może po prostu potrzebujemy przeciwwagi dla realizowanej od kilku dziesięcioleci polityki ciągłego postępu?

Niezależnie od tego, jak brzmi odpowiedź na to pytanie, w obliczu wręcz zabobonnego „wyznawania” mitu dobrej Matki Natury, czuję się zmuszony powiedzieć coś, co w obecnym świecie jest bardzo, ale to bardzo niepopularne:

Naturalne nie zawsze oznacza lepsze lub zdrowsze.

Wiecie, co jest naturalne? Śmierć połowy dzieci przed osiągnięciem piątego roku życia. Umieranie z powodu chorób, których wyleczenie nie stanowi dziś żadnego problemu. Mutacje genetyczne, które prowadzą do takich chorób jak zespół Downa, hemofilia czy mukowiscydoza. Epidemie wybuchające co rusz przez brak higieny i odpowiednich szczepień.

Choć oczywiście manipulacją byłoby twierdzenie, że środowisko naturalne jest – nomen omen – z natury złe, to nie jest także dobre; natura po prostu… jest. Nie powinniśmy jej nadawać ani twarzy pięknej kobiety, ani tworzyć wizerunku diabła wcielonego – musimy po prostu zrozumieć, że infantylne kategoryzowanie rzeczy na „dobre-naturalne” i „złe-nienaturalne” jest nie tylko głupie, ale i niebezpieczne.

I nie chodzi tu o nabijanie kies firmom reklamującym swoje produkty jako naturalne. Nie, nie, problem jest zdecydowanie poważniejszy.

Czytałem jakiś czas temu artykuł pewnego publicysty (o nazwisku zaczynającym się na „Z”, a kończącym na „iemkiewicz”), w którym pisał on, że skoro dwutlenek węgla jest NATURALNYM składnikiem atmosfery, to niemożliwe jest, by globalne ocieplenie było faktem. Inny przykład? GMO. Według sondaży 65% Polaków popiera zakaz uprawy zbóż modyfikowanych genetycznie, a ponad połowa wybrałaby żywność oznaczoną jako „wolną od GMO”. Obawy są oczywiście kompletnie irracjonalne, ale napędza je nasz strach przed tym co „nienaturalne”.

Strach napędza także całą spiralę pseudomedycznego przemysłu – rozmaici „uzdrowiciele” z niezwykłą gorliwością przestrzegają nas przed obecną w lekach „chemią”, rekomendując na jej miejsce własne naturalne produkty. Prowadzi to do wzrostu nieufności wobec lekarzy, przez co ciężko chorzy pacjenci, omamieni paranaukowymi bredniami, rezygnują ze specjalistycznego leczenia na rzecz wywaru z buraków, czy co tam jest teraz wśród naśladowców Zięby popularne.

We wszystkich tych przypadkach niewiedza, połączona z manipulacją pewnych osób lub grup, prowadzi do odrzucenia wieloletniego dorobku nauki, co może skończyć się tragicznie.

Pamiętajcie – natura nigdy nie była i nie będzie naszym sprzymierzeńcem.


Alternatywa jest miejscem swobodnej dyskusji i wymiany opinii. Polub i obserwuj nas na Facebooku. Jesteśmy także na Twitterze. Zapraszamy na naszą grupę dyskusyjną.

Chcesz podzielić się z nami swoimi przemyśleniami? Jeżeli tak, wyślij email do naszej redakcji.

WSPIERAJ NIEZALEŻNE DZIENNIKARSTWO